Strefa Mamy

Dlaczego nigdy nikogo nie namówię na dzieci?

Dzisiaj opowiem Ci dlaczego absolutnie nigdy nikogo nie namówię na dzieci. Chodził mi po głowie ten temat od dawna – a ponieważ uważam, że zdecydowanie zbyt mało mówi się (i pisze) o tych trudnych stronach macierzyństwa – to czemu by nie podjąć go dzisiaj? Nie dalej jak w tym tygodniu czytelniczka napisała do mnie z prośbą o radę. Zdradziła, że od dawna wraz z mężem marzą o drugim dziecku, ale nie mają blisko rodziny i obawia się, czy poradzą sobie z dwójką dzieci. W pierwszym odruchu przyszło mi do głowy motywacyjne „No jasne!” i poklepywanie po pleckach w duchu „Kto jak nie Ty? Inne mamy dały radę, to Ty też!” – ale czy aby na pewno te inne mamy tak świetnie sobie dają ze wszystkim radę? Czy to tylko tak wygląda z boku?

Bo umówmy się – to chyba oczywiste, że mało kto lubi dzielić się swoimi porażkami publicznie? Mało która mama przyzna się, że macierzyństwo ją rozczarowało. Że nie wygląda tak, jak sobie je wcześniej wyobrażała.

Dzieci generują też koszty. Te oczywiste – finansowe – i tutaj chyba nie muszę się specjalnie rozwodzić jakie. Bo która mama nie zna tego uczucia, kiedy dzieciom przychyliłaby nieba, a sobie to już tak niekoniecznie? Istnieje też jednak wiele innych kosztów, których przysparzają nam dzieci i choć raczej nie przeliczamy ich na pieniądze to jak najbardziej wciąż istnieją. Opowiem Ci więc, dlaczego moim zdaniem warto dwa razy zastanowić się, czy chce się mieć dziecko.

Na wstępie warto powiedzieć sobie szczerze i bez ogródek: RODZICIELSTWO JEST CIĘŻKIE.

 

I TO CHOLERNIE CIĘŻKIE.

 

Trudności z karmieniem piersią, połóg, samotność, izolacja, brak pomocy ze strony bliskich… to tylko czubek góry lodowej.

Wbrew pozorom noworodek nie ma wielkich potrzeb – jedynie mamę obok. Nie bez kozery mówi się, że im dalej w las, tym więcej drzew. Owszem, z czasem na wielu polach będzie łatwiej, ale na innych znacznie trudniej. 2-latek będzie jeszcze respektował decyzje rodzica (bo nie ma dużego wyboru), natomiast niespełna 6-latek z pewnością będzie już (delikatnie mówiąc) miał swoich rodziców gdzieś. Dla przykładu nasz – potrafi mieć świetny słuch, kiedy potrzeba, a zarazem być totalnie głuchy kiedy nie chce czegoś słyszeć.

Nie zrozum mnie źle, macierzyństwo jest cudowne. Bez dwóch zdań. Ale nie przez cały czas i nie w takim samym stopniu. Raczej przez krótkie momenty albo po prostu w ogólnym rozrachunku.

Ostatnio w rozmowie moja przyjaciółka porównała posiadanie dzieci do zdobycia Kilimandżaro. No właśnie – przecież rodzice mają takie Kilimandżaro średnio raz w tygodniu! Te wrażenia, emocje, nerwy, praca ze sobą, walka nad sobą samym, rezygnowanie z siebie dla wyższego celu… a w gruncie rzeczy to przecież takie wzbogacające.

I właśnie takie jest rodzicielstwo – cudowne, ale i trudne. Magiczne i smutne. Będziesz się czuła szczęśliwa, wolna, zmieszana, radosna, zmęczona i samotna w tym samym czasie.

Poczujesz nieskończoną miłość, jakiej nie czułaś nigdy wcześniej, a jednak zdarzać się będą dni, kiedy będziesz krzyczeć w poduszkę i płakać jednocześnie. Właśnie dlatego tak trudno wyjaśnić komuś, kto jeszcze nie jest rodzicem, co to tak naprawdę znaczy.

 

fuck what I said.

 

Dzieci to małe lusterka. Jeśli chcesz, by Twoje dziecko robiło coś we właściwy sposób to nie wystarczy, że będziesz mu o tym powtarzać do znudzenia  – sama musisz to robić. Każdego dnia. Twoje chęci i strofowanie to zdecydowanie za mało, by wychować dobrego człowieka. Sama musisz być idealna. Ale wiesz co? Muszę Cię zmartwić. Idealny rodzic nie istnieje.

Przed podjęciem decyzji o macierzyństwie lub jeszcze w ciąży wydaje nam się, że po porodzie nic się nie zmieni i dziecko będzie tylko dodatkiem do naszego dotychczasowego życia. Że będziemy robić to samo, tylko z dzieckiem. Że my same się nie zmienimy bo będziemy takie same, tylko z dzieckiem. To chyba najgorsze kłamstwo, jakie opowiada się przyszłym matkom.

Zakładasz, że nic się nie zmieni. Szybko wrócisz do formy po porodzie, dziecko nie będzie spało w Waszym łóżku, nigdy nie dasz mu bajki przy posiłku… Te wszystkie zasady i postanowienia będą krążyć w Twojej głowie, a jednak posiadanie dzieci zmieni w Twoim życiu absolutnie wszystko.

Im szybciej uświadomisz sobie, że już nigdy nic nie będzie takie, jakim było wcześniej tym mniej boleśnie odczujesz pobudkę.

Często bycie rodzicem to też nic innego jak świetne UDAWANIE. Musisz umieć udawać, że nie dzieje się nic złego, by nie przelewać na swoje dziecko negatywnych emocji. Musisz udawać, że nie jesteś zmęczona albo że nie chce Ci się płakać, albo że wcale nie chce Ci się jeść albo sikać. Często jednak nie będziesz miała siły udawać i to też jest jak najbardziej normalne. Jednak i tak przypłacisz to ogromem wyrzutów sumienia, że nie powinnaś.

ŻE POWINNAŚ LEPIEJ.

O tak, dążenie do perfekcjonizmu to kolejna ułuda, którą karmi się matki.

 

Jakie jeszcze koszty generują dzieci?

 

Będziesz psychicznie obciążona zamartwianiem się o swoje dziecko do końca swojego życia. Potrzeby tej małej istotki zawsze będą ponad Twoimi. Nie będziesz miała na nic czasu. Ale tak naprawdę naprawdę –  nie jak w czasach bez dzieci.

Nie będziesz miała sił, ale to tak totalnie! Oczywiście, jeśli to sobie dobrze zorganizujesz, z czasem znajdziesz chwilę na relaks. Będziesz jednak przy tym wykończona. Psychicznie i fizycznie, tak, że często nie będziesz mogła ruszyć ręką czy nogą.

Jak będziesz chora, to z dziećmi. W wiele miejsc zaczniesz zabierać dzieci, bo będziesz zmuszona. Będziesz musiała walczyć o swoje (i ich) bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Zapomnisz, co to wstyd, kiedy będzie chodziło właśnie o nie. Za chwilę jednak przypomnisz sobie co to wstyd, bo one Ci w tym pomogą.

Weźmie Cię kurwica niezliczoną ilość razy. Będziesz chciała palnąć sobie w łeb, kiedy nie będą chciały jeść tego, co specjalnie dla nich przygotowałaś. Będziesz miała ochotę wyjść i już nigdy nie wrócić. Będą krnąbrne, uparte i niegrzeczne. Zniszczą wszystko, co stanie na ich drodze.

Zdarzy się, że będziecie płakać jednocześnie.

 

fuck it all. i don’t give a shit anymore.

 

Przyjdzie jednak taki moment, kiedy będziesz miała już wszystko gdzieś.

To taka szczególna cecha, której uczą się matki – zwie się ZNIECZULICA. Będziesz dokładnie wiedziała, kiedy możesz coś odpuścić i świat się przy tym nie zawali. Posadzisz dzieci przed bajką, nakarmisz pizzą, a sama usadowisz tyłek na kanapie po raz pierwszy tego dnia i zmarnujesz czas na rozrywkę, przy której nie będziesz musiała myśleć.

Uświadomisz sobie, że tak się po prostu NIE DA. Nie da się być idealną na każdym polu, zawsze i wszędzie.

Ale wiesz co? Dla swoich dzieci i tak będziesz idealną mamą. To tylko w Twoich ramionach będą chciały się skryć, tylko Ciebie poproszą o przeczytanie książeczki przed snem, to dla Ciebie zrobią piękny rysunek i powiedzą: MAMO, KOCHAM CIĘ.

Wtedy zrozumiesz, że to właśnie dla tych cudownych momentów tak bardzo pragnęłaś mieć dzieci. W których urosło Ci serce. Ale wszystko ma swoją cenę. To serce w międzyczasie musi pęknąć milion razy.

Dlatego nic na siłę. Rodzicielstwo jest ciężkie. To cholernie ciężka, wręcz tytaniczna praca – wychować cudownego człowieka nie zatracając w tym siebie. Nie masz co wierzyć, że „wszystko się jakoś ułoży” bo przecież chcieć to móc. Wszystko jednak ma swoją cenę. Twoje dziecko nie stanie się tym cudownym człowiekiem samo z siebie. To Twoim zadaniem jest sprawić, by takie było. To Twoje życie, Twoja praca, Twój koszt i TWOJE POŚWIĘCENIE. Zastanów się więc tysiąc razy czy jesteś w stanie się tak poświęcić.

Rodząc dziecko już na zawsze oddajesz mu ogromną część siebie.

 


Zdjęcia wykonała: More for Family Fotografia


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz,
  • polubisz mój fanpage na Facebooku,
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie.