fbpx
Family

Czy całodobowy żłobek może być pomocą dla pracującego rodzica?

Mamy sklepy czynne 24 godziny na dobę, apteki, stacje benzynowe, szpitale, w niedziele i święta często są otwarte takie miejsca jak kina, baseny i restauracje, dlaczego więc by nie mieć żłobka lub przedszkola dostępnego w każdej chwili i na wyciągnięcie ręki? W dzisiejszych czasach, kiedy rodzice pracują w bardzo różnych zawodach, a co za tym idzie często godzinach pracy jest to naprawdę bardzo logiczne rozwiązanie. Kiedy skończyłam 18 lat i podjęłam pierwszą pracę w sklepie odzieżowym, nie było mnie w domu całe dnie. Centrum handlowe było czynne w godzinach 9-21:00 i tak wyglądał mój czas pracy, 12-godzinna dniówka to była norma w tym zawodzie. Nie tylko studenci pracują przecież w handlu, więc w tym miejscu rodzi się pytanie: co ma zrobić taki rodzic? Nie ma prawa decydować się na dziecko? Co ma począć samotna matka? Albo rodzice, którzy nie mają dziadków, którzy mogliby ich wspomóc? Czy też nasi rodacy na emigracji? 

Wychodząc naprzeciw wymaganiom szarej rzeczywistości każdego rodzica pojawiają placówki, które są otwarte przez całą dobę. W Poznaniu jest ich kilka, a pierwszy powstał już 4 lata temu. Działa to na prostej zasadzie, znanej każdemu: jest popyt, jest podaż. Najwidoczniej potrzebujemy takich miejsc i oczekiwaliśmy pomocy tego typu. Tak, nie boję się tego nazwać właśnie w ten sposób: to pomoc. Takie miejsca nie ma wychowywać za rodzica, ani być przechowalnią dla dziecka. Ma tylko wspomóc strudzonych w bojach codzienności mamę czy tatę, tak by mogli normalnie funkcjonować.

W mediach społecznościowych co rusz podnoszony jest ten problem i choć nie lubię wypowiadać się na temat czegoś co „jest na topie” i zwykle tego nie robię, to obok tej sprawy nie umiem przejść obojętnie. Mówi się, że najwięcej krytyki wnoszą matki, które mają pracę od 8-16:00, dziadków w pobliżu chętnych do pomocy, albo nie pracujące i zajmujące się domem. Otóż, nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora. Ja zwykle pracuję do 15:00, ale nie będę się zapierać rękoma i nogami, że nigdy nie skorzystałabym z takiej pomocy. Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniami, że rodzice oddający swoje dzieci w takie miejsca to egoiści, dla których liczy się tylko kasa i kariera. Często to po prostu kwestia być albo nie być dla rodziny. Nie każdy ma takie szczęście, że stać go na nianię, może pracować z domu lub nie pracować wcale lub tak jak ja mieć nienormowane godziny pracy i odbierać dziecko z placówki jeszcze przed największymi korkami.

 

W tym temacie mówi się wiele o kobietach

Są kasjerki i pielęgniarki pracujące na zmiany. Czy w takim razie powinny porzucić pracę do pełnoletności swojego dziecka? A może pójdźmy o krok dalej: nie powinny w ogóle zakładać rodzin. Co to za matka, co dziecko oddaje do placówki, a dla męża pewnie nawet obiadu nie ugotowała. A gdzie w tym wszystkim jest ojciec? Okej, czasem w ogóle go nie ma. Wtedy to już w ogóle kaput. Ale czemu te wszystkie obraźliwe słowa kierują kobiety w kierunku innych kobiet? Ojciec też często haruje na rodzinę, na dwa etaty, wyjeżdża w delegacje, pracuje za granicą i jest gościem w domu. I czemu to wiadro pomyj nie ląduje na jego głowie? Odpowiem: bo w naszych głowach pokutuje od zarania dziejów obraz idealnej matki polki. Matka Polka zawsze ma czas na wszystko. Matka Polka to męczennica. Odda wszystko dla rodziny. Poświęci siebie, swoje ambicje, plany na rozwój i na sobotnie popołudnie. I boli nas to, że do pracy jej się zachciało. Jak nie ogarnia, to mogła sobie dzieci nie robić, ot co!

 

Jest też druga strona medalu

To totalne fiasko, żeby rodzice nie mogli ułożyć czasu tak, żeby dziecko nie mogło spać w swoim domu i we własnym łóżku. Ale to nie wina rodziców za taki stan rzeczy. Jak paliwo kosztuje 5 zł, a masło 7 zł, to ktoś na to musi zarobić. A ten ktoś to nie jakaś magiczna wróżka, a odpowiedzialny rodzic. Dzisiejszy rynek pracy jest okrutny, mało kto może sobie pozwolić na 8-godzinny czas pracy w regularnych godzinach. W większości miejsc preferowana jest praca zmianowa. Nie ma możliwości negocjacji warunków pracy i czasu. Ja co rusz na nowo kształtuję moją opinię na temat własnej pracy zawodowej i za każdym razem znajduję coraz to nowe pozytywy. Ale dla sprostowania: gdybym „siedziała” z Aleksem w domu to też bym takich szukała. Miniony tydzień spędziłam z nim w domu i pomimo, iż oboje byliśmy nie w szczytowej formie (choroba), to byłam zachwycona tym czasem we dwoje. Na nowo poznałam własne dziecko! Odkryłam jeszcze większą (o ile to w ogóle możliwe) miłość do niego i pokochałam te nasze wspólne chwile jeszcze bardziej. Ale mimo wszystko, nie umiałabym „siedzieć” w domu. Każdy realizuje się we własny sposób, ale praca poza tym, że jest niezbędna (kwestie finansowe) to mi dla przykładu pozwala poczuć się potrzebną i do tego umożliwia spędzanie czasu z ludźmi, których bardzo lubię. Czy przedkładam to nad własne dziecko? Absolutnie tak nie uważam. Jeśli tylko się chce, to na wszystko w życiu znajdzie się miejsce.

 

Moje zdanie?

Nie ma powodów do radości ani zachwytów, to na pewno! Ale przechowalnia dzieci – to również niesprawiedliwe określenie! Instytucje tego typu odpowiadają na potrzeby rodziców, którzy twierdzą, że godziny funkcjonowania żłobków czy przedszkoli są mało elastyczne. Dla przykładu, K. pracuje do 17:00, wraca do domu w godzinach szczytu, a nasz żłobek jest czynny do 17:30. Często nie jest to realne, żeby zdążyć odebrać dziecko i sądzę, że nie jesteśmy sami z tym problemem. Częstym jest też zorganizowanie opieki w weekendy (tak, niektórzy też wtedy pracują lub studiują), w szczególności dla rodziców samotnie wychowujących dzieci.

Trzeba też umieć czytać ze zrozumieniem: to, że żłobek jest czynny przez całą dobę, nie oznacza, że dziecko całą dobę tam spędzi. Uzyskujemy tylko możliwość posłania dziecka w innych godzinach i dniach niż do tej pory. Każdy organizuje własne życie tak, jak uważa za stosowne. Dopóki nie dzieje się nic zakazanego prawem, dopóki krzywda nie dzieje się przez to mojemu dziecku, to i na cały tydzień non-stop można takie usługi proponować, a mi nic do tego. Uważam jednak, że tego typu placówki mogą być ogromnym odciążeniem dla naprawdę wielu rodziców.