Chodź, opowiem Ci dlaczego jeszcze nie musiałam ratować życia mojego dziecka.

Czy wiesz, że 77 milionów noworodków (co drugi na świecie) nie jest przystawianych do piersi w ciągu pierwszej godziny od narodzin? Smutne, ale prawdziwe. Te maluchy są pozbawione podstawowych składników odżywczych, przeciwciał i bliskiego kontaktu z matką, co chroniłoby je od chorób i śmierci.

Zbyt długie czekanie na pierwszy, kluczowy kontakt z matką zmniejsza szanse noworodka na przeżycie, ogranicza ilość mleka matki i prawdopodobieństwo karmienia wyłącznie piersią, powiedziała France Bégin, Specjalista UNICEF ds. Żywienia. Jeśli wszystkie dzieci od narodzin do 6. miesiąca życia byłyby karmione wyłącznie piersią, to każdego roku udałoby się uratować życie ponad 800 000 najmłodszych.

UNICEF

Na świecie, tylko 43% dzieci poniżej 6. miesiąca życia jest karmionych wyłącznie piersią.

Dzieci, które w ogóle nie były karmione piersią są 14 razy bardziej narażone na śmierć niż te karmione wyłącznie mlekiem matki.

Każda ilość mleka kobiecego zmniejsza ryzyko śmierci dziecka. Dzieci, które nie były ani razu karmione mlekiem matki są 7 razy bardziej narażone na śmierć z powodu infekcji niż te, które otrzymały choć niewielką ilość mleka matki w ciągu pierwszych 6. miesięcy życia.

Na szczęście Aleksa nic z tego, co powyżej nie dotyczy. Świadomie wybrałam mieć wpływ na zdrowie i życie mojego dziecka, karmiąc je piersią.

IMG_7875

Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią został ustanowiony już w 1990 roku i jest obchodzony corocznie od 1 do 7 sierpnia w ponad 170 krajach świata. Jego celem jest promowanie karmienia piersią i poprawa żywienia niemowląt na całym świecie.

Karmienie piersią ma ogromne znaczenie dla przyszłości niemowlęcia: zmniejsza ryzyko lub stopień wystąpienia wielu chorób, alergii i infekcji, słowem – wzmacnia odporność organizmu, nawet w dorosłym życiu. Optymalnym momentem całkowitego odstawienia dziecka od piersi jest drugi rok życia.

 

Nasza przygoda z karmieniem piersią

rozpoczęła się w dniu narodzin Aleksa, 3 lipca 2015 roku. Nasz synek przyszedł na świat o godzinie 7:19 przez cesarskie cięcie i nic nie stało na przeszkodzie, by po sprawnym zamknięciu mojego brzucha i przewiezieniu mnie na salę wybudzeń (ja się nie wybudzałam, bo miałam podane „tylko” znieczulenie zewnątrzoponowe) położna pomogła mi przystawić go do piersi.

Początki nie były za ciekawe, bo pomimo ciągłego przystawiania do piersi, pierwsza kropelka mleka pojawiła się dopiero 2 dni później. Praktycznie od razu usłyszałam propozycję podania mleka modyfikowanego. O pomoc w dostawianiu musiałam się dopraszać. Nie odpuściłam. Pomimo poranionych brodawek, nawału, ogromnego bólu – nie odpuściłam. Kiedy Aleks spadał z wagi – nie odpuściłam. I choć kosztowało mnie to prawie nadludzkiej siły, ogromnego uporu i zostało przypłacone brakiem snu – nawet nie przyszło mi do głowy, żeby odpuścić. Rozpierała mnie niesamowita duma. Taka pewność siebie i szczęście nie do opisania. Nie złamałam się pod niczyją presją. Byłam tylko ja i on.

 i
Karmiliśmy się pięknie przez prawie 2 lata.

Przeżywałam wzloty i upadki, euforię i złość, miłość i niechęć.
Nie ma co udawać, że zawsze było pięknie, różowo i cukierkowo.
Karmienie piersią to nie zawsze ochy i achy.

Przeżyłam poważne zapalenie piersi i kilka zastoi. Przeżyłam kilka kryzysów laktacyjnych, kiedy to wydawało mi się, że „mleko się kończy”. Przeżyłam wyrzynanie się zębów i podgryzanie. Przeżyłam spanie całe noce na boku. Przeżyłam uwieszonego piersi ssaka podczas skoków rozwojowych.

Ale tylko dzięki piersi uniknęliśmy dwa razy szpitala podczas jelitówki, odwodnienia podczas anginy spowodowanej infekcją bakteryjną.  Z sukcesem rozprawiliśmy się z alergią pokarmową, kiedy to byłam na diecie eliminacyjnej. Karmienie piersią dało nam tak cudowną relację, jakiej nie da się opisać. Nikt, kto tego nie doświadczył nawet nie jest w stanie tego pojąć.

 

Bo karmienie to nie tylko jedzenie. To przede wszystkim miłość.

Teraz wiem, że te nasze 2 lata zawdzięczam jedynie sobie. Własnej determinacji, siły i motywacji, takiej, jakiej nigdy jeszcze nie doświadczyłam. Jestem z siebie niesamowicie dumna. Że zaufałam sobie, naturze i swojemu ciału. Dałam mojemu synkowi to, co dla niego najlepsze.

Moje ciało podarowało mu 646200 mililitrów mleka.
To dokładnie 646,2 litrów!

IMG_7881

Dowiedz się więcej o karmieniu piersią:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *