Projekty,  Strefa Mamy

Challenge z eTutor – moje wrażenia po tygodniu nauki

Dzisiaj, zgodnie z obietnicą przychodzę ze szczegółową relacją z pierwszego tygodnia wyzwania dotyczącego nauki z platformą eTutor, której wstępny zarys przedstawiłam Ci w tym wpisie. Czy udało mi się wytrwać w swoich założeniach? Czy nie opuściłam ani jednego dnia wyzwania? Czy zrealizowałam wszystkie ustalone wcześniej cele? Jakie są moje pierwsze wrażenia po tygodniu nauki? Zostań ze mną, jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te pytania 🙂

 

Co warto zrobić najpierw?

 

Ja swój pierwszy dzień wyzwania zaczęłam od sprawdzenia poziomu znajomości języka angielskiego (znaleźć go możesz w zakładce „Egzaminy i certyfikaty”). Nieco się zawiodłam, bo test kwalifikacyjny udało mi się wykonać jedynie na poziomie 71%, co uplasowało moje umiejętności na poziomie A2 – czyli nie jestem już początkująca, ale średniozaawansowana też nie 😉 Prawda jest taka, że choć zrozumienie dyskusji czy oglądanie filmów po angielsku nie sprawia mi żadnego problemu (więc to co najmniej poziom B2), a słówek znam naprawdę wiele – to poza barierą w mówieniu (raczej związaną ze stresem przed przełamaniem się) wciąż mam sporo braków w zagadnieniach gramatycznych (czasy, tryby warunkowe, kolokacje i inne).

Dlatego też w ramach wyzwania rzuciłam już sama sobie wyzwanie dodatkowe – postanowiłam zacząć zupełnie od początku, czyli od poziomu A1. Większość omawianych kwestii (takich jak słówka czy zwroty) była dla mnie banalnie prosta, to fakt. Przypomniałam sobie jednak wiele zasad, które choć stosowałam poprawnie to… wręcz machinalnie (np. w tworzeniu odmian lub wyrażeń). Dlatego absolutnie nie uważam czasu spędzanego na tym poziomie za stracony! Wręcz przeciwnie, na bieżąco uzupełniam wszystkie moje braki – bo przecież warto wiedzieć dlaczego mówimy coś tak, a nie inaczej 🙂 Z kursu nawet na tym najprostszym poziomie dowiedziałam się też rzeczy, o których nie miałam pojęcia (choćby prawidłowej wymowy „tomato” czy „potato”).

 

 

Codzienne logowanie się do platformy

 

Nie było to tak ciężkie, jak początkowo sądziłam 😉 Pomimo wypchanego po brzegi dnia, zawsze znalazłam chwilę na to, by wykonać lekcje czy choćby same powtórki. Często nawet więcej niż raz dziennie! To chyba moja motywacja zakorzeniła się od początku tak mocno, że nie zdarzyło mi się zapomnieć o lekcjach, a co więcej – nie mogłam się ich wręcz doczekać 🙂 Zżerała mnie ciekawość, jaka będzie tematyka kolejnych ćwiczeń – do tego stopnia, że wykorzystywałam dosłownie każdą wolną chwilę na ich wykonywanie.

Przekonałam się na własnej skórze, że nawet wolne 5 minut wystarczy, by chłonąć wiedzę. Podobał mi się ten system i nie miałam poczucia przerwania ciągłości nauki – bardziej takie, że jestem cały czas na bieżąco.

Już pierwszego dnia skorzystałam z opcji wzmocnienia, w postaci wyzwania. Postawiłam 50 monet i próbowałam je podwoić, ucząc się nieprzerwanie przez 7 dni z rzędu. Już dziś mogę zapewnić Cię o moim sukcesie na tym polu 🙂 – jutro z pewnością postawię na to samo jeszcze raz!

 

 i
Moje cele

 

Jak pewnie pamiętasz, założyłam sobie wykonanie w ciągu tygodnia co najmniej:

  • 14 lekcji i
  • 140 powtórek.
 i
Z jakim wynikiem zakończyłam tygodniowy challenge?

 

Z realizacją planu na poziomie 105%!

 

Wykonałam 17 lekcji i 143 powtórki. Z powtórkami wyszło nieco rzutem na taśmę, ale umiem się z tego racjonalnie wytłumaczyć 🙂 Początkowo po prostu wszystkie słówka wydawały mi się tak proste, że omijałam dodawanie ich do powtórek – więc co za tym idzie nie miałam ich do wykonania zbyt wiele. Dopiero później, kiedy zaczęły się odmiany czasowników, postanowiłam zacząć dodawać do utrwalania nieco więcej rzeczy. Teraz jestem trochę na siebie zła – bo mam świadomość, że spokojnie mogłam zrobić przez ten tydzień więcej. No ale taka już przypadłość perfekcjonistki 😉 Za to motywacji do nauki mam w sobie tyle, że mogłabym się nią spokojnie dzielić. Coś czuję, że w kolejnym tygodniu się bardziej rozkręcę 🙂

Dodatkowo, bardzo zainteresował mnie fakt, że platforma umożliwia pobranie zaświadczenia o wykonaniu lekcji na danym poziomie. Żeby jednak je zdobyć, trzeba wykonać ich 80%, a ja jestem dopiero w jakiejś… 1/8 tej drogi 😉 Poza tym, bardziej satysfakcjonowałoby mnie zaświadczenie o wykonaniu całego kursu (czyli 6 poziomów) – bo również jest taka możliwość. Zastanawiam się jednak w jakim czasie byłoby to realnie do zrobienia…?

Kusi mnie też zdanie egzaminu i zdobycie oficjalnego certyfikatu z wybranego poziomu (celuję jednak w co najmniej B2) – w ramach potwierdzenia kwalifikacji uzyskanych podczas nauki z eTutor. Ale do tego to muszę jeszcze nieco podszlifować swoje umiejętności językowe 🙂

 

Ile mi to wszystko zajęło czasu?

 

W zakładce „Twoje postępy” możemy sprawdzić, ile wyniósł łączny czas naszej nauki w ciągu ostatnich 7 dni, miesiąca lub pół roku. 

Mój czas spędzony na platformie w ciągu pierwszego tygodnia challenge’u wyniósł w sumie 2 godziny i 14 minut. Myślę, że jest to bardzo mało, tym bardziej, że zakładałam po 15 minut / jedną lekcję. Lekcji wykonałam 17, więc teoretycznie powinny mi zająć co najmniej 4 godziny. A gdzie tu jeszcze 140 powtórek?

Można więc przyjąć, że nauka angielskiego na platformie eTutor zajęła mi niecałe 20 minut dziennie. Myślę, że tyle to absolutnie każdy (!) może znaleźć w ciągu dnia – i to bez mrugnięcia okiem 😉 Spodziewam się jednak, że im dalej w las, tym więcej drzew, a w miarę wzrostu poziomu trudności będę wykonywać lekcje w nieco dłuższym czasie… Nic jednak nie jest jeszcze przesądzone 😉


Może zainteresuje Cię również: Jak dbam o rozwój osobisty nie wychodząc z domu?


 

Co jeszcze przykuło moją uwagę?

 

Bardzo spodobało mi się, że platforma ma tak różnorodny system motywacji do nauki. Znaleźć go można klikając na przykład na symbol monety (w prawym górnym rogu). W tej zakładce w bardzo przejrzysty i obrazowy sposób jest opisane, jakie możliwości stoją przed nami otworem 🙂 Otrzymujemy monety za codzienne logowanie się na platformie, za wykonane lekcje i powtórki oraz za aktywność na forum. Możemy również rzucić wyzwanie dotyczące nauki 7 dni z rzędu lub uzupełnić brakujący day streak (nieobecność).

Dodatkowo, otrzymujemy również odznaki z osiągnięciami. Pierwszą („Kolekcjoner”) dostałam w zamian za wykonanie pierwszych trzech lekcji, a kolejną („Trening czyni mistrza”) za zaliczenie pierwszych 30 powtórek. Za naukę przez 30 dni z rzędu również możemy uzyskać osiągnięcie – za wytrwałość 🙂 Myślę, że każda z form motywacji jest dobra, jeśli tylko przynosi oczekiwany skutek. 

 

Moje ogólne wrażenia?

 

Jak dotąd kurs zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Pamiętam o tym, by wykonywać lekcje i powtórki codziennie, co więcej – robię to z nieskrywaną przyjemnością. Faktycznie czuję, że rozwijam się każdego dnia oraz że wykonuję czynności, które są dla mnie lekkie i relaksujące.

Bardzo cenię sobie fakt, że mogę uczyć się angielskiego wszędzie, gdzie tylko chcę. Czekając w kolejce do lekarza, siedząc w wannie czy podczas jakiejkolwiek „przerwy” w ciągu dnia. Korzystam zarówno z laptopa, jak i  dedykowanej aplikacji mobilnej pobranej na tablet i telefon – w zależności od sytuacji lub moich potrzeb. Kiedy na przykład piszę nowy wpis na bloga to przy okazji zawsze „zaliczam” jedną lub dwie lekcje i odbywa się to za pośrednictwem laptopa. A że moje teksty powstają od jakiegoś czasu wyłącznie tak jak na dzisiejszych zdjęciach, to większość nauki języka odbywa się w ten sam sposób… 😉

Myślę, że platforma oferuje tak wiele możliwości, że każdy jest w stanie dopasować je idealnie pod siebie. Powtórzę się, ale trzeba tylko CHCIEĆ – i nic więcej! Ja czuję się mocno zachęcona do dalszej nauki, lecę więc do kolejnej lekcji 🙂 W kolejną niedzielę wrócę do Ciebie z podsumowaniem całego wyzwania oraz z pełną garścią niespodzianek, ale o tym na razie cicho-sza! 😉


Jeśli i Ty chciałabyś przetestować kursy językowe od eTutor, założ darmowe konto już teraz!
Koniecznie wróć też do mnie z informacją, czy przypadły Ci do gustu 🙂


Autorem zdjęć jest Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego profile na Facebooku oraz Instagramie.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Angielski jest dla mnie jak czarna magia – może więc powinnam spróbować jego nauki korzystając z tej platformy.

    • Zachęcam Cię gorąco – ja mogę go szczerze polecić. ❤️

  • Szkoda, że platforma służy tylko do nauki angielskiego. NIe czuję potrzeby jego doszkalania, bo w pracy codziennie używam tego języka w mowie i w piśmie – uroki pracy w dziale eksportu. Chętnie bym się jednak pouczyła hiszpańskiego, bo pewnie zdążyłam już go trochę zapomnieć.

    • Za pośrednictwem eTutor.pl możemy się uczyć języka angielskiego i niemieckiego. Ja z kolei kiedyś myślałam jeszcze o włoskim – nawet sobie kupiłam podręcznik z płytą, których… pozbyłam się jakiś miesiąc temu po chyba 8 latach leżenia na półce! 😂

  • Roksana Jurga-Kasprzyk

    Bardzo dokładnie wszystko opisałaś, jeśli ktoś szuka takiego kursu to tutaj znajdzie wszystkie informacje.

    • Cieszę się, że tak myślisz. Starałam się by recenzja po tygodniu była możliwie jak najbardziej dokładna 😉

  • Jakoś ja miewam za często słomiany zapał. Nie wiem czy mam wystarczająco samozaparcia do nauki samemu.

  • Jestem ciekawa, jak ja bym wypadła na takim teście – z angielskiego nie korzystałam de facto od dwóch lat, co nie co już mi się zapomniało…;)