Ciąża,  Styl życia

O tym, jak zmienia się moje ciało w ciąży [+ZDJĘCIA!]

Kochana fasolko,

Dopiero co byłaś małą kropeczką, a już ważysz pół kilo!

Dokładnie, nasz synek ma już ok. 30 cm i 500 g żywej wagi 🙂 W ciągu miesiąca będzie miał dwa razy tyle i już to po mnie widać. Zawsze należałam do szczupłych osób, w ciągu ostatniego roku sporo pracowałam nad swoją sylwetką, z pomocą Ewy Chodakowskiej i Mel-B. Główną motywacją był nasz ślub, no przecież nie mogłam wyglądać źle w tym wyjątkowym dniu 🙂

Teraz co tydzień robię sobie brzuszkowe selfie, co polecam każdej ciężarówce, bo później, zestawiając każde zdjęcie, tydzień po tygodniu, naprawdę widać różnicę! Ja się śmiałam do K., że mój brzuch jest CODZIENNIE większy i nie sądzę, żeby to było przesadzone 😉

Na razie jesteśmy troszkę za połówką, a dokładnie w 56% ciąży, więc mogę wam pokazać swoją sylwetkę “przed” i “po” – na dzień dzisiejszy.

IMAG0686_1

Tu miałam jeszcze długie włosy, względnie płaski brzuch – zdjęcie mniej więcej z okresu 3 m-ce po ślubie, 60 kg na wadze.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

To zdjęcie zrobiłam dzisiaj, 23 tydzień i parampampam… 67 kg na wadze. :O

I tutaj lekka konsternacja, bo plan był taki, żeby przez całą ciążę przytyć 10 kilo i ani grama więcej 🙂 A zanosi się na przekroczenie nieosiągalnej jak dotąd liczby 70.

Niestety, za zmianami fizycznymi jakie zachodzą w moim ciele podczas ciąży idą też zmiany emocjonalne. Nie mam siebie za nie wiadomo co, do modelki jeszcze sporo mi brakuje, ale zawsze byłam zadowolona ze swojego ciała, traktowałam je jak należy i dobrze się w nim czułam. Zdaję sobie sprawę, że ciąża to stan odmienny i byłam świadoma tego co się z nią wiąże, ale mimo wszystko nie wiedziałam, że będzie tak. Że już nie wejdę w żaden sexi ciuszek Intimissimi. Że nie wejdę w żadne moje dżinsy, a całą ciążę przechodzę w legginsach, jak jakiś bamber. Że tak mi urosną piersi i brzuch, że nie ma szans w wejście w jakąkolwiek rzecz z mojej garderoby z rozmiarem S.

Wczoraj w końcu postanowiłam, że nie dam się chandrze i wyciągnęłam K. na zakupy, w końcu Dzień Kobiet, to mi się należy, nie? Uznałam, że jednak potrzebuję dżinsów ciążowych i już. Fajne rurki oferuje H&M. Sporo modeli, mąż mi nie pomagał, ja nie wiem po co go biorę na zakupy… Przy każdej kolejnej parze mówił, że wszystkie są ładne. 😉 Kryzys przyszedł, gdy nie weszłam ani w 34, ani w 36. Sądziłam, że rzeczy z działu Maternity będą miały zawyżone rozmiary, tj. że będę wchodzić w te co do tej pory. Ubrałam 38 i było ok, ale tutaj kolejna konsternacja – czy za 2 miesiące wciąż będą dobre? Czy wziąć 40? Gdy wypowiedziałam w głowie tą liczbę, ogarnęło mnie przerażenie. Ja i 40? Postanowiłam się przełamać i spróbować. Niestety na wieszakach nie było rozmiaru 40 i to nie tylko z tego modelu, ale z żadnego! Wtedy już w ogóle poczułam się jak wieloryb, że wszyscy noszą 34-38 będąc w ciąży i może ten 40 nie jest nikomu potrzebny. Ale co z bardziej puszystymi dziewczynami, NORMALNYMI? Wróciłam do przymierzalni krzycząc na K., że w sumie to ja już nic nie chcę, pomimo, że drałowaliśmy tam przez pół miasta. Ostatecznie wzięłam niebieskie 38 i teraz jestem przeszczęśliwa. Ale kto zrozumie kobietę. W ciąży na dodatek. 😉

Aha, skorzystałam z rabatu 25%. Wystarczy zarejestrować się na stronie H&M i w podziękowaniu za subskrypcję ich newslettera wyślą na maila kupon rabatowy. 🙂

Kocham już tego małego człowieczka, który we mnie rośnie i już wygląda jak noworodek, tylko mniejszy. Ale ciąża to też i hormony, jak to mówi mój K. “Masz już te nastroje humorów?” (na myśli mając huśtawki nastrojów 😛 – facet). A hormony to wzloty i upadki. Nie może być cały czas różowo i słitaśnie. Czy to grzech, że nie czuję się dobrze w swoim ciele, bo się zmienia, a chcę wciąż być seksowna dla siebie i dla mojego męża?

Fora straszą zdjęciami brzydkich piersi, niechcianych rozstępów, obwisłą skórą na brzuchu i cellulitem po ciąży. Ale przecież nie zawsze musi tak być prawda??? Trzeba tylko CHCIEĆ i można znów wyglądać tak samo dobrze, a nawet lepiej? W końcu CHCIEĆ TO MÓC i cała moc leży w nas, naszej motywacji i silnej woli.

Oficjalnie oświadczam, że za rok o tej porze będę wyglądać modelka jak z pokazu Victoria’s Secret 😉