Inspiracje

Kącik wypoczynkowy, czyli zmiany w naszym salonie

Jak urządzić kącik wypoczynkowy w salonie? To pytanie spędzało mi sen z powiek od wielu, wielu miesięcy – wystarczy zapytać mojego męża albo przyjaciół 🙂 W końcu nadszedł jednak ten dzień, kiedy postanowiłam, że kiedyś muszę zacząć coś działać w tym kierunku, no i STAŁO SIĘ! Choć nasz salon jeszcze nie jest całkowicie skończony to machina już ruszyła i niesamowicie się z tego cieszę 🙂 Kącik wypoczynkowy powstał i chciałabym dziś opowiedzieć o tym, jak go nam urządziłam oraz czym się kierowałam przy wyborze poszczególnych elementów składowych. Celowo piszę „ja”, a nie „my” – bo praktycznie wszystkie zmiany w naszym mieszkaniu zostały wcielone w życie tylko i wyłącznie dzięki mojej inicjatywie, o czym nie boję się mówić głośno 😉

 

Kącik wypoczynkowy w salonie

 

Przede wszystkim od dawna zależało mi na tym, by nieco „odgruzować” to wnętrze.

Od ponad 6 lat w naszym salonie stał bardzo duży narożnik, który choć niesamowicie wygodny to zajmował znaczną jego część. I teoretycznie mogliśmy sobie na to pozwolić w dość dużym – jak na warunki mieszkania w bloku – salonie wielkości niespełna 22m2. Ale! Starej kanapie zaczęła pękać skóra, materiału nie szło doczyścić nawet korzystając z profesjonalnej pomocy, a dosłownie 7 (!) wielkich poduszek tworzących oparcie narożnika na co dzień ciągle latało po mieszkaniu – bo dzieciaki tworzyły z nich bazę 😉

Brzmi zabawnie, ale takie nie było. Dostawałam szewskiej pasji musząc co rano (i później jeszcze kilka razy w ciągu dnia) układać je wciąż od nowa. Jeśli masz w posiadaniu taką kanapę, to pewnie wiesz jaka to syzyfowa praca. Szybko obiecałam sobie, że kanapa będzie już bez poduszek, na korzyść bardziej spójnego rozwiązania.

Wszystko – jak to często bywa – rozpoczęło się jednak od pierwszego działania, a później już poszło lawinowo. Najpierw zdecydowałam się wyrzucić z naszego salonu ogromną szafę komandor, która moim zdaniem mocno go przytłaczała. Często też pozostawała otwarta i prezentowała swoją zawartość powodując uczucie jeszcze większego nieładu niż był w rzeczywistości.

Jako, że z natury jestem minimalistką (tylko uwięzioną już w zbyt małym na nasze potrzeby mieszkaniu) postanowiłam zrobić tyle ile mogę z tym co mam. A więc szafa wyleciała. Niedaleko, bo do korytarza – który notabene został tak zaprojektowany, że spokojnie mógłby pełnić funkcję odrębnego pokoju. Zupełnie nie wiem dlaczego nosiłam się z decyzją o zmianie miejsca „zakotwiczenia” komandora tak długo.

Następnego dnia po przeniesieniu szafy przyjechała do nas nowa kanapa i to tak naprawdę ona zaprowadziła największe zmiany – teraz śmiało mogę powiedzieć, że oto mamy kącik wypoczynkowy w naszym salonie!

 

Jak wybrać idealną kanapę do salonu?

(czyli co uwzględnić i na co zwrócić uwagę?)

 

Przed podjęciem decyzji o zakupie sofy warto przemyśleć sobie kilka kwestii:

  • ilu domowników i w jaki sposób korzystać będzie z nowego mebla,
  • czy planujemy nocować u siebie gości i jak często oraz
  • w jaki sposób spędza się w tym pomieszczeniu czas…

Pozwól, że opowiem Ci teraz jak to wyglądało u nas.

Duży narożnik to świetne rozwiązanie, jeśli tylko mamy na niego miejsce. My teoretycznie mieliśmy, ale ja pracuję z domu i… no właśnie. To też był jeden z powodów decyzji o zakupie nowej kanapy.

Przy projektowaniu nowego kącika wypoczynkowego zależało mi przede wszystkim na tym, by w naszej strefie relaksu czuć się swobodnie i komfortowo.

Chciałam też nieco odświeżyć nasz salon biorąc pod uwagę, że bądź co bądź pełni on funkcję dość reprezentatywną – mojego biura. Marzyło mi się też zyskać nieco przestrzeni, dlatego też postawiłam na coś mniejszego i stojącego na nóżkach – dzięki temu mam wrażenie, że całość kącika nabrała lekkości.

Być może zauważyłaś już (po moich wcześniejszych wpisach), że wszystko co nowego kupuję do domu staram się utrzymać w jednolitej tonacji – szary-biel-drewno-czerń. Mam wrażenie, że dzięki temu całość zawsze będzie wyglądać dość spójnie i nie powodować oczopląsu ani poczucia nieładu.

Zakup nowej sofy był dla mnie szalenie ważny bo bądź co bądź, to właśnie ja spędzam lwią część dnia w domu (i w salonie) gdzie pracuję, relaksuję się, jem, spędzam czas z dziećmi i wieczory z mężem. Dlatego tak bardzo – wręcz powiedziałabym „jak powietrza” – łaknęłam zmian i odzyskania (zagarniętej przez stary narożnik) przestrzeni.

 

 

Kącik wypoczynkowy w salonie

Nowa sofa

 

Nasz nowy nabytek to tapicerowana popielata sofa w nowoczesnym stylu.

Piękna, solidna i pełna gracji. Wyszłam z założenia, że dzięki popielatej kolorystyce i delikatnym pikowaniom świetnie nawiąże do wezgłowia łóżka w naszej sypialni, a wraz z innymi elementami wystroju mieszkania wspólnie stworzą ponadczasową kompozycję.

No dobrze, ale już tak poza wyglądem – to dlaczego jeszcze właśnie ta, a nie inna?

 

Podnóżek

Przy małej ilości miejsc do siedzenia warto rozważyć rozwiązanie 2w1.

Nasza kanapa imituje narożnik, ale ostatecznie nim nie jest. Podnóżek jest dostawny co jest super z dwóch powodów – możemy bez problemu zmienić ustawienie tej kanapy w przyszłości (a to planujemy), a poza tym zyskujemy dodatkowe miejsce do siedzenia kiedy odwiedzą nas goście. Podnóżek wówczas może pełnić funkcję pufa.

Tutaj dużą rolę grał jeszcze jeden powód – od dawna rozważam „przeniesienie” kuchni do salonu, w związku z czym nie wchodziła w grę wymiana dotychczasowego dużego narożnika na kolejny duży narożnik. Myśląc przyszłościowo, postawiłam właśnie na ów dostawny podnóżek. Dzięki temu, w przypadku kolejnych zmian w salonie nie będziemy ograniczeni absolutnie żadną jego cechą.

Od jakiegoś czasu staram się dokonywać dobrze przemyślanych wyborów dotyczących aranżacji naszych wnętrz i związanych z nimi zakupów – by za jakiś czas nie stwierdzić, że to jednak nie było to i oto teraz potrzebujemy po raz kolejny czegoś innego (a historia zna takie przypadki).

 

 

Lekka konstrukcja

Ogromnie spodobały mi się nowoczesne, czarne nóżki sofy – które świetnie nawiązują do czarnego stolika i pozostałych mebli, które stoją w salonie. Decydując się na tak duży zakup zależało mi, by wszystko było możliwie jak najbardziej spójne.

Nasz stary narożnik, nie dość, że był rozkładany poprzez wysunięcie spod spodu to posiadał dodatkowy pojemnik na pościel. Ostatecznie nie było nam specjalnie potrzebne ani jedno, ani drugie bo rzadko nocujemy u siebie gości.

Dzięki wyeliminowaniu niepotrzebnych gabarytów (wówczas narożnik prawie że sięgał ziemi) mogliśmy się zdecydować na filigranową konstrukcję, eleganckie nóżki i dużą ilość przestrzeni pod sofą.

 

 

Dodatkowe funkcje

Na pierwszy rzut oka sofa wydawała mi się niepozorna, natomiast okazało się, że kryje w sobie dodatkowe cechy, które bardzo mi się spodobały.

Była to między innymi możliwość jej rozłożenia – do odpoczynku w ciągu dnia lub gdyby ktoś jednak zdecydował się u nas spać 🙂 Myślę, że warto rozważyć tę opcję już na etapie decyzji o zakupie takiego mebla. Powierzchnia spania nie musi być przecież ogromna, ale grunt, żeby w ogóle była!

Kiedy przeliczyłam sobie ile razy i z jaką częstotliwością w ciągu ostatnich kilku lat ktoś nocował na starym narożniku albo w jakich sytuacjach potrzebowaliśmy aż tak wielu miejsc do siedzenia (max. kilka razy do roku) szybko uświadomiłam sobie, że jednak ważniejsze jest to, żebym to ja czuła się w tym salonie dobrze – skoro spędzam w nim aż tak dużo czasu. No i oczywiście pozostali domownicy, ale oni jednak w nieco mniejszym stopniu 😉

Przy ostatecznym wyborze postawiłam więc na równowagę: chciałam, by sofa była rozkładana w razie potrzeby przenocowania gości, natomiast zdecydowałam nie ustawiać pod nich naszego codziennego komfortu życia 😉

Dodatkowo, nowa sofa zapewnia nam też wygodę pod innym względem – ma 3-poziomową regulację oparcia, dzięki czemu możemy dostosować je do aktualnych potrzeb. W końcu kącik wypoczynkowy w salonie to nasze centrum wszystkiego! Teraz spełnia nasze oczekiwania i zmienia się w zależności od tego co w danym momencie robimy.

 

 

***

 

Nową kanapę zamówiłam na stronie edinos.pl. W kategorii szare kanapy znaleźć można tę naszą oraz wiele innych w bardzo przystępnych cenach.

Przy tej okazji postanowiłam również sprawić sobie krzesło do toaletki, która wróciła na swoje miejsce po długiej przerwie (pokazywałam ją tutaj) i to był naprawdę strzał w 10! Piękne, idealnie pasujące do reszty mebli i co najważniejsze – kosmicznie wygodne 🙂 To również mogę polecić z ręką na sercu.

 


Udało mi się też załatwić kod rabatowy dla chętnych – na hasło edinos50 otrzymasz bon o wartości 50 zł na Twoje zakupy. Po wpisaniu kodu na stronie: www.edinos.pl/rabat należna kwota zostanie automatycznie pomniejszona o tę kwotę. Ale UWAGA! Bon jest ważny tylko dla pierwszych 20 osób 🙂


Idealne krzesło do toaletki

Kącik wypoczynkowy w salonie

Dodatki

 

Część elementów wyposażenia kącika pozostała z poprzedniej aranżacji (stoliczek i dywan), a pozostałe dokupiłam już wiedząc jak będzie wyglądała sofa.

Wbrew pozorom suma małych dodatków może wpłynąć na cały efekt, w związku z tym dokładnie przemyślałam każdą kupioną rzecz. Wielokrotnie przejechałam się na chwilowych uniesieniach czy niepotrzebnych fanaberiach, które z biegiem czasu wymieniałam na kolejne i jeszcze kolejne.

Od zawsze jednak podobały mi się minimalistyczne galerie ścienne – nie chciałam jednak umiejscawiać takich zdjęć bezpośrednio nad kanapą (ze względu na wspinające się dzieci oraz bliskie sąsiedztwo z biurkiem i jego „zabudową”), postanowiłam więc wykorzystać dużą i pustą ścianę boczną. Po powieszeniu ramek przekonałam się, że galeria nie mogłaby wisieć nigdzie indziej! Początkowo planowałam postawić na kolorystykę w opcji total black&white, natomiast zaryzykowałam z niewielkim wpuszczeniem kolorów i zakochałam się 🙂 Całość wygląda naprawdę bardzo spójnie.

I miałam rację – trzymanie się maksymalnie trzech kolorów nie jest w stanie zaprowadzić poczucia nieładu, no nie ma takiej siły! Postawiłam więc na klasyczną lampę z białym kloszem i sporą monsterę w białej donicy. Ale to jeszcze nie koniec! Na kolejne działania czekają: zakup co najmniej jednego stojaka na doniczkę, lustrzanej tacy, a z większych: wymiana podłóg, zerwanie sufitu i wymiana kaloryferów 😉

 

 

Jak jednak wspomniałam podejmuję teraz decyzje w mocno wyważony sposób, dlatego też nie angażuję się we wszystko w jednym momencie.

Cały czas rozważam, czy przeniesienie kuchni do salonu (by w tej zrobić osobny pokój dla Oliwki) jest nam teraz i w tym momencie potrzebne. Jest to mój jakiś tam przyszłościowy pomysł, natomiast nie bardzo jestem przekonana, że nasze dzieci już teraz potrzebują osobnych pokoi. W końcu 95% czasu w ciągu dnia spędzają w salonie, a około połowę nocy w naszym łóżku 😉 Czy więc osobna sypialnia dla 2-latki to nie jest w tym wypadku jak na razie pewien absurd?

 

***

 

Reasumując: odzyskałam przestrzeń i nowe centrum wszystkiego.

Nasz kącik wypoczynkowy w salonie prezentuje się świetnie i jest dokładnie taki jak chciałam. Jest nowocześnie, lekko, bez zbędnego przesytu i co równie ważne – teraz o wiele łatwiej nam utrzymać w nim porządek 🙂

Koniecznie daj znać jak Ci się spodobała mała-wielka zmiana w naszym salonie i opowiedz mi jak wygląda Twój kącik wypoczynkowy! Na co bardziej stawiasz w urządzaniu swoich wnętrz – jesteś „team wygląd” czy (przy dzieciach) jednak „team wygoda”?

 


Partnerem publikacji była marka Edinos


Zdjęcia: More for Family Fotografia


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz,
  • polubisz mój fanpage na Facebooku,
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie.