Projekty,  Strefa Mamy

Challenge z eTutor – podsumowanie [+KONKURS!]

Sama trochę w to nie wierzę, ale minęły już 2 tygodnie challenge’u z eTutor! Dzisiaj przychodzę więc z podsumowaniem całego wyzwania – opowiem Ci po krótce, czy udało mi się zrealizować wszystkie cele, co podczas kursu spodobało mi się najbardziej (a co mniej), objaśnię o jakiego rzędu wydatkach w ogóle rozmawiamy 😉 , a na koniec zaproszę Cię do udziału w konkursie z cennymi nagrodami! 🙂 Gotowa?

Moje cele

 

Dzisiaj przejdę od razu do nich – czy udało mi się je spełnić?

Przypomnę, że cele ustalane były tygodniowo, a ja w tym czasie miałam zrobić:

  • 14 lekcji i
  • 140 powtórek.

W ubiegłym tygodniu udało mi się wykonać 105% planu – 17 lekcji i 143 powtórki.

 

Z jakim wynikiem zakończyłam ten tydzień?

 

Z realizacją planu na poziomie 215%!

 

Przerobiłam 16 lekcji i aż 315 powtórek! Trochę się ich uzbierało, co… 😉 ? Pomimo, iż sądziłam, że dzięki silnej motywacji uda mi się wykonać więcej lekcji niż poprzednio, to jednak każda kolejna była nieco trudniejsza – dlatego też musiałam się trochę mocniej skupić. Pojawiło się też trochę więcej nowości i kwestii do zapamiętania. W związku z tym przestało mi tak bardzo zależeć na tym, by lecieć do przodu z materiałem – jak na dokładnym przyswojeniu wiedzy.

Tak czy inaczej, jestem bardzo zadowolona ze swojego wyniku i z tego, że w ogóle udało mi się przekroczyć te planowane 100% 😉

 

 i
Ile mi to wszystko zajęło czasu?

 

Tym razem więcej, bo 3 godziny i 18 minut. W ubiegłym tygodniu były to 2 godziny i 14 minut, nie mniej jednak to wciąż znacznie mniej niż zakładałam na początku (15 minut / jedną lekcję). Do tego wykonałam ponad dwukrotnie więcej powtórek niż poprzednio.

Sumując czas poświęcony na całe, dwutygodniowe wyzwanie – wyszło go 5 godzin i 32 minuty. To blisko 24 minuty dziennie. W tym czasie wykonałam niecałe 2,5 lekcji. Czy byłabym w stanie dojeżdżać na zajęcia stacjonarne, z indywidualnym trybem nauczania i przerobić tyle materiału w raptem 24 minuty? Myślę, że tyle czasu byłoby mi potrzebne co najmniej na sam dojazd – i to w jedną stronę 😉


Może zainteresuje Cię również wpis o moich początkach z kursem językowym oraz ten o moich wrażeniach po tygodniu wyzwania.


 

Moje osiągnięcia

 

No dobrze, to co udało mi się przerobić w trakcie tych 33 lekcji?

Poza prostymi tematami, takimi jak liczenie, pytania i przeczenia z czasownikiem „to be”, odmiana czasowników, rzeczowniki w liczbie mnogiej i przymiotniki – pojawiły się również takie, z którymi wcześniej zdarzało mi się mieć problem:

  • przedimek nieokreślony – a/an,
  • przedimek określony – the,
  • rzeczowniki policzalne i niepoliczalne,
  • przedimki z rzeczownikami niepoliczalnymi,
  • czasownik „have” – zdania i pytania,
  • konstrukcja z „have” i „have got”.

Cieszę się więc bardzo, że mogłam sobie odświeżyć te zagadnienia – tym bardziej utwierdziło mnie to w przekonaniu, że warto było zacząć przygodę z kursem eTutor „od początku” (czyli od poziomu A1). Zwyczajnie dlatego, że braki podstaw języka mogą być sporą przeszkodą w zrozumieniu dalszych tematów.

Dodatkowo, poza uzyskaniem odznaki „Kolekcjoner III” (w zamian za wykonanie 30 lekcji) po raz kolejny udało mi się zdobyć monety za udział w wyzwaniu dotyczącym nauki przez 7 dni z rzędu. Dzięki temu uzyskałam niezbędną liczbę monet do bezpłatnego odblokowania kursu „Dirty English”. Kurs ten jest dostępny jedynie w zamian za monety uzbierane w serwisie (nie można go sobie kupić). Składa się z kilkunastu lekcji, dialogów oraz mnóstwa słownictwa – i zawiera treści, które mogą zostać uznane za wulgarne 😉

 

 

Plusy i minusy

 

Teraz chciałabym krótko podsumować całe moje wyzwanie i opowiedzieć Ci, co mi się spodobało w tej formie nauczania najbardziej – a co najmniej 🙂

 

Plusy:

 

+ znaczna oszczędność czasu w porównaniu z lekcjami tradycyjnymi (dojazdy, płatny parking, zwykle takie lekcje trwają co najmniej 45 minut),
+ możliwość wykonywania lekcji w dowolnym miejscu i czasie – nie musiałam się do nich w żaden sposób przygotowywać (ubranie, makijaż), a co więcej – mogłam w tym czasie jeść, pić, a nawet leżeć 🙂
+ bardzo wygodna i intuicyjna platforma,
+ brak zadań domowych i konieczności posiadania własnych materiałów (kurs jest zintegrowany ze słownikiem Diki.pl)
+ świetny system motywacyjny (monety, odznaki z osiągnięciami, dodatkowe kursy),
+ niski koszt w porównaniu z lekcjami tradycyjnymi (więcej o kosztach będzie za chwilę),
+ możliwość otrzymania zaświadczenia o wykonaniu lekcji na danym poziomie oraz zdobycia oficjalnego certyfikatu potwierdzającego umiejętności językowe.

 i
Minusy:

 

– nieco mniejsza motywacja niż w trakcie zajęć odbywających się stacjonarnie – ja akurat podczas trwania wyzwania czułam się mocno zmotywowana do działania, ale wierzę, że istnieją osoby, którym bez „bata nad sobą” będzie trudno zmotywować się do nauki online,
– konieczność samodyscypliny – wiąże się nierozerwalnie z punktem pierwszym. Nie ma co sądzić, że sam zakup kursu spowoduje, że zaczniemy biegle władać angielskim… W tego rodzaju nauce należy się samemu „pilnować” i faktycznie lekcje przerabiać (!), by móc później oczekiwać efektów 😉

Poza tym, więcej minusów nie znalazłam 😉

 

 

Ile kosztuje taki kurs online?

 

Wcale nie tak dużo, jak początkowo sądziłam 🙂 3 miesiące dostępu do wszystkich poziomów kursu języka angielskiego to koszt 99 zł, 6 miesięcy – 149 zł, a 12 miesięcy – 239 zł. Jak widać, bardziej opłaca się inwestycja w nieco dłuższą przygodę z nauką 😉 , ale bez obaw! Do przejścia jest dostępnych aż 6 poziomów (plus kilka kursów dodatkowych), tak więc nie ma się co martwić, że wyrobimy się z kursem zbyt szybko 😉 Warto więc postawić na tą najdłuższą opcję, tym bardziej, że jeszcze tylko do dzisiaj trwa promocja -40% na roczny kurs języka angielskiego (wówczas zamiast 239 zł zapłacimy 143 zł).

Dla niezdecydowanych jest jeszcze jedna opcja, o której wspominałam już w pierwszym wpisie. Wystarczy założyć bezpłatne konto i samemu przetestować kursy eTutor! Wówczas otrzymuje się darmowy dostęp do pierwszych lekcji na wszystkich poziomach, a po kliknięciu linka aktywacyjnego w mailu – 3-dniowy dostęp do całego kursu 🙂

 

 I
Masz wybór, a nawet wiele wyborów

 

Jeden z ważniejszych to taki, w jaki sposób definiujesz swoje cele – zarówno te życiowe, jak i nieco bardziej przyziemne 😉 Ja przy okazji wzięcia udziału w tym wyzwaniu postanowiłam, że oto od dziś moim celem będzie doskonalenie siebie i wszystkich swoich umiejętności dzień po dniu. Zaczęłam koncentrować się na tym, aby dzień jutrzejszy był choć odrobinę lepszy i bardziej wartościowy niż wczorajszy.

Mam już ściśle sprecyzowany pomysł na siebie i na nadchodzący rok. Choć staram się nie planować zbyt wiele na ten pierwszy z noworodkiem (i jednocześnie dwójką dzieci) w domu, to bardzo jasno widzę, kim chciałabym być i gdzie się znajdować. Takie podejście pozwala mi skupić się na tak ważnym dla mnie aspekcie życia, jakim jest blogowy świat, w którym się poruszam. Ale nie tylko. Pozwala też nie osiąść na laurach i nie poddawać się rutynie. Pozwala wciąż szukać dla siebie nowych opcji i rozwiązań oraz żyć wartościowo.

Brzmi to może nieco górnolotnie, ale gdyby tak pochylić się głębiej nad przesłaniem powyższych zdań, mogłabyś odkryć, że to dość uniwersalny przepis na życie szczęśliwej matki 😉 Bo w końcu matka to nie tylko matka. To też kobieta, która chce od życia czegoś więcej, która chce się rozwijać i czuć dobrze we własnej skórze. Dla mnie kurs językowy to tylko jeden z projektów – ale tak ważny, bo składa się na jedną całość, którą jestem ja sama 🙂 To tylko (albo aż) jeden z wyborów, który podjęłam z myślą o sobie.

A Ty…? Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko z taką myślą?

 
 i
UWAGA, KONKURS!

 

Razem z platformą eTutor mamy dla Was aż 5 pakietów kursów eTutor angielski + eTutor Travel English z 2-miesięcznym dostępem!

 

Co trzeba zrobić, aby wygrać taki dla siebie?

 

Wystarczy w komentarzu pod tym wpisem odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego nauka języka angielskiego online może być idealną formą rozwoju dla przyszłej i obecnej mamy?”

Na odpowiedzi czekam do piątku (22.02.2019), do końca dnia. Ogłoszenie wyników nastąpi tutaj, w zaktualizowanym wpisie – już w najbliższą niedzielę (24.02.2019).

Szczegółowy regulamin konkursu znajduje się tutaj.

 


Wyniki konkursu

 

Dziewczyny! Wasze odpowiedzi były wspaniałe, jak zwykle zresztą! Za wszystkie Wam serdecznie dziękuję, no ale zasady to zasady 😉 Nagrody otrzymują więc…

 

1. Jola Kierzkowska
2. Monika Cybulska-Kucharska
3. Daria Tabaszewska
4. Sandra Kozłowska
5. Iwona0103

 

Zwyciężczynie proszę, aby napisały do mnie na adres blondpanidomu@gmail.com (lub na Facebooku) do jutra (25.02.2019) do końca dnia. A za pozostałe z Was mocno trzymam kciuki – tak, żebyście dały radę zrealizować wszystkie swoje plany na rozwój! 🙂

 


Autorem zdjęć jest Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego profile na Facebooku oraz Instagramie.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Patrycja Tomaszewska

    Nauka języka angielskiego online jest z pewnością najlepszą formą nauki dla przyszłej i obecnej mamy, ponieważ można ją rozpocząć o każdej porze dnia. Każda mama wie, jak mało czasu wolnego mamy dla siebie, więc można sobie go wykorzystać właśnie na naukę języka online. Jest to wygodna forma nauki, ponieważ zaoszczedza się czas, który musielibyśmy poświęcić na dojazd na prywatne lekcje, a w przypadku przyszłych i obecnych mam jest to bardzo istotne. Można także dowolnie dostosowywać długość lekcji – jeśli mamy dużo czasu i siły to możemy uczyc się godzinę czy więcej, jeśli tego czasu mamy mniej, albo nie czujemy się akurat danego dnia na siłach, lekcja może trwać krócej, a przy standardowym trybie nauczania długość lekcji jest stała, zazwyczaj jest to 45 minut. Plusów jest dużo, mogłabym jeszcze dużo wymieniać, ale te uważam za najważniejsze.

  • M.

    Ja akurat ciążę miałam zagrożoną, dlatego dosyć szybko musiałam leżeć. Jakież to było dla mnie ciężkie przestawić się z aktywnego bycia „tu i tam”, na funkcjonowanie na kanapie. Moja ciąża nałożyła się na okres pisania pracy magisterskiej. Szybko zorganizowałam laptopa i okazało się, że aktywność nie musi równać się z ruchem i byciem wszędzie. Okazało się, że bycie on-line jest równie interesujące i przyjemne. Kurs języka on-line idealnie wpisuje się w taką aktywność. Najważniejszym dla mnie pozytywnym aspektem jest już nie tyle oszczędzony czas na dojazdy i długość lekcji, ale to, że nikt nie przeprowadzi ze mną lekcji o godzinie 23:00. Kiedy nagle będę chciała nagle przerwać, bo będę mieć taką potrzebę, to kurs on-line poczeka na mnie bez narzekania i co ważne bez dodatkowej opłaty za przekroczenie czasu. Właściwie, aż żałuję, że nie odkryłam tego kursu w ciąży 🙂

  • Nauka języków zawsze jest świetnym pomysłem 🙂

  • Marlena Hryciuk

    Mam dwóch synków 4 latka i 5 miesięcy. Właśnie kończę studia podyplomowe (za tydzień mam obronę). Udaje mi się robić je zaocznie, na zajęcia chodziłam jeszcze będąc w ciąży. Ale robiłam też kilka kursów on-line. Dla mnie to była świetna opcja. Nie musiałam wychodzić z domu, z materiałów do nauki korzystałam kiedy chciałam.Myślę, że nie raz skorzystam z takiej opcji 🙂

  • Michał Golla

    Korzystam z podobnych systemów do nauki chińskiego online i muszę przyznać, że jest to fantastyczna forma nauki którą można dostosować do własnego czasu i możliwości.

  • Nie wiedziałam o istnieniu takiej platformy, a szkoda, bo po Twoim wpisie widzę, że niewielkim nakładem czasu można przyswoić w przystępny sposób sporo materiału. Muszę też spróbować!

    • Nic straconego! Możesz zacząć tak naprawdę w dowolnym momencie 😊

  • Monika Flok

    O… pierwsze słyszę o takiej platformie! Dzięki za ten wpis 🙂

  • Nie wiedziałam, że istnieje taka platforma 🙂 Języków warto uczyć się zawsze, bo są nie tylko przydatne, ale to także świetne ćwiczenie dla naszego mózgu 🙂

  • Paulina Wlezień

    Świetny pomysł na kurs, a i cena przyzwoita 🙂
    Najważniejsze żeby się zmotywować do nauki. Pozdrawiam!

  • Sabina Krzemień

    Na naukę nigdy nie jest za późno. Warto powtórzyć podstawy i rozwijać się dalej. Przynajmniej raz w roku staram się podróżować z dziećmi – dzieci powinny widzieć, że języków warto się uczyć, żeby móc później się dogadać poza naszym krajem. Poza tym, jeśli będą widzieć, że mama chętnie się uczy i ćwiczy to i dla nich będzie to coś „normalnego”. A kto wie, może i ze mną będą powtarzać słówka? Starsza córka (5 lat) chętnie uczy się j.angielskiego i szybko łapie słówka. Może i młodsza (4 lata) złapie bakcyla 🙂

  • O etutor wcześniej nie słyszałem. Codziennie za to ujeżdżałem duolingo. Języków zawsze warto się uczyć. W dobie internetu i łatwości nawiązywania kontaktów często język to podstawa.

  • Anna Kowalska

    Każda mama wie, że nawet jeśli znajdziemy chwilę dla siebie to albo jest ona ograniczona czasowo (między karmieniami w moim przypadku) albo miejscowo (dziecko zasnelo i nie da się go odłożyć). Dlatego kurs tego typu daje nam możliwość efektywnego wykorzystania czasu który z pozoru jest nie do wykorzytsania:) super opcja!

  • Ale masz piękny i dopracowany graficznie blog 🙂

  • natasza c

    Zainspirowałaś mnie tym wpisem, abym też się zmotywowała do nauki języka. Dzięki!

  • Monika Cybulska-Kucharska

    Rozwój stanowi bardzo ważny aspekt życia każdej kobiety, bycie matką stanowi w tym rozwoju dodatkowe wyzwanie. Język angielski, jako oficjany język ONZ oraz najczęściej używany język w międzynarodowych kontaktach jest niezbędnym narzędziem komunikacji. Mama (ta obecna i ta przyszła) znając go, może zwyczajnie więcej. Może podróżować, może szukać lepszej pracy w międzynarodowym środowisku, by zapewnić swojemu dziecku lepszą przyszłość, może też w przyszłości pomóc swojemu dziecku w nauce tego języka. Możliwość uczenia online jest niezwykle dogodna. To Ty decydujesz, kiedy jesteś dostępna-aktywna do nauki (albo kiedy pozwala Ci na to Twoje dziecko :)).

  • A co, jeśli ja nie planuję być mamą, mogę wziąć udział w konkursie? 😀

    • No jasne! Grunt to dobra odpowiedź na zadane pytanie 😉

  • Ja też się bałam… Ale na razie mi jej jakoś nie brakuje 😉

  • Roksana Jurga-Kasprzyk

    Nauka każdego języka, nie tylko angielskiego jest bardzo ważna. Obecnie bez znajomości przynajmniej języka angielskiego ciężko jest w życiu. Kursy on line to wielka oszczędność czasu. W ciąży lekcje w domu eliminują ewentualne problemy z poruszaniem się czy złym samopoczuciem, bo możemy je robić w dowolnym momencie dogodnym dla nas. A w przypadku mamy małego dziecka zwycięzcą jest czas, którego ciągle brakuje. Samodoskonalenie się jest częścią naszego życia, i taki kurs daje tą możliwość bez obciążenia budżetu i zabrania czasu na inne, równie ważne cele w życiu.

  • Urodziłam córkę w grudniu, w lutym zaczęłam kurs online. Bo tylko na taki mogę sobie pozwolić. Chętnie zaczęłabym również językowy 🙂 Czuję się teraz pełna energii do rozszerzania horyzontów… że niby z dwojką dzieci nie można? Pewnie, że można!

  • Daria Tabaszewska

    Każda mama dobrze wie, jak czasem trudno wygospodarować chwilę dla siebie. Przyszła mama boryka się z innymi trudnościami, które nie raz pokrzyżują jej plany wyjścia z domu. Szkoda aby opłacone lekcje przepadły, przyszłe mamy czekają teraz dużo większe i ważniejsze wydatki 🙂 Wielkim plusem kursu on-line jest to, że możemy z niego skorzystać w KAŻDEJ wolnej chwili. Młoda mama nigdy nie wie kiedy taka nadejdzie 🙂 Świetną okazją jest nie tylko przerwa między karmieniami ale i w trakcie karmienia! Kiedy jesteś „uziemiona” na conajmniej 20 minut co 2-3 godziny, jak wykorzystujesz ten czas? Przez pierwsze dni patrzysz zauroczona w swoje maleństwo i nie spuszczasz go z oczu, ale nie oszukujmy się. Po dwóch miesiącach na twojej magicznej aplikacji do karmień wyświetla się karmienie nr 700 !! Jak organizujesz czas w trakcie karmienia? Patrzysz w ścianę, sufit, telefon a może oglądasz telewizję? A może myślisz, że właśnie przepada Ci kolejna chwila, którą mogłaś przeznaczyć na samorealizację? Lada moment nasze dzieci ruszą do szkoły i jak poradzimy sobie z zadaniami domowymi? Kotka narysujemy, strój księżniczki uszyjemy, ale wróćmy na Ziemię. Lata maturalne już dawno minęły a głowa świeci już pustkami. A kiedy nadejdzie dzień kryzysu i jako przyszła lub obecna mama nie chcesz pokazywać się światu to zawsze zmotywuje Cię fakt, że nie pozwolisz na zmarnowanie monet, tak skrupulatnie odkładałaś na odblokowanie kursu „Dirty English”. Bo przecież nie przeklniesz przy dziecku, nie wypada. Mama nigdy nie przeklina, tylko rzuca zaklęcia. W chwili zapomnienia pomamroczesz pod nosem na ulicy. Przeciętny Polak nie zrozumie, powie „wariatka”. Zawsze lepiej, niż „patologia”. Mąż także skorzysta! Za to, że jesteś, że nie musi znać instrukcji do obsługi podgrzewacza do butelek. Bo owszem naprawić – naprawi ale obsłużyć, wyższa szkoła jazdy. A kiedy już opanujesz nowe umiejętności z eTutor Travel English, wybierzesz się z mężem i dziećmi na wymarzone wakacje pod palmami, nie powstydzisz się zamówić ulubionego drinka (bezalkoholowego!) z parasolką <3. Dlatego warto się rozwijać, w ramach naszych możliwości. Dla przyszłych i obecnych mam najlepszym rozwiązaniem jest kurs on-line!

  • Swego czasu uwielbiałam uczyć się online i bardzo sobie chwaliłam taką formę nauki. Robić to można kiedy się chce, ile się chce, jak często się chce. No i nie oszukujmy się – moją pierwszą pracę dostałam właśnie dzięki dobrej znajomości języków. Gdyby nie kursy, wtedy jeszcze stacjonarne, nie byłoby mowy o całkiem ciekawym doświadczeniu zawodowym. A dziś, kiedy nie pracuję już z językiem, takie kursy online pozwalają mi nie zapominać – bo to jedna z większych bolączek np. mam na macierzyńskim.

  • Kasia

    Przyszła i obecna mama ma prawo i obowiązek mieć czas tylko dla siebie.Idealnie byłoby zainwestować swój czas w naukę języka,ponieważ to doda nam pewności siebie,czas bedzie wykorzystany produktywnie.Do tego nauka języka on line w towarzystwie ulubionej kawy to idealne rozwiązanie.Każda kobieta,która dba o siebie i o swoją przyszłość wie,ze czas zainwestowany w swój rozwój bardzo się opłaca.❤

  • Marta Matuszak

    Jako już obecna mama 3,5-latki i 5-miesięcznego Brzdąca wiem że pogodzenie wszystkich obowiazkow związanych z posiadaniem dzieci nie jest proste. I tak jak przy pierwszym macierzyńskim pochłonięta byłam jedynie dzieckiem tak tym razem chciałabym zrobić coś dla siebie. Teraz mam dopiero świadomość jak bardzo tamten rok był niewykorzystany. Tym razem chciałabym wykorzystać czas „siedzenia w domu” na maxa, robiąc tez coś dla siebie. Bardzo zainspirowalas mnie wpisem nt. Kursu językowego w 100% zgadzam się z plusami. Choć jeszcze większa motywacje dała mi córka która ostatnio przyszła z zagadkami obrazkowymi po angielsku. Mała chce się uczyc i prosi prawie codziennie żeby z nią posiedzieć. A ja „uwsteczniona” pod względem angielskiego nie wiedziałam jak wymówić niektóre słowa. Wiec taki kurs z pewnością jest czymś dla mnie. A zdobyta wiedza jeszcze zostanie przekazana potomnym.

  • Ilona

    To świetne rozwiązanie, gdyż potrzeba tylko komputera bądź telefonu, z którym obecnie się nie rostajemy.

  • Jola Kierzkowska

    Nauka języka online,
    najlepsza jest dla każdej z Pań,
    czy to mamusia czy nie,
    może zainwestować w siebie.
    Nie musi mieć na to ogromu czasu,
    Uczyć się może i dla relaksu.
    Codziennie powtarzać dwa słówka lub pięć
    Zawsze kiedy ma na to chęć.
    I teraz możesz droga Mamusiu,
    powtarzać te słówka nawet „na siusiu”.
    Opcja online jest świetna taka,
    że potem „na żywo” nie spalisz buraka (ze wstydu, że nie umiesz heheh)

  • Saszka Kołodziej

    Piszę ten komentarz z niemowlakiem na rękach 🙂
    Trafił mi się egzemplarz przeuroczy, ale „nieodkładalny”.
    Nie akceptuje butelki, więc z domu mogę się wyrwać maksymalnie na 1,5 godziny, bo później urwis robi się głodny. Za rok planuję wrócić do pracy w wielkim stylu, dlatego chciałam trochę w swój rozwój zainwestować. Czasu mam mało, dlatego kurs online byłby wybawieniem. Bez konieczności dojazdów, podczas karmienia mogłabym powtarzać słówka, a podczas drzemki rozpracowywać gramatykę. No i robiłabym coś tylko dla siebie, a to jest bardzo ważne dla psychiki mamy 🙂

  • Nauka języka pozwala rozwijać pamięć, kreatywne i logiczne myślenie. Poszerza choryzonty, bo przeważnie chcemy się jescze dowiedzieć czegoś o danym kraju, poznać jego historię i kulturę 🙂 Jest świetną formą na spędzenie wolnego czasu – a gdy już sie nauczymy, wzrasta nasze poszucie wartości, czujemy się dumni, że przeszliśmy na kolejny poziom 🙂

  • Nauka języka online jest idealna dla kobiet w ciąży, które muszą leżeć – tak jak ja. Dzięki internetowej platformie możemy się rozwijać, doskonalić umiejętności, nie wychodząc z domu. to również świetna opcja dla obecnych mam, które nie mają z kim zostawić dziecka, a zależy im na rozwoju. Taka nauka przydałaby mi się i mi, stąd biorę udział w konkursie:
    „Nauka języka angielskiego online
    To genialna forma dla przyszłych i obecnych mam!
    Nie musisz martwić się, aby dojechać na zajęcia,
    I dzięki temu nie czujesz w sobie napięcia!
    Zdrowie nie zawsze dopisuje w ciąży,
    I niezbyt fajnie po ulicach z brzuszkiem się krąży.
    Czasem trzeba leżeć i dojazd jest niemożliwy
    A dzięki kursom online – zawsze dostępny i możliwy!
    Za dnia, za nocy uczyć się możemy,
    Z kawką, ciastkiem, jak tylko chcemy.
    A gdy już jesteśmy mamą i dziecka zostawić z kim nie mamy,
    Nie musimy się martwić, bo uczyć przez internet możliwość mamy!
    Jako przyszła mama chciałabym spróbować challenge z etutor rozpocząć
    Podszkolić umiejętności w domu, gdy już będę musiała dziecko począć.
    Nie będę musiała się martwić jak na zajęcia dojadę,
    I tylko do pokoju z laptopem w laczkach wjadę!”

  • Nauka języka on-line to super pomysł dla osób zdyscyplinowanych i zmotywowanych. Nigdy nie wiadomo, kiedy język nam się przyda, zwłaszcza teraz, gdy świat zrobił siė taki mały.

  • Marta Drzycimska

    Dla mnie jako mamy ważnym aspektem nauki języka angielskiego jest czas nauki. Wiadomo jak to w życiu bywa, jednego dnia mamy urwanie głowy, a innego całe wolne popołudnie. Lepsze efety przynosi regularna nauka nawet 15 minut dziennie niż kilkugodzinna nauka raz w tygodniu. Myślę, że taki kurs może podnieść ambicje niejednej mamy. Dużym plusem jest również brak rywalizacji, co nie przysporzy stresu, który nie jest nam potrzebny.

  • iwona0103

    Nauka języka angielskiego online może być idealną formą rozwoju nie tylko dla przyszłej i obecnej mamy, ale każdej kobiety. W dzisiejszych czasach każdy gdzieś biegnie, każdemu brakuje czasu… szczególnie mamom. Każda minuta spędzona z bliskimi (dziećmi) jest na wagę złota. Dzięki nauce online nie tracimy czasu na dojazd do szkoły językowej. Możemy włączyć kurs w każdej chwili a nie tylko o konkretnej porze.

    Obecne mamy nie będą traciły kolejnych lekcji, gdy ich dziecko się rozchoruje i nie mogą zostawić go w domu pod opieką innej osoby. Przyszłe mamy często mają problemy z mdłościami czy przemieszczaniem się. Z kursem online nie jest to problemem.

    Kobiety często przechodzą na zwolnienie lekarskie kilka miesięcy przed porodem. W związku tym nie pracują ponad rok. To bardzo długi okres czasu, gdy nie mają kontaktu z językiem angielskim, który jest bardzo powszechny na wielu stanowiskach pracy. Przez ten czas można „zapomnieć języka w gębie”. Kurs online oszczędzi stresu po powrocie z urlopu macierzyńskiego.

    To bardzo ważne, aby przyszłe i obecne mamy znały chociaż podstawy języka angielskiego. W dzisiejszych czasach dzieci od najmłodszych lat mają kontakt z tym językiem i niestety to ich przyszłość, więc muszą oswajać się z tym. Mamy znające angielski będą w stanie pomóc swoim dzieciom w nauce.

    Dodatkowo, tempo nauki jest dostosowane do naszych potrzeb a nie całej grupy. Nie czujemy presji, strachu lub przeciwnie znudzenia ze względu na pozostałych uczestników kursu.

    Oczywiście zaletą kursów online jest także niższa cena.

    • Iwono, zapraszam do kontaktu w sprawie wygranej w konkursie ❤️