Strefa Mamy,  Styl życia

Czy mamie pracującej trudniej zdecydować się na drugą ciążę?

Co jakiś czas staram się odpowiadać na Wasze potrzeby. Z wiadomości, które od Was otrzymuję, wiem, że chętnie przeczytałybyście post mamy pracującej i starającej się o dziecko. Uważacie, że wielu kobietom mogłoby to pomóc w ewentualnej decyzji o drugim maluchu. Mam na myśli kobiety takie jak ja. Ambitne, mające dużo na głowie w pracy i po pracy, prowadzące dodatkowe projekty, szalenie zajęte, a zarazem całkowicie spełnione. Którym już mniej lub bardziej udało się wrócić na właściwe tory po urodzeniu dziecka, ale znajdują się aktualnie na takim etapie życia, kiedy zaczęło kiełkować w nich pragnienie o drugiej ciąży. Które wciąż zadają sobie pytanie:

 

Czy to jest właściwy moment?

 

My mamy trudniejsze momenty już daleko za sobą. Pobudki, karmienia nocne, naukę samodzielnego jedzenia, miejmy nadzieję, że lada moment pożegnamy się z pieluchami. Dopiero co wróciliśmy z K. “do siebie”, do “normalnego” życia. Możemy dużo więcej, niż jeszcze rok temu. Aleks chodzi do żłobka i jest bardzo samodzielny, a ja nareszcie mam czas na wszystko. Realizuję się na wielu polach i jestem szczęśliwa. Świetna praca i dobrze zapowiadający się rozwój czy drugie dziecko? Odchować maluchy i ponownie zabrać się do pracy, czy też zrobić sobie dłuższą przerwę zawodową? A może pomimo marzenia o drugim dziecku, lepiej będzie odsunąć starania gdzieś na dalszą przyszłość? I na tą chwilę poprzestać na jednym?

 i
Z pewnością do pracy wrócić warto

 

Czy to po pierwszej, czy po kolejnej ciąży. O tym, że nie wyobrażam sobie “siedzieć w domu” dłużej niż rok pisałam już tutaj i tutaj. Mam wrażenie (wnioskując tylko po własnej sytuacji, rzecz jasna), że dzieci mam pracujących są bardziej samodzielne, a mamy “wypoczęte”. 😉 Nawet nie tak dawno temu napisałam przecież, że Macierzyństwo & Praca to trudne połączenie, często wymaga wielu wyrzeczeń, cierpliwości i przede wszystkim siły, ale jest mi z nim łatwiej niż kiedy TYLKO “siedziałam w domu”, a mając o wiele mniej czasu, doba mi się jakoś magicznie wydłużyła. Bez obrazy mamy nie pracujące! Mam na myśli fakt, że dla mnie osobiście praca jest swego rodzaju… odskocznią od domowej rutyny i wpływa bardzo pozytywnie na takie cechy jak: cierpliwość, podejście do własnego dziecka i przede wszystkim na własne zdrowie psychiczne. 😉

 

 

Zanim zaszłam w pierwszą ciążę, marzyłam o trójce dzieci. Ale od jakiegoś czasu ciągle wynajduję sobie mnóstwo powodów, dlaczego życie z kolejną pociechą i zaczynanie wszystkiego od początku będzie cholernie trudne. Trudne, bo choć mamy ogromną pomoc w dziadkach Aleksa, to K. dużo pracuje. Ja jestem perfekcjonistką. Jest w tym temacie duży progres, ale wciąż irytuje mnie bałagan. Wciąż mam problem z ustalaniem priorytetów, może właściwie nawet bardziej nie z samym ustalaniem, a z realizacją zamierzonych celów. Cały czas walczę, by to co wrzucamy do naszych żołądków odbywało się regularnie, a same posiłki były zrównoważone i zdrowe. Z większym lub mniejszym efektem. Ostatnimi czasy bardziej z mniejszym. Teraz znajduję czas na pisanie bloga, pójście do kosmetyczki czy fryzjera, zrobienie sobie paznokci, na trening w domu, ba, niedługo wybieram się na jogę z przyjaciółkami. Naprawdę mam czas na wszystko.

 i
Czy jak w naszym domu pojawi się drugi mały człowiek, nie będę sfrustrowana, przez to, że czasu będzie jeszcze mniej?

 

W końcu człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. Ciąża z Aleksem przebiegała książkowo, studiowałam, w 8 miesiącu ciąży robiliśmy generalny remont, w tym samym czasie udało mi się nawet obronić magistra. A co, jeśli teraz nie będzie tak samo? Jeśli będę musiała leżeć? W szpitalu? Co wtedy będzie z Aleksem? Co, kiedy Aleks będzie przynosił choroby do domu, a ja będę wszystko łapać jak do tej pory? Czy po urodzeniu się drugiego dziecka nie pojawi się u niego zazdrość? Co, jeśli będę musiała wybierać, którego dziecka potrzebę zaspokoję najpierw?

No i te wydatki. Jak druga będzie córka, to praktycznie wszystko trzeba będzie kupić nowe. A już jak pójdzie do żłobka, to kolejne 800 zł zniknie z naszych kieszeni. A przecież mamy kredyt hipoteczny. Co jeśli (tfu, tfu!) któreś z nas straci pracę? Przecież na rynku pracy różnie bywa. Dwójka dzieci to przecież dwa razy większa odpowiedzialność. Czy uda mi się wrócić do formy po drugim dziecku? Za pierwszym razem udało się obyć bez rozstępów, ale przecież teraz nie musi być tak samo. No przecież ile czasu mi zajęło, by zrzucić nadprogramowe kilogramy! A ta dieta eliminacyjna, to przecież tyle czasu wyjęte z życia! Bez sera, który kocham! A jak już przy jedzeniu jesteśmy, to przecież czeka mnie kolejne 9 miesięcy (+ znaczna część okresu karmienia) bez alkoholu. NO JAK TO TAK BEZ WINA???!!!

Tyle pytań i żadnej odpowiedzi. Tyle przeciw i aż jedno, OGROMNE “ZA”: MIŁOŚĆ. Gdy jesteś w ciąży, wszystko kręci się wokół miłości. W tym słowie zawiera się wszystko, co czuję. Na razie biorę wszystkie te dylematy na spokojnie. Wciąż uważam, że wszystko zależy od odpowiedniego zarządzania swoim czasem i jak człowiek (a w szczególności matka) CHCE I MUSI to ze wszystkim da sobie radę. W życiu tak już jest. Zawsze będzie jakaś przeszkoda. Pytanie, czy Cię zatrzyma, czy ją pokonasz.

A Wy, jakie macie dylematy? Jaka jest Waszym zdaniem idealna różnica wieku między dziećmi? Czy są wśród Was kobiety, które żałują decyzji o drugim dziecku? Co się u Was zmieniło po zmianie na model 2+2 i więcej? 

 

 

Zdjęcia we wpisie wykonała Renata Tomaszewska.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie