fbpx
Travel

Rodzinne wakacje w Grecji – Grecja/Lesbos [FOTORELACJA]

16 czerwca rozpoczęliśmy nasze już drugie w życiu rodzinne wakacje. Rok wcześniej, kiedy Aleks miał 10 miesięcy, za cel naszej podróży obraliśmy Bułgarię (wpis na ten temat znajdziesz TUTAJ), natomiast w tym roku zdecydowaliśmy się na Grecję. Nie mieliśmy jeszcze okazji odwiedzić tego kraju, a kierując się zasadą „co rok inne miejsce” postawiliśmy na wyspę Lesbos. Kiedy tylko dowiedzieliśmy się, że będziemy wylatywać wczesnym rankiem, zdecydowaliśmy się pojechać do Warszawy dzień wcześniej. Nie spędziliśmy jednak zbyt wiele czasu w hotelu, bo chcąc jeszcze fajnie wykorzystać popołudnie, zostawiliśmy tylko bagaże i ruszyliśmy do Centrum Nauki Kopernik (o tym miejscu więcej informacji znajdziesz TUTAJ). Jak spędziliśmy rodzinne wakacje w Grecji?

 

Rodzinne wakacje w Grecji

 

i

Rodzinne wakacje w Grecji

#Day1 / 16.06.17

 

Szybko jednak nastał kolejny dzień, który to rozpoczęliśmy lotem do Mytilene (z międzylądowaniem na Samos). Często dostaję pytania o to, jak przygotować się do podróży z małym dzieckiem i czy jest szansa przetrwać ją tak, aby nie przeszkadzać współpasażerom… U nas lot przebiegł bez żadnych zarzutów, więc z pewnością warto celować w poranne połączenia. Aleks w całości go przespał, a przy starcie i lądowaniu był więcej niż mocno zainteresowany. 🙂

Nie chciałabym się już jednak dłużej nad tym rozwijać, więc jeśli tylko potrzebujesz, to więcej rad i informacji na ten temat znajdziesz TUTAJ i TUTAJ.

 

 

Po wylądowaniu czekała nas jeszcze około 1,5-godzinna podróż do celu, którą Aleks też bardzo fajnie przetrwał. Chyba po prostu wszystko było dla niego nowością i atrakcją zarazem: środek transportu (autokar), piękne widoki za oknem i posiadanie mamy i taty jednocześnie na dłużej 🙂 Na czas 2-tygodniowego wypoczynku wybraliśmy pięknie położony na wzgórzu Hotel Belvedere 4*, z cudownym widokiem na Morze Egejskie, niedaleko centrum miasta – Molyvos.

 

Zdjęcia: itaka.pl

Rodzinne wakacje w Grecji

 

Ładnie rozmieszczone kaskadowo budynki otoczone zielenią, 2 baseny (w tym jeden typu infinity) i brodzik dla dzieci tworzą bardzo przyjemne i relaksujące otoczenie. Pierwsze co zrobiliśmy, to wskoczyliśmy w stroje kąpielowe i od razu udaliśmy się na basen 🙂

 

 i
#Day2 / 17.06.17

 

Postanowiliśmy zwiedzić okolicę i wraz z nowo poznaną parą z 8-miesięczną córeczką poszliśmy na spacer do miasteczka portowego Molyvos.

 

 i

#Day3 / 18.06.17

 

Postanowiliśmy zwiedzić kolejną, pobliską miejscowość – Petra. Udaliśmy się do niej spacerkiem, a że pogoda była na poziomie 23 st., był to całkiem przyjemny spacer. Miasteczko to jest usiane małymi knajpkami przy samej plaży, my tym razem zdecydowaliśmy się na restaurację Zefiros. Wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, że nasz knajpkowy rajd dopiero się rozpoczął… 😉 Na miejscu sporo zwiedziliśmy, wypiłam pyszne mrożone frappe z Baileys’em i posiedzieliśmy nad morzem. Nogi do tyłka wchodziły, ale mimo wszystko fajne jest takie zmęczenie…  Na kolację była boska jagnięcina i szoty cytrynówki! Wieczorem byliśmy wraz z K. (i Aleksem!) na wieczorze greckim z muzyką na żywo. Wprost cudowne wakacje marzeń! Jak się chce, to z dzieckiem wszystko można! W rodzinie siła, wówczas nic innego nie potrzeba… 🙂

W nocy z 17/18.06 były przez nas odczuwane wstrząsy wtórne po silnym trzęsieniu ziemi (o sile 6,3 stopni w skali Richtera) na Lesbos z 12.06. Mimo przeżytych chwil grozy i późniejszych momentów niepokoju w kolejnych dniach, staraliśmy się o tym fakcie nie myśleć i skupiać w pełni na wakacyjnym relaksie.

davsdrIMG_20170618_105552_372IMG_20170618_104717_953

#Day4 / 19.06.17

Kolejny dzień spędzony na  Lesbos obfitował w same nowości: podróże, zwiedzanie, smakowanie nowych miejsc, potraw, drinków, zwyczajów… Aleks czuł się tam tak swobodnie jak wszędzie, a my zupełnie wolni od jakichkolwiek obowiązków. Cudowne uczucie. Bez pośpiechu, zgiełku miasta i ograniczeń. Wystarczy tylko być i wdychać spokój i szczęście. Popołudnie spędziliśmy w cudownej greckiej knajpce Gatos Restaurant na bardzo wysokim zboczu Molivos, skąd rozciągał się bajeczny widok na wyspę 😊

Tego dnia zakończyliśmy karmienie piersią. Przygotuję z pewnością wpis na ten temat i wówczas zaktualizuję to miejsce.

davfcvebdavsdrfcvebdavsdrdavIMG_20170619_113252_640davIMG_20170619_113617_200fcvebsdrIMG_20170619_162012_458IMG_20170619_145042_954davsdrIMG_20170619_145604_208IMG_20170619_145811_711IMG_20170619_145443_017

#Day5 / 20.06.17

Ten dzień upłynął nam na mega lenistwie i błogim relaksie. Nie przekroczyliśmy nawet progu hotelu… 😉 Cały dzień spędziliśmy przy basenie, zażywając kąpieli słonecznych i tych w wodzie. A tak po prawdzie, jak Aleks miał ponad 2-godzinną drzemkę to zupełnie nie schodziliśmy z leżaków (zaliczyliśmy tylko krótką przerwę na obiad). Wieczorem odwaliłam się na „elegancko” i popijając kolejny kieliszek białego schłodzonego wina czekałam na kolację w restauracji z boskim widokiem na wyspę i morze, a Aleks z tatą gdzieś przepadli. Żyć nie umierać! 🙂

fcvebfcvebdavsdrIMG_20170620_181320_987IMG_20170620_195220_838dav

#Day6 / 21.06.17

Dzisiaj spędziliśmy dzień pół na pół. Pół dnia relaksu, tym razem przy Relax Pool (tylko dla dorosłych), na szczęście Aleks zaliczał drzemkę w wózku, więc nikomu nie przeszkadzał 😉 Później, po obiedzie wybraliśmy się do Molyvos, na małego drinka do jednej z knajpek z tą zaprzyjaźnioną parą z Warszawy. A kiedy już pojechaliśmy ciuchcią, to zachwycony Aleks… znowu zasnął. 😉 Objechaliśmy spory kawałek wyspy, przeszło godzina trasy, a nasz synek obudził się dopiero przy wysiadce. Mamy już jasny dowód na to, że wszystkie środki lokomocji skutecznie go usypiają…no ale ostatecznie – to dobrze. 😉

fcvebdavIMG_20170621_183448_824davIMG_20170621_111458_420fcvebdavsdrIMG_20170621_203638_625

#Day7 / 22.06.17

Tego dnia przedpołudnie spędziliśmy relaksując się przy hotelowym basenie, a po obiadku ruszyliśmy do Molyvos ze znajomymi. Taki dzień pół na poł. Zaliczyliśmy dwie przyjemne knajpki nad brzegiem morza racząc się białym winem i rozkoszując się grecką muzyką na przemian z szumem fal 😉 Wieczorem za to wymienialiśmy się rodzicielskimi doświadczeniami podczas Mexican Night w hotelowej restauracji. Gdybyśmy zdecydowali się na tygodniowy urlop, to jutro już byśmy musieli opuścić to bajeczne miejsce… Jednak rok temu w Bułgarii utwierdziliśmy się w przekonaniu, że dłuższe wyjazdy są znacznie fajniejsze!

Ten dzień to była również 4 rocznica naszych zaręczyn. Materiał na ten temat nakręcony został przez TVN24 i można obejrzeć go TUTAJ.

davIMG_20170622_101812_465IMG_20170622_182002_322sdrsdrdavIMG_20170625_181116_238IMG_20170623_215236_767IMG_20170622_214220_907

#Day8 / 23.06.17

Idealny jeden dzień

Od tego dnia musieliśmy już radzić sobie sami, bo Marzena i Michał polecieli do domu… Nie mieliśmy jednak czasu na nudę, bo Dzień Ojca postanowiliśmy spędzić na bogato 😉 Wypożyczyliśmy auto (nową Pandzinę) i o 9 ruszyliśmy po przygodę! 🙂

IMG_20170623_084744_619davsdrdavIMG_20170623_092927_545davdavdavdavdav

Skala Eressos

Jest to teren mokradeł zamieszkiwany przez żółwie i rzadkie gatunki ptaków, a zarazem jedna z najpiękniejszych plaż na wyspie. Podczas spacerowania, K. z Aleksem odkryli, że zaraz przy „naszej” plaży znajduje się plaża nudystów 😉 Podobno widoki były bardzo różne. 😉 Zjedliśmy sobie przepyszną świeżą rybkę w restauracji przy samym morzu i ruszyliśmy dalej, w nieznane…

fcvebdavsdrdigIMG_20170623_162614_917IMG_20170623_162755_559sdrdavsdrIMG_20170623_162948_170IMG_20170623_163136_744IMG_20170623_163246_287davdav

Skala Kallonis

Jeszcze piękniejsze miasteczko, czuliśmy się w nim jak w raju… Najpiękniejsze na całej wyspie jest to, że nie ma tam (jeszcze) masowej turystyki. Po raz pierwszy mieliśmy okazję być w miejscu jeszcze nie „zepsutym” ilością turystów, butików itp. Tutaj można było w pełni się zrelaksować, ponapawać się ciszą i po prostu być. Siedzieliśmy w bardzo kameralnej knajpce na samej plaży – Caprice Kitchen Bar, jedliśmy i nie robiliśmy absolutnie nic.

IMG_20170623_164013_058sdrIMG_20170623_164341_199IMG_20170623_164442_085sdrdavdavIMG_20170623_171012_814sdrsdrdav

Eftalou

Kameralna i cicha miejscowość, która zapewni niczym nie zmącony relaks. Niewielkie zatoczki znajdujące się w pobliżu, z pewnością zapewnią prywatność i spokój.

btybtybtybty

Wynajem auta klasy B (nowy Fiat Panda) to koszt 45€ (wraz z fotelikiem, bez limitu km). Benzyna wyniosła nas jedyne 12€ za cały dzień jazdy (zrobiliśmy ok. 150 km, na większości wyspy jest ograniczenie do 30 km/h i strome, często bez żadnych barierek, zbocza.

#Day9 / 24.06.17

Po intensywnym dniu zwiedzania (przy 35 st. w cieniu wszystko męczyło o wiele bardziej!) uznaliśmy, że należy nam się dzień zupełnego nic nie robienia. Aleks po raz kolejny miał ponad 2-godzinną drzemkę (kiedy to leżeliśmy przy basenie), a mi nawet udało się przeczytać całą książkę Social Media Start (do kupienia na jasonhunt.store). Idealna dla początkujących twórców, jak i tych troszkę bardziej pro. Polecam gorąco. Ja ją połknęłam w kilka godzin.

IMG_20170624_074955_690IMG_20170624_134458_527bdrbdrbty

#Day10 / 25.06.17

Kolejny dzień to całodniowa wycieczka do Petry. Tym razem już nie na pieszo, ale ciuchcią. Aleks standardowo zasnął jak tylko ruszyła, więc rozbiliśmy się (a tak naprawdę zajęliśmy leżaki) na plaży przy restauracji Mojo Beach Bar. Wypiliśmy frappe (mrożoną kawę), wykąpaliśmy się w morzu i poszliśmy do innej knajpki – The Reef – na obiad. Jedliśmy pyszne świeże sardynki (a K. nie lubi ryb!) i z pełnymi już brzuchami poszliśmy w głąb miasta na zakupy. Popołudniu nabieraliśmy sił w kawiarni Tsalikis i suma summarum wylądowaliśmy (już w Molyvos) w naszej ulubionej (wracaliśmy tam wielokrotnie!) – Sunset Restaurant. Śmialiśmy się, że to był nasz pierwszy w życiu clubbing z synem! 4 knajpy zaliczone, a to wszystko przed 19:00. 😉

IMG_20170625_123550_556IMG_20170625_125027_383btybtybdrIMG_20170625_150424_251IMG_20170625_152155_180bdrbdrIMG_20170625_165537_145IMG_20170625_162505_829btyfcvebbdrbdrbdrbdrIMG_20170625_180453_833IMG_20170625_182047_224

#Day11 / 26.06.17

Upały z dnia na dzień rosły na sile. W ciągu dnia było już 36-38 st. w cieniu. Powietrze stało (wiatru zero), wilgotność była bardzo wysoka. Przestałam już nawet układać włosy (i nosić je rozpuszczone), bo po chwili miałam całą głowę mokrą, tak było gorąco. Szczerze – nie mieliśmy już siły ani zwiedzać, ani nawet leżeć w cieniu na leżaku. Przedpołudnie spędziliśmy w basenie, ale przyznam się bez bicia, że przebywanie na plaży było jak… smażenie się na patelni 😉 Dlatego też popołudnie spędziliśmy leżąc w łóżku w naszym klimatyzowanym bungalowie i też było fajnie! 🙂

btyIMG_20170626_205144_815btybtybdrIMG_20170626_205657_437

#Day12 / 27.06.17

Gorące Źródła w Eftalou

Wyspa już w czasach starożytnych pełniła funkcję uzdrowiska, co przetrwało do dziś w postaci gorących, leczniczych źródłach w miejscowościach Eftalou, Polichnitos i Termi. My udaliśmy się na wycieczkę do tej pierwszej. W Eftalou znajduje się także Golden Beach, na której miałam przyjemność się opalać, kiedy to K. zażywał zdrowotnej kąpieli. Aleks oczywiście spał w tym czasie w wózku. 😉 Później zjedliśmy przepyszny lunch w urokliwej knajpce Restaurant Efatlou przy samym morzu (świeża rybka again!) i raczyliśmy się pustką, dziewiczymi terenami i nienachalną, cichutką grecką muzyką. Było bosko! 🙂

IMG_20170627_091010_772IMG_20170627_133554_878davsdrIMG_20170627_133741_968IMG_20170627_133842_633fcvebIMG_20170627_141145_633IMG_20170627_134151_020davdavIMG_20170627_134050_612

#Day13 / 28.06.17

Ostatnie dni, pomimo relaksu, były niesamowicie wyczerpujące, a wszystko to przez straszne upały. Było gorąco i duszno. Przestaliśmy jeść posiłki na świeżym powietrzu (nawet kolacje!) i ratowaliśmy się restauracyjną klimą. W kolejnych dniach nie planowaliśmy już żadnych dalszych wyjazdów. Myśleliśmy o rejsie statkiem, ale był całodniowy i jakoś nie wyobrażaliśmy sobie tych 8 godzin z Aleksem na otwartej przestrzeni  w taki upał. Następnym razem! 😉 Tęskniliśmy bardzo za pierwszymi dniami, kiedy to stopni było 20-parę i wiał lekki zefirek od morza. Wtedy mieliśmy więcej energii i chęci do działania 🙂 Mimo wszystko, popołudnie spędziliśmy po raz kolejny w Petrze (pojechaliśmy tam po raz kolejny ciuchcią). To miejsce tak nas urzekło, że chciało się tam wracać i wracać.  Jest to niewielka miejscowość, pośrodku której wznosi się skała z umieszczonym na niej kościołem. Widoki są tam naprawdę niesamowite, dlatego też większość czasu spędzaliśmy właśnie tam. 🙂 Wypiliśmy mrożoną kawę w Lemon Bar, a później pojechaliśmy do Molyvos po raz ostatni do naszej ukochanej restauracji Sunset 🙂 Molyvos to jedna z najpiękniejszych średniowiecznych miejscowości na wyspie. Tradycyjna osada z wąskimi uliczkami i kamiennymi domami zachwyca naturalnym pięknem. Cała wyspa to zupełnie co innego, niż widzieliśmy do tej pory. Nie ma tu przepychu, masy turystów i jakichś mega luksusów. Jest czysta szczerość. 

fcvebsdrIMG_20170628_162549_762IMG_20170628_163208_407davfcvebdavdavIMG_20170628_182441_592IMG_20170628_182738_220sdr

#Day14 / 29.06.17

Ostatni dzień upłynął nam już bardzo spokojnie. Lokalnie, hotelowo, basenowo, na zupełnym luzie, ale już z tęsknotą. Pakowaliśmy się, mając dość upałów i wykrakałam mówiąc „oby tylko w Warszawie było zimno i lało!” 😉 Nie mogliśmy się doczekać powrotu do domu, bo w końcu „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!”. Wielokrotnie zastanawialiśmy się, czy moglibyśmy zostać już na zawsze w takim miejscu jak Lesbos. I pomimo, iż było cudownie, a widoki zapierające dech w piersiach, mówię (piszę) to z pełną powagą: NIE! 🙂 Dom to dom. Dom jest jeden, a nasz jest w Poznaniu. Tam jest nasze miejsce na ziemi, choć z pewnością skrawek naszych serc już na zawsze pozostanie na Lesbos…

IMG_20170629_131802_243IMG_20170629_174908_928sdrfcvebIMG_20170629_202202_338

Rodzinne wakacje w Grecji

 

#Day15 / 30.06.17

Wyjeżdżamy!

Zostawiamy za sobą kawałek naszej przeszłości, uroczą mieścinkę, która była dla nas domem, niesamowity widok na Morze Egejskie, upalne dni, okraszone masą cudownych wrażeń i rodzinnych chwil.

Goodbye, Lesvos! ❤️❤️❤️

davIMG_20170630_090533_572fcvebsdrdavdavsdrsdrIMG_20170630_084535_490davfcvebfcvebdavdavsdr