Gotowanie, Projekty, Strefa Mamy, Styl życia

Vitalia.pl – podsumowanie po 2 miesiącach diety – o odchudzaniu, ćwiczeniach i zdrowym trybie życia.

Całą historię o moim niegodnym naśladowania trybie życia i jak to się u mnie rozwijało na przestrzeni lat opowiedziałam Wam w poprzednim poście z cyklu #dietazvitalia, o TUTAJ (klik!), ale jednak na chwilę wracając do genezy…

Dotychczas codziennie, i to obowiązkowo musiałam zjeść paczkę chipsów zagryzając białą czekoladą (albo tą z całymi orzechami!), do tego obecny był zwykle kieliszek wina… W ciągu dnia nagminnie opuszczałam posiłki, tłumacząc się brakiem czasu i nie wierząc, że regularność w tej kwestii przy moim trybie życia jest w ogóle możliwa. Odczuwałam tym większe przygnębienie, gdy morały prawiła mi moja mama (!), pytając co danego dnia jadłam i mówiąc jak powinnam komponować sobie posiłki. Przecież ja to wszystko wiedziałam! Skończyłam studia w tym kierunku! Zrobiłam magistra z technologii żywności! Dosłownie i w przenośni wiedziałam (i wiem) z czym się to je. Czemu do tej pory nie przekładałam tego na rzeczywistość, a z głupimi wymówkami byłam za pan brat?

Priorytety. Wszystko zaczyna się właśnie od nich. W moim przypadku od zakrawającego o chorobę pedantyzmu i perfekcjonizmu, które mi wszystko przesłaniały. Zawsze byłam ambitna i zawsze w biegu, nawet przed ciążą, kiedy to łączyłam dwie prace i studia (i nie miałam bonusowej wymówki: DZIECKO), zawsze wszystko inne było ważniejsze.

Nawet, gdy sięgam pamięcią dalej wstecz, widzę siebie w za czasów liceum, tuszującą rzęsy przed szkołą i moją mamę wpychającą mi pokrojoną kanapkę do ust (!). Z biegiem czasu, niewłaściwe nawyki się utrwalały (to takie programowanie żywieniowe) i ja już właściwie nie wiedziałam, że można inaczej żyć. Nigdy się nie odchudzałam, ale jakkolwiek głupio to brzmi: nie miałam czasu jeść. A jak już czas się znalazł, to liczyły się też dla mnie warunki, w jakich ów posiłek spożywałam. Nie mogłam przecież byle jak i byle gdzie. Lepiej wcale, nieprawdaż? Idealnym momentem na zjedzenie śniadania było sobotnie południe. Dlaczego dopiero południe? Bo najpierw musiałam odpicować na glanc całe mieszkanie, wykąpać się, zrobić włosy, wstawić pranie… i dopiero wtedy mogłam rozsiąść się w czystym otoczeniu i ZJEŚĆ. Takie podejście pokutowało we mnie nawet po urodzeniu Aleksa. Taaaak, dobrze rozumiecie. Wtedy, do tego wszystkiego co wymieniłam wcześniej, doszło mi jeszcze zajmowanie się niemowlakiem. Tak, zdarzało mi się jeść śniadanie i o 15. Głupota, dopiero niedawno to do mnie dotarło. Ale niestety mój K. miał podobnie. Potrafił wyjść ze mną z domu na pół dnia, załatwiać sprawy, a kwestie jedzenia miały u niego naprawdę niski priorytet. Do teraz czasami muszę go jeszcze upominać: najpierw jedzenie, później sprzątanie blatu w kuchni.

Widać więc jak na dłoni, że my dwoje dobraliśmy się w korcu maku, jeśli chodzi o kwestie „spożywania”, więc całkowicie beznadziejny przypadek. W idealnym momencie trafiła nam się jednak szansa na zmianę swoich nawyków żywieniowych, a tym samym jakości naszego życia. Bo to co jemy, to sprawa całej rodziny.

Za moment mijają dwa miesiące odkąd jesteśmy na diecie i nadeszła już pora na pokazanie Wam moich efektów po tym czasie. Przyznam się, że przez pierwszy miesiąc ćwiczyłam 3 razy w tygodniu, ale później dopadła mnie angina i w kolejnym miesiącu sobie odpuściłam. Diety przestrzegałam, aczkolwiek z drobnymi odstępstwami (na przykład podczas Świąt Wielkanocnych), więc zupełnie bez spiny. Największa zmiana dotyczyła jednak wykluczenia słodyczy z codziennego menu i włączenie regularnych i częstszych posiłków oraz wody. Nie odczuwałam presji, nie wchodziłam co 2 dzień na wagę sprawdzając, czy są już jakieś efekty. Wszystko działo się w swoim tempie, a ja robiłam swoje. Szczerze mówiąc, nie wierzyłam, że się uda.

W sumie udało mi się schudnąć 4,5 kg i 39 cm w obwodzie ciała! Nie mówię jeszcze stop, bo dieta wciąż trwa… 🙂 Ostateczny rozrachunek czeka mnie 6.06. Łącznie planowałam schudnąć 8 kg, ale to jest plan z małym zapasem… 😉

Poniżej przedstawiam Wam moje comiesięczne pomiary:

6.03.17 1.04.17 3.05.17
waga 65 62,5 60,5 -4,5 kg
pod biustem 75 73 70 -5 cm
biust 93 91 88 -5 cm
talia/pępek 79 77 72 -7 cm
biodra 89 86 83 -6 cm
nogi/pupa 105 101 96 -9 cm
ramię 28 27 26 -2 cm
udo 58 56 53 -5 cm

Dzięki Vitalii chudłam zdrowo dzięki realizacji trzech podstawowych zasad racjonalnego żywienia:

  • potrawy były urozmaicone i dobrane we właściwy sposób (pozwalający m.in. uniknąć spożywania w nadmiarze tłuszczów nasyconych, cukrów prostych, cholesterolu);
  • bilans energetyczny był zrównoważony (co zapobiega nadwadze i otyłości);
  • posiłki spożywałam regularnie i z odpowiednią częstotliwością (co 3 godziny).

A co najważniejsze, w końcu zmieniło się całkowicie moje podejście do jedzenia. Posiłki planujemy z wyprzedzeniem, rozkładamy godzinowo, mamy wygodną listę zakupów, przygotowujemy wszystko dzień wcześniej (więc nie ma wymówki, że nie ma czasu), a przede wszystkim: zmieniły się nasze priorytety. Krótko mówiąc, poukładało się co nieco w głowie. I może przyziemne, ale… miło być przez większość czasu najedzonym. 😉

I na koniec coś, na co większość z Was czekała i dopytywała:
zestawienie moich zdjęć PRZED i PO! 🙂

przemiana2.jpg

Spadło mi sporo brzucha, na nowo zarysowała się talia, nieco zmniejszyły uda i „bryczesy”. 😉 Znacznie lepiej czuję się w swoim ciele i przede wszystkim naprawdę widzę (w szczególności po ubraniach) faktyczną zmianę.

Jeśli jeszcze nie podjęłaś decyzji o diecie i wciąż się wahasz to jednocześnie nie dajesz sobie szansy na poprawę swojego zdrowia, wyglądu i samopoczucia.
Ja gorąco zachęcam, szczerze i od serca.

24 thoughts on “Vitalia.pl – podsumowanie po 2 miesiącach diety – o odchudzaniu, ćwiczeniach i zdrowym trybie życia.

  1. 4.5 kg niby nic a jednak! Fajna przemiana, dieta też się wydaje fajna, może powalcze o sylwetkę do bikini? Chociaż jak widzę to co za oknem, to się zastanawiam, czy założę w tym roku chociaż krótkie spodenki, a co dopiero bieliźniany strój na plaży 😛

  2. Super efekty! wyglądasz pięknie. Dla mnie największym motywatorem do zdrowego trybu życia jest świetne samopoczucie, nie ma nic lepszego niż ta lekkość, energia, wewnętrzna radość 🙂 wygląd to tylko dodatkowy efekt…

  3. Gratulacje! U mnie po 2 miesiącach z Vitalią było 7,5 kg. Zeszłam z 65 kg do 57,5 kg. Czekam teraz na poród i później znowu planuję sobie wykupić tą dietę, bo rezultaty na prawdę są. Trzeba jedynie chcieć.

  4. Super, gratuluję. Jestem na podobnej diecie. Bebio. W ciągu 2 miesięcy schudłam 7 kg. Jestem z niej mega zadowolona. Produkty jak i całe posiłki nie są wymyślne. Rozsądne cenowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *