Styl życia

Moje tu i teraz: wrzesień i październik 2020

Co prawda listopad już za pasem, ale jak zawsze po upłynięciu dwóch miesięcy przychodzę do Ciebie z kolejnym wpisem z cyklu „Moje tu i teraz”. Tym razem biorę na tapetę wrzesień i październik 2020. Nie skłamię, jeśli powiem, że ten czas był dla mnie nieco przełomowy. Po pół roku siedzenia w domu nasze dzieci w końcu poszły do placówek – Aleks wrócił do swojego przedszkola, a Oliwka rozpoczęła adaptację w nowym żłobku. A ja? W końcu mogłam zacząć zajmować się swoją pracą, czyli prowadzeniem bloga w nieco szerszym zakresie godzin 🙂 Opowiem Ci więc nieco o tym, co się w tym czasie u nas wydarzyło.

 

Co się u nas działo we wrześniu?

 

Pierwsze dwa tygodnie upłynęły mi na adaptacji Oliwki w nowym miejscu. Pewnie pamiętasz, że w marcu rozpoczęła już ona przygodę ze żłobkiem, ale nie trwała ona jednak zbyt długo, gdyż pandemia wymusiła zamknięcie placówek na dość długi okres czasu. Kiedy te zostały ponownie otwarte, Oliwka już nie wróciła  do swojego ówczesnego żłobka – w międzyczasie okazało się, że od września będzie dla niej miejsce w żłobku państwowym, na którym zależało nam bardziej (pisałam o tym szerzej tutaj: Zrezygnowaliśmy ze żłobka Oliwki).

W związku z tym wraz z początkiem września przeprowadzaliśmy więc całą procedurę jej adaptacji na nowo. Z uwagi na to, że odbywała się ona w godzinach popołudniowych nie miałam tak naprawdę zbyt wiele czasu na pracę w ciągu dnia wciąż „siedząc” z nią w domu. Po około 2 tygodniach Oliwka ruszyła do żłobka na większą ilość godzin, a ja w końcu mogłam skupić się na prowadzeniu firmy. Dokładnie 5 września minęło mi pół roku od jej założenia, ale przez to wszystko co się działo na świecie miałam poczucie, że był to czas stracony. Że stoję w miejscu i nic nie jest tak jak powinno.

 

 

Był to jednocześnie ostatni miesiąc, kiedy korzystałam z ulgi na start (niskich składek ZUS), bo od października wskakiwałam już na ZUS preferencyjny (prawie dwukrotnie wyższa kwota).

Miałam też świadomość, że żłobek prywatny kosztuje prawie tyle samo co państwowy i ja na to wszystko będę musiała zarobić. Takie obawy o płynność finansową to jednak nic wyjątkowego – jestem pewna, że obecnie towarzyszą każdemu rodzicowi, który prowadzi działalność (i nie tylko). Napisałam nawet o tym cały tekst –> Plusy i minusy prowadzenia firmy, kiedy się ma dzieci.

W tych zupełnie odmiennych i dotąd nieznanych mi okolicznościach potrzebowałam wsparcia w zaprojektowaniu swojej codzienności jako mama-businesswoman na nowo 🙂

Z pomocą przyszła mi marka Planu, która zaprosiła mnie do współpracy przy testowaniu ich produktów do planowania. W tym wpisie: Skuteczne planowanie w naszym domu opowiedziałam Ci o moich sprawdzonych patentach na planowanie i pokazałam narzędzia, które nam w tym pomagają 🙂 Ja zdecydowałam się na planer miesięczny dla siebie na notowanie spraw związanych z blogiem i firmą oraz drugi – rodzinny planer tygodniowo-miesięczny, który służy nam do zapisywania ważnych spraw wszystkich domowników w jednym miejscu 🙂

>> Przy okazji zerknij sobie jeszcze na stronę sklepu Planu.pl – sprawdziłam, że kod rabatowy blondpanidomu jeszcze działa 🙂

 

 

Poza tym wrzesień upłynął nam dość szybko, bez większych chorób czy nieobecności dzieci w placówkach, mogłam więc trochę nadgonić zaległości i popisać 🙂 Tekstów powstałych we wrześniu było więc nieco więcej niż zwykle. Miałam wówczas nie tylko więcej czasu, ale także sił i mocy przerobowych niż obecnie 😉

 

Teksty powstałe we wrześniu

 

Zerknij sobie na te wpisy, jeśli jeszcze ich nie widziałaś:

 

1. Moje tu i teraz: lipiec i sierpień 2020
2. Co obejrzeć na Netflixie? – praktycznie same torpedy!
3. #RecenzjaResto: restauracje dla rodzin z dziećmi w Poznaniu. 7# Chruścik&Słomka
4. Skuteczne planowanie w naszym domu
5. Czy inni naprawdę mają lepiej?
6. Jak poprawić sobie humor? 10 skutecznych sposobów
7. Czy to już koniec? Mój moment ALL IN.

 

Jeszcze we wrześniu zdecydowałam, że na blogu będzie pojawiać się więcej wartościowych treści związanych ze zdrowym stylem życia – w ramach autorskiego projektu wspierającego innych w dbałości o żywienie, poprawę samopoczucia ale też ogólnej formy fizycznej. To taki mój #nowykierunek, choć tak naprawdę nie taki nowy, bo chcąc nie chcąc w temacie żywienia jestem ekspertem od lat 🙂

 

Co się u nas działo w październiku?

 

Październik mocno przyspieszył i działy się w nim naprawdę świetne rzeczy! Po raz kolejny zrobiłam podejście do poprawy swojej formy i tym razem przetestowałam na sobie serię zabiegów modelujących sylwetkę – Bandaże Arosha.

Moją metamorfozą podzieliłam się z Tobą we wpisie: Jak się pozbyć cellulitu? Bandaże Arosha i moja metamorfoza << zerknij, jeśli umknął Twojej uwadze. Ja efektami uzyskanymi podczas zabiegów jestem absolutnie zachwycona, a najbardziej cieszy mnie to, że są trwałe! Za moment minie miesiąc od zakończenia zabiegów, a mi się wydaje, że wyglądam teraz jeszcze lepiej niż wtedy 🙂

Jeśli Cię zainteresowałam to koniecznie zapoznaj się z ofertą gabinetu Wonder Body Care – jeszcze tylko do końca listopada możesz skorzystać z mojego kodu rabatowego – wszystkie informacje znajdziesz we wpisie na ten temat.

 

 

W październiku lawinowo ruszyła też ilość zrealizowanych z More for Family Fotografia sesji zdjęciowych! To już ponad rok odkąd ze sobą współpracujemy i powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie nikogo innego na jej miejscu 🙂 Nie musimy wymieniać ze sobą zbyt wielu słów, by się rozumieć, a przygotowywane przez nią kadry z każdym kolejnym razem zachwycają mnie coraz bardziej i bardziej 🙂 Mam nadzieję, że Ola dotrzyma mi tempa jeszcze w tym najbardziej gorącym okresie w roku – jeszcze byle do Świąt, a później już sobie obie odpoczniemy 🙂

Jak widać, w dzisiejszym wpisie wyjątkowo przeważa praca nad życiem prywatnym i właściwie tak w ciągu ostatnich miesięcy było. I wciąż jest 😉

W miniony weekend zrealizowałam 3 sesje zdjęciowe z Olą, pojechałam do Warszawy na występ w śniadaniówce i do tego po powrocie dopinałam jeszcze ostatni wpis prezentowy z inspiracjami na Mikołajki. Gdyby nie to, że w ostatnim czasie nieco podupadłam na zdrowiu to wszystko by było cacy, no ale wiesz jak jest… nie można mieć wszystkiego 😉

Zerknij jeszcze na szybko na teksty, które napisałam w październiku, może coś Cię zainteresuje:

Teksty powstałe w październiku

 

1. Angielski dla dzieci online na platformie Novakid – czy warto?
2. Dzień Dziecka Utraconego
3. Jak się pozbyć cellulitu? Bandaże Arosha i moja metamorfoza.
4. Plusy i minusy prowadzenia firmy, kiedy się ma dzieci.
5. Farma Dyń | Pumpkin Farm

 

A teraz już listopad i pomimo, że to wciąż jesień to ja już czuję, jakby to była zima, a za rogiem święta 🙂

Pomimo pandemii szczerze wierzę, że uda nam się spędzić je w gronie rodzinnym i jak zawsze będą nam towarzyszyć pozytywne nastroje. Tymczasem życzę sobie i Tobie dużo zdrowia, bo to jest przecież w tym trudnym okresie infekcyjnym najważniejsze! A do tego żadnej izolacji, kwarantanny, ani nawet nadzoru epidemiologicznego 🙂

 


Zdjęcia: More for Family Fotografia


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz,
  • polubisz mój fanpage na Facebooku,
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie.