fbpx
Mental Health

Moje tu i teraz: maj 2018

To już 10 wpis z tego cyklu i jak na razie nie planuję go przerywać. To comiesięczne podsumowanie jest bardzo ważnym elementem mojego rozwoju. Dzięki niemu mogę obserwować krok po kroku, jaką drogę już pokonałam i jasno zobaczyć to, co jeszcze przede mną. Mam nadzieję, że moje rozważania są dla Ciebie czymś więcej niż tylko listą odhaczaną ptaszkami „zrobione” i że czerpiesz z nich inspiracje dla siebie.

Maj: Dream it possible

 

CZUJĘ SIĘ... już prawie całkowicie spokojna. Każda burza przynosi ze sobą nadzieję, że rankiem wszystko znów będzie czyste i nawet najgorsze plamy znikną. Czekamy więc, aż burza minie, licząc na lepsze. Nawet, jeśli skrycie wiemy w naszych sercach, iż niektóre plamy są tak trwałe, że nic ich nie zmyje… W końcu jednak nastąpił w moim życiu pewien przewrót. Czekałam na niego bardzo, bo moje życie „w zawieszeniu” trwało już zdecydowanie zbyt długo. Złożyłam wypowiedzenie w pracy, z którą już dawno przestałam wiązać swoją przyszłość, żeby zrobić miejsce na nowe, lepsze. Wierzę, że w tym wszystkim nie chodzi jednak tylko o sam zawód, który wykonujemy, ale też o to, by wiedzieć, po co to robimy i gdzie ma nas to zaprowadzić.

Jest w jodze taka pozycja (karnapidasana), w której z pozycji świecy zaczynamy kłaść nogi za głowę i „zamykać” organizm do środka, do momentu, kiedy poczujemy się ściśnięte „w kulkę”. Zawsze jednak w końcu przychodzi moment rozluźnienia i ulgi. Uświadamiamy sobie, jakie to cudowne uczucie móc oddychać pełną piersią i że już przez chwilę zdążyłyśmy zapomnieć, czym jest prawdziwie swobodny oddech.

To tak jak w życiu: czasem musimy doświadczyć pewnych trudności, by później móc docenić tą lekkość.

 

 

SŁUCHAM…

Od kilku tygodni każdy mój wieczór wygląda podobnie. Kładziemy się z Aleksem do łóżka i w tym momencie pojawił się nowy rytuał: wspólne oglądanie filmów. I to nie byle jakich: „Mama i Tata jak malują!” (nasze podziękowania dla rodziców nagrane przed ślubem), „Mama i Tata w kościele!” (nasz ślub i wesele) & Mama, Tata i Aleks!” (filmik, który zrobiłam w samolocie powrotnym z Grecji). Jak możesz się domyśleć, wszystkie z nich w tle mają podkład muzyczny. Bardzo mocno utkwił mi jednak w głowie kawałek z tego ostatniego filmiku… Rozkładam go na czynniki pierwsze i inspiruję się nim. Przesłuchaj go koniecznie, bo potrafi porządnie wzruszyć! 😉

 

When your dreams come alive you’re unstoppable
Take a shot, chase the sun, find the beautiful
We will glow in the dark turning dust to gold
And we’ll dream it possible…

 

OGLĄDAM…

W marcu napisałam dla Ciebie tekst o 5 nowościach Netflixa, które mnie urzekły. Nagle okazało się, że cenisz sobie moje zdanie i w tym temacie, a także fakt, iż za jednym razem i w przystępny sposób podaję Ci na tacy odpowiedź na nurtujące Cię po nocach pytania: Co warto obejrzeć w tym miesiącu, a co sobie odpuścić? Które seriale warto nadrobić? Kwiecień okazał się być jednak tak bardzo wypełniony serialami, że pomyślałam sobie… a może by tak cykl?

Przez to, że w podsumowaniach miesiąca delikatnie poruszam te kwestie, miałam wrażenie, że nie wyczerpuję ich w pełni, tak więc pomysł na pociągnięcie serialowo-filmowych wątków osobno było w moim odczuciu niczym innym jak tylko właściwą konsekwencją.

Od kolejnego miesiąca w tym miejscu znajdziesz więc jedynie link do wpisu na ten temat wraz z krótką zajawką, czego możesz się tam spodziewać 😉

 

Dowiedz się, jakie seriale uczyniły mój miesiąc lepszym.

 

 i

Czas teraźniejszy dokonany

 

Co udało mi się w tym miesiącu zrealizować? Niestety, nie tak wiele, jak bym chciała – z powodu nagłej choroby Aleksa, spędziliśmy tydzień w szpitalu, a później długo dochodził do siebie w domu… Mimo to, jednak:

  • opowiedziałam Ci, jak w 3 dni pożegnaliśmy się z pieluszką;
  • podzieliłam się swoimi pomysłami na zdrowe grillowanie w Pytaniu na Śniadanie;
  • nagrałam wideo do projektu, o którym opowiem Ci więcej już całkiem niedługo;
  • zrealizowaliśmy z Łukaszem kolejną, cudowną sesję zdjęciową;
  • wypuściłam nagrany wraz z Agnieszką kolejny, 7. odcinek na kanale ProbleMatki, dotyczący wizyty patronażowej. oraz
  • zakończyłam miesiąc maj 15,6% wzrostem UU (unikalnych użytkowników) w porównaniu do kwietnia, który już i tak był rekordowym miesiącem w całej historii prowadzenia bloga! 🙂

Planowałam zrobić więcej, ale niestety z różnych względów mi się to nie udało. Głównym problemem jest czas – to on działa przeciwko nam… ALE! Liczy się to, co się w życiu zrobiło, a nie to co chciało się zrobić! Ja jestem z siebie dumna i nie tylko ja. Tak bardzo cieszy mnie wsparcie bliskich w związku z tym      n  o  w  y  m   , które mnie czeka w niedalekiej przyszłości. A takie słowa usłyszałam niedawno od przyjaciela w odniesieniu do jednego z sukcesów, który już mam na koncie:

 

Mirka, to jest kwintesencja Twojej osobowości. To zawsze w Tobie podziwiałem.

 

Normalnie łzy napływają do oczu. Takie docenienie samo w sobie jest dla mnie największą nagrodą.

 

 

Niemożliwe istnieje

 

CHCIAŁABYM… już nigdy więcej się nie bać. Nie bać się o zdrowie i życie swojego dziecka. Nie bać się o to, czy mogę sobie pozwolić na chorobę pracując na etacie. Nie bać się swoich pomysłów. Nie bać się co będzie, „jeśli”… Wierzysz, że cierpienie uszlachetnia? Ja nie. Nie czuję się ani trochę bardziej szlachetna, niż byłam jeszcze rok temu. Za to wierzę, że by osiągnąć wspaniałe rzeczy musimy marzyć tak dobrze, jak działać. I właśnie w tej wierze pokładam wszystkie moje kolejne plany. Po prostu robię, to co czuję i wychodzi mi to świetnie.

 

Stań na pierwszym planie. Żyj jak bohater. Bądź główną postacią. Bo inaczej – po co nam to życie?

John Maxwell Coetzee

 i

Pamiętaj jeszcze tylko o jednym: wszystko jest możliwe! Wczorajsze marzenia to dzisiejsza rzeczywistość.

 

 


Zdjęcia wykonała Pani Woźna. 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie