Styl życia

Moje tu i teraz: marzec i kwiecień 2020

Podsumowania marca nie napisałam i był to całkowicie celowy zabieg. W świecie epidemii, domowej kwarantanny, zakazu wychodzenia z domu poza smutkiem, bezsilnością i frustracją nie działo się u nas zbyt wiele. Do tego wszystkiego trafiłyśmy z Oliwką do szpitala, w samo epicentrum walki z koronawirusem – na oddział zakaźny. Mija kolejny miesiąc, nasza rzeczywistość nadal nie wróciła na właściwe tory i nie wiem czy kiedykolwiek wróci, w związku z tym czas na popełnienie tego typu wpisu jest absolutnie idealny.

Co się u nas działo w marcu?

 

Idąc chronologicznie:

  • 5 marca otworzyłam firmę,
  • 7 marca wyprawiliśmy Oli przyjęcie roczkowe,
  • 10 marca zamknięto naszym dzieciom placówki (żłobek i przedszkole).

Dla przypomnienia: Oliwka rozpoczęła adaptację w żłobku w dn. 17 lutego 2020, gdzie początkowo zostawała na max. 30-60 minut pod opieką cioć. Do końca lutego była w żłobku w sumie przez 7 dni, gdzie maksymalnie zostawała w tym czasie na 2 godziny dziennie (adaptacja). W marcu zdążyła pójść jeszcze przez 4 dni i żłobek został zamknięty. Czyli łącznie zdążyła być w placówce raptem przez 11 dni.

 

praca zdalna z dziećmi

 

O tym jak koronawirus pokrzyżował mi plany i w jaki sposób wpłynął na moją firmę pisałam już TUTAJ, a więc nie będę się już powtarzać.

Przez ten czas pracowaliśmy z Kubą z dziećmi w domu w systemie: on od 8-16, ja od 16 do… bardzo różnie.

Czasem brakowało mi sił na to, by siedzieć po nocach i zupełnie odpuszczałam, czasem nadrabiałam w ciągu dnia i sadzałam dzieci przed bajką. O swoich sposobach na to jak pracować zdalnie z dziećmi popełniłam nawet wpis (TUTAJ), więc pewnie dokładnie wiesz jak to u nas było.

Było ciężko. Jest ciężko. Pewnie samej Ci ciężko, co tu dużo się rozwodzić.

 

praca zdalna z dziećmi

 

Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, trafiłyśmy z Oli do szpitala, na cały tydzień.

Przetyrał mnie pobyt tam strasznie, zarówno psychicznie jak i fizycznie. O tym jak wygląda taka hospitalizacja dla rodzica też napisałam – TUTAJ. Jak widać pomimo wiecznego zapieprzu gdzieś tam cały czas wyrywałam czas na pisanie 🙂

Zerknij na to krótkie podsumowanie, bo może przeoczyłaś jakiś wpis…

 

Teksty powstałe w marcu:

 

1. Szybkie przekąski do lunchboxów dla dzieci
2. Oliwka skończyła rok!
3. Mądre bajki dla dzieci na MiniMini+
4. Koronawirus a moja firma
5. Co obejrzeć na Netflixie? – marzec 2020
6. Teleporady lekarskie – wszystko, co musisz o nich wiedzieć
7. Epidemia koronawirusa – co warto zrobić w czasie kryzysu?

 

mama z córką
Przeczytaj: Oliwka skończyła rok!

 

Marzec nie był więc dla nas łaskawy, zupełnie.

Po nim jednak nadszedł kwiecień, zamknięto nas w domach i wyrażono zgodę na wyjścia jedynie w celu zaspokajania ważnych potrzeb życiowych. Jako, że mieszkamy w bloku, to w nim siedzieliśmy. Przestaliśmy wychodzić na spacery, żeby nie trafić na żadnego policjanta-służbistę, jako, że patroli pod naszą klatką przejeżdżało co najmniej kilka dziennie.

Autentycznie i szczerze zazdrościłam wszystkim tym, którzy siedzieli zamknięci w domach – a nie w mieszkaniach. Zakładam, że siedząc pod gołym niebem i na własnym trawniku nieco inaczej znosi się (i głosi) akcję #zostańwdomu.

 

i

Co się u nas działo w kwietniu?

 

Dalej siedzieliśmy w domu, usiłowałam pracować i ogarniać codzienność jednocześnie zajmując się dziećmi.

Dalej płaciłam za żłobek Oliwki, co frustrowało mnie do granic…, ale cóż innego mogłam zrobić? Szczerze wierzyłam w to, że już za chwilkę, już za momencik to wszystko się skończy.

Otrzymałam jednak kilka próśb o poruszenie tematu płatności za placówki i w związku z tym chciałabym się choć w małym zakresie do tego odnieść.

 

 

Oliwka dopiero zaczęła swoją przygodę ze żłobkiem (o powodach tej, a nie innej naszej decyzji pisałam TUTAJ) i zdążyła w nim spędzić raptem 11 dni. Jeszcze raz zaznaczę, że były to krótkie pobyty związane z adaptacją, a dopiero w ostatnich dwóch dniach zostawiłam ją tam na “aż” 6 godzin. Na ten moment zapłaciłam za ten luksus już 3000 zł.

Jestem bardzo wyrozumiała i zdaję sobie sprawę z kosztów, jakie tego typu placówki ponoszą, ale sama czuję się (jako rodzic) postawiona pod ścianą i zupełnie niezrozumiana.

Jeśli i Ty jesteś w takiej sytuacji, niestety ale nie jestem w stanie Ci nic poradzić. Sama co rusz rozmyślam o sytuacji w jakiej znalazła się nasza rodzina i rozważam wszelkie za i przeciw.

Wiem jedno: tak dalej być nie może. Praca z dziećmi jest niesamowicie wymagająca i nie może trwać wiecznie. Jako środek doraźny, tymczasowy – jak najbardziej, ale rodzice nie mogą jechać na oparach sił jeszcze przez wiele tygodni i miesięcy.

Zaakcentuję to bardziej: praca z domu to przywilej. Ale do czasu!

To, że ktoś ma możliwość pracy zdalnej nie oznacza przecież, że to rozwiązanie, które można ciągnąć w nieskończoność! W wyjątkowej sytuacji, przez krótki okres czasu da się pracować po łebkach, zarywać noce, rezygnować z czasu dla siebie, ale… ile można? W końcu organizm się zbuntuje i powie STOP. A wtedy kto się zajmie dziećmi takich rodziców?

No dobrze, ale kwiecień właśnie dobiega końca…

 

Co napisałam w tym miesiącu?

 

1. Oliwka miała test na koronawirusa!
2. Hospitalizacja dziecka, a pobyt rodzica w szpitalu
3. Xiaomi Mi Robot – opinia po roku użytkowania
4. Jak zorganizować pracę zdalną z dziećmi w domu? [10 wskazówek]
5. Share Week 2020 – moje polecenia

 

mama i dziecko praca zdalna
Przeczytaj: Jak zorganizować pracę zdalną z dziećmi? [10 wskazówek]
i

W kwietniu postanowiłam też wziąć na klatę fakt, że z uwagi na kwestie bezpieczeństwa i panujące obostrzenia Ola nie będzie w stanie przez jakiś czas robić nam zdjęć.

W bardzo nieadekwatnym czasie (kryzys, hello?!) zdecydowaliśmy się na zakup profesjonalnego aparatu fotograficznego. Lepiej trafić nie mogliśmy, ale tak naprawdę – jaki mieliśmy wybór?

Ostatecznie cieszę się, że udało nam się wyjść z kolejnego problemu tym razem obronną ręką i zacząć wykonywać zdjęcia “na własny rachunek”.

Co jednak będzie dalej? Kwiecień się kończy, za moment zacznie się maj, dzieci dalej w domu… ile to wszystko jeszcze potrwa? Wiem jedno – maj będzie wyglądał już nieco inaczej. Na razie nie mogę Ci zdradzić co jest na rzeczy, ale kolejną decyzję byliśmy zmuszeni podjąć. Nie martw się, nie zamykam bloga – to nie podlega żadnym dyskusjom, nigdy 🙂

Daj mi znać jak ten czas epidemii wpłynął na Ciebie i Twoją rodzinę. Jakie decyzje Wy musieliście podjąć, a jakie na Was spadły niespodziewanie? Jak sobie radzisz w tym trudnym czasie? No i najważniejsze: co zrobisz jako pierwsze po zakończeniu epidemii? 🙂

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz,
  • polubisz mój fanpage na Facebooku,
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie.