Dziecięcy Świat

Wyprawka do żłobka/przedszkola – co kupić?

Za dwa tygodnie Aleks skończy swoją 2-letnią przygodę ze żłobkiem i stanie się pełnoprawnym przedszkolakiem. Niedawno odbyło się zebranie w placówce, do której udało mu się dostać. Wówczas otrzymaliśmy spis rzeczy, które powinniśmy dostarczyć wraz z dzieckiem pierwszego dnia w przedszkolu. Taka „wyprawka” jest dość obszerna i w dużej mierze nie różni się od tej „żłobkowej”, więc postanowiłam się nią podzielić, bo może trafią tu mamy, których dzieci lada moment czeka pójście do placówki, a nie otrzymały takiej listy? Które chciałyby wiedzieć, co się tak naprawdę przyda, a co można sobie odpuścić?  Jeśli jesteś jedną z nich – gorąco zapraszam Cię do lektury.

Przyznam, że tych rzeczy trochę jest, więc jeśli masz taką możliwość, to rozłoż sobie te zakupy w czasie. My już większą część wyprawki mamy – bo ze żłobka – ale czeka nas jeszcze kilka zakupów.

 

Ubranka

 

Wszystko tak naprawdę zależy od rodzaju placówki i ilości uczęszczających do niej dzieci, jak i dzieci w grupie. W żłobku wszystko wyglądało nieco inaczej, bo grupa liczyła ok. 15-cioro dzieci, więc każde z nich miało swoją szafkę i żadna z rzeczy nie musiała być podpisana. Ciocie po prostu wyciągały potrzebną rzecz z szafki i z czasem znały już całą garderobę maluchów ze swojej grupy na pamięć.

W naszym nowym przedszkolu wymagane jest podpisywanie każdej z rzeczy. Ubranka na zmianę mają być włożone do materiałowego (podpisanego) worka, a w środku znajdować się mają:

  • bielizna na zmianę – 3 szt.
  • przynajmniej 1 komplet ubrań na zmianę – my jednak w żłobku zawsze trzymaliśmy wszystkiego po 3 szt. i ten system nam się sprawdził, a więc – 3 pary spodenek i 3 bluzki. Warto dorzucić chociaż parę skarpetek. Reszta w zależności od pogody i regulowana na bieżąco.

Warto też wspomnieć o tym, by rzeczy, które będziemy zakładać dziecku do placówki, jak i te na zmianę, były możliwie jak najbardziej wygodne. Wiadomo, że chcemy, by nasze pociechy wyglądały schludnie, ale pamiętajmy o tym, że o ile w żłobku ciocie służą większą pomocą, to w przedszkolu kluczowa będzie duża samodzielność. Nie dokładajmy więc naszemu dziecku stresu związanego z problemami przy ubieraniu i rozbieraniu się. Pamiętajmy, że dzieci tam się bawią i dobrze, by podczas tej zabawy czuły się komfortowo. Oczywiście wszystkie zabrudzone rzeczy zabieramy i wymieniamy zapas już na bieżąco.

 

 

Do tego kapcie na zmianę – oczywiście podpisane. Bardzo ważna sprawa, bo nasze dzieci będą w nich przez wiele godzin dziennie. Odpadają wszelkie klapki czy obuwie wykonane z „plastiku” i nieprzepuszczające powietrza. Zwróćmy uwagę, by chociaż wkładka była wykonana ze skóry, a czubki były zakryte. Ja bardzo lubię sandałki, ale w nowym przedszkolu jest wymóg pełnego obuwia i jest to dla mnie zrozumiałe. Ktoś może dziecku nadepnąć na palec, albo coś na stopę spaść. Lepiej by była choć trochę zakryta. Wiem, jak trudno znaleźć coś, co będzie odpowiednie dla naszego dziecka i nie obciąży zbyt mocno kieszeni, więc poniżej przedstawiam Ci kilka moich typów:

 

 i
1  |  |   |   |  9

 

Pościel

 

Jeśli w żłobku czy przedszkolu odbywa się leżakowanie, to możesz zostać poproszona o przyniesienie własnej pościeli dla dziecka. Aleks miał w żłobku swój zestaw: kołdra + poduszka z co miesiąc oddawanymi do prania poszewkami oraz kocyk, który służył za prześcieradło (starsze dzieci już nie śpią w łóżeczkach niemowlęcych, ale na rozkładanych ala polówkach). Myślę, że wystarczy standardowy format 100×135, my akurat mamy taką, antyalergiczną. To była pierwsza pościel Aleksa, więc bez żalu poszła do żłobka, a do domu kupiliśmy nową, nieco większą.

Warto zapytać, czy dzieci przebierają się w piżamki do spania, wówczas również musimy dostarczyć taki komplet. Zarówno w żłobku, jak i w przedszkolu w większości przypadków maluchy mogą mieć do spania swoją przytulankę. Pamiętajmy jednak, by zarówno pościel, jak i piżamkę czy przytulankę podpisać. Zabawki często się powtarzają i później może pojawić się zgrzyt – czyje to było?

 

 

Higiena

 

My zostaliśmy poproszeni o przyniesienie do przedszkola dwóch ręczniczków w formacie 40×40 oraz oczywiście o podpisanie i oznaczenie jakimś emblematem (np. naszycie obrazka), tak by maluch szybko mógł rozpoznać „swój” ręcznik.

Ku mojemu zaskoczeniu – ale może to jest norma – do przedszkola nie mamy przynosić ani nocnika ani nakładki na toaletę dla dziecka. Dla mnie to nieco dziwne, bo Aleks w żłobku miał jedno i drugie (przynosząc wyprawkę jeszcze nie był odpieluchowany i nie wiedzieliśmy, co mu bardziej podpasuje). W przedszkolu jednak panują inne zasady i maluchy mają korzystać ze wspólnych (małych) toalet. Mam jednak małe obiekcje co do zachowania higieny (sama nie siadam na żadną toaletę poza swoją) i co w przypadku różnych chorób (zapalenie pęcherza, jelitówka)? Zdaję sobie jednak sprawę, że o ile placówka z mniejszą grupą może sobie pozwolić na przechowywanie takiej ilości nocników, to już taka większa, w przedszkolu – pewnie niekoniecznie.

 

 

Szczoteczka i pasta – obowiązkowe na liście wyprawkowej do żłobka, na tej do przedszkola – niestety nie. Być może w żłobku można poświęcić na higienę więcej czasu, a w przedszkolu jest przecież do zrealizowania podstawa programowa. Warto jednak dopytać o to w swojej placówce i koniecznie wymieniać tę szczoteczkę co jakiś czas 😉

Kremy – jeśli dziecko nosi pieluszkę lub ma problemy z odparzeniami, oczywiście, że przynosimy swój krem.

Pieluszki i chusteczki – w zależności od żłobka. W pierwszym, do którego uczęszczał Aleks płaciliśmy tylko za artykuły higieniczne, w drugim – każdy przynosił swoje i uzupełniał na bieżąco. Fakt ten jednak wynikał bardziej z kwestii organizacyjnej. W pierwszym żłobku tego typu artykuły były trzymane na sali (do której nie wchodzili rodzice), a w drugim – w szafkach na korytarzu, do których rodzice mieli swobodny dostęp. W przedszkolu oczywiście raczej o pieluszkach nie ma mowy (większość wymaga, by dziecko było już odpieluchowane), ale sądzę, że mokre chusteczki się przydadzą tak czy inaczej.

Jeszcze odnośnie odpieluchowania – słyszałam ostatnio w śniadaniówce, że podobno placówka nie może odmówić przyjęcia dziecka tylko dlatego, że nie jest odpieluchowane, ale teoria teorią, a życie – życiem. Pamiętajmy, że grupy liczą ok. 25 dzieci, na którą przypada jedna opiekunka i jedna pomoc. Problematycznym byłoby, gdyby połowie dzieci trzeba było zmieniać pieluszki, no bo co wtedy z resztą… pozostałaby bez opieki?

 


Przeczytaj więcej o tym, jak w 3 dni pożegnaliśmy się z pieluszką.


 

Pozostałe

 

Śliniak – przynosiliśmy komplet 3 szt. do żłobka, w przedszkolu wymagany jest fartuszek, który służy zarówno do noszenia przy posiłku, jak i pewnie do wykonywania bardziej „brudzących” prac plastycznych.

Zaświadczenie od lekarza specjalisty – nie bardzo orientuję się, jak jest w przypadku innych chorób, ale my zarówno do żłobka, jak i do przedszkola musieliśmy dostarczać zaświadczenie o alergii Aleksa na białka mleka krowiego, a co za tym idzie – wymogu co do diety bezmlecznej w placówce.

Upoważnienie do odbioru dziecka – bardzo ważna kwestia. Można złożyć upoważnienie jednorazowe lub stałe. Polecam tą drugą opcję, jeśli chodzi o osoby, których pomocy możemy potrzebować w sytuacjach nagłych (np. babcia albo dziadek). Placówki nie przyjmują upoważnień telefonicznych i warto mieć to na uwadze.

Myślę, że wymieniłam już wszystko! Jeśli cokolwiek jeszcze przyjdzie mi do głowy, albo pojawi się w komentarzach, to oczywiście dopiszę, więc tutaj prośba do Ciebie – jeśli Twoje dziecko już uczęszcza do jakiejś placówki, to koniecznie daj znać, jak jest u Was. Co znalazło się na Waszej liście wyprawkowej? Co się przydało, a co nie? Jakie zasady panują w żłobku lub przedszkolu Twojej pociechy? Podziel się, bardzo jestem ciekawa!

 

Zdjęcia wykonał Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Krystyna

    Widzę, że też mniej więcej podobnie było u mnie jak u Ciebie w kwestii wyprawki dziecka do żłobka 🙂 W sumie liczba 3 sztuki wszystkiego w szafce jest jakąś taką standardową, aby nie powiedzieć, ulubioną liczbą. W każdym razie wyposażenie wymagane nie uległo zmianie oraz kwestia stałych upoważnień czy zaświadczeń lekarskich. U mnie był o tyle problem, że moja Tosia ma skórę skłonną do alergii pod wpływem zmiany proszku, płynu do płukania czy nawet materiału, z którego coś jest wykonane. Oczywiście z żłobku była możliwość wyprania, ale no tutaj wolałam jednak postawić na swoją własną pralkę i środki piorące 😉 Tosi też kupiłam specjalnie kocyk bambusowy, ale zauważyłam, że bez niego to nigdzie się bez niego nie rusza, ponieważ pomaga jej zasnąć. Owszem podpisywanie wszystkiego jest naprawdę dobrym patentem, bo byłam świadkiem takiej kłótni, gdzie rodzic jednej z dziewczynek zapomniał podpisać jej ulubionej przytulanki, a okazało się, że ktoś miał taką samą i potem był niepotrzebny stres i nerwy, o których też wspominasz w swoim wpisie 😉 Pozdrawiam serdecznie!