dieta odchudzająca
Gotowanie,  Projekty

Podsumowanie diety z Vitalia.pl po 2 miesiącach

 

W dzisiejszym wpisie opowiem Ci, jakie efekty osiągnęłam po 2 miesiącach diety odchudzającej Vitalia.pl. Moje wpisy związane z odchudzaniem podzieliłam na trzy części: pierwsza mówi o początkach przejścia na dietę, druga (dzisiejsza) częściowo zdradza uzyskane wyniki, natomiast trzecia będzie finalnym podsumowaniem odchudzania z Vitalia.pl.

 

Jak to było kiedyś?

 

Całą historię o moim niegodnym naśladowania trybie życia i jak to się u mnie rozwijało na przestrzeni lat opowiedziałam Ci już w poprzednim poście z cyklu #dietazvitalia, o TUTAJ (klik!), ale chciałabym jednak na chwilę powrócić do genezy problemu…

Dotychczas codziennie, i to obowiązkowo musiałam zjeść paczkę chipsów zagryzając białą czekoladą (albo tą z całymi orzechami!), do tego obecny był zwykle kieliszek wina… W ciągu dnia nagminnie opuszczałam posiłki, tłumacząc się brakiem czasu i nie wierząc, że regularność w tej kwestii przy moim trybie życia jest w ogóle możliwa. Odczuwałam tym większe przygnębienie, gdy morały prawiła mi moja mama (!), pytając co danego dnia jadłam i mówiąc jak powinnam komponować sobie posiłki. 

Przecież ja to wszystko wiedziałam! Skończyłam studia w tym kierunku! Zrobiłam magistra z technologii żywności! Dosłownie i w przenośni wiedziałam (i wiem) z czym się to je. Czemu do tej pory nie przekładałam tego na rzeczywistość, a z głupimi wymówkami byłam za pan brat?

 

dieta odchudzająca
Zdjęcie: Louis Hansel / Unsplash
 
Priorytety

 

Wszystko zaczyna się właśnie od nich. W moim przypadku od zakrawającego o chorobę pedantyzmu i perfekcjonizmu, które mi wszystko przesłaniały. Zawsze byłam ambitna i zawsze w biegu, nawet przed ciążą, kiedy to łączyłam dwie prace i studia (i nie miałam bonusowej wymówki: DZIECKO), zawsze wszystko inne było ważniejsze.

Nawet, gdy sięgam pamięcią dalej wstecz, widzę siebie w za czasów liceum, tuszującą rzęsy przed szkołą i moją mamę wpychającą mi pokrojoną kanapkę do ust (!). Z biegiem czasu, niewłaściwe nawyki się utrwalały (to takie programowanie żywieniowe) i ja już właściwie nie wiedziałam, że można inaczej żyć.

Nigdy się nie odchudzałam, ale jakkolwiek głupio to brzmi: nie miałam czasu jeść. A jak już czas się znalazł, to liczyły się też dla mnie warunki, w jakich ów posiłek spożywałam. Nie mogłam przecież byle jak i byle gdzie. Lepiej wcale, nieprawdaż?

Idealnym momentem na zjedzenie śniadania było sobotnie południe. Dlaczego dopiero południe? Bo najpierw musiałam odpicować na glanc całe mieszkanie, wykąpać się, zrobić włosy, wstawić pranie… i dopiero wtedy mogłam rozsiąść się w czystym otoczeniu i ZJEŚĆ.

Takie podejście pokutowało we mnie nawet po urodzeniu dziecka. Wtedy, do tego wszystkiego co wymieniłam wcześniej, doszło mi jeszcze zajmowanie się niemowlakiem. Zdarzało mi się jeść śniadanie i o godzinie 15. Głupota, ale dopiero niedawno to do mnie dotarło….

 

zdrowa dieta jadłospis
Zdjęcie: Jamie Street / Unsplash
 
Co się zmieniło?

 

Na pewno nie ułatwiało sprawy, że mój mąż mierzył się z podobnym problemem. Potrafił wyjść ze mną z domu na pół dnia, załatwiać sprawy, a kwestie jedzenia miały u niego naprawdę niski priorytet. Do teraz czasami muszę go jeszcze upominać: najpierw jedzenie, później sprzątanie blatu w kuchni.

Widać więc jak na dłoni, że my dwoje dobraliśmy się w korcu maku, jeśli chodzi o kwestie “spożywania”, więc całkowicie beznadziejny przypadek. W idealnym momencie trafiła nam się jednak szansa na zmianę swoich nawyków żywieniowych, a tym samym jakości naszego życia. Bo to co jemy, to sprawa całej rodziny.

Za moment mijają dwa miesiące odkąd jesteśmy na diecie i nadeszła już pora na pokazanie Wam moich efektów po tym czasie. Przyznam się, że przez pierwszy miesiąc ćwiczyłam 3 razy w tygodniu, ale później dopadła mnie angina i w kolejnym miesiącu sobie odpuściłam. Diety przestrzegałam, aczkolwiek z drobnymi odstępstwami (na przykład podczas Świąt Wielkanocnych), więc zupełnie bez spiny. 

Największa zmiana dotyczyła jednak wykluczenia słodyczy z codziennego menu i włączenie regularnych i częstszych posiłków oraz wody. Nie odczuwałam presji, nie wchodziłam co 2 dzień na wagę sprawdzając, czy są już jakieś efekty. Wszystko działo się w swoim tempie, a ja robiłam swoje. Szczerze mówiąc, nie wierzyłam, że się uda.


Przeczytaj jeszcze:
Jak wyrobić w sobie dobre nawyki?


miara centymetr krawiecki
Zdjęcie: Siora Photography / Unsplash
 
Moje efekty?

 

W sumie udało mi się schudnąć 4,5 kg i 39 cm w obwodzie ciała!

Nie mówię jeszcze stop, bo dieta wciąż trwa… 🙂 Ostateczny rozrachunek czeka mnie 6.06. Łącznie planowałam schudnąć 8 kg, ale to jest plan z małym zapasem… 😉 Poniżej przedstawiam Ci moje comiesięczne pomiary:

 

 6.03.171.04.173.05.17 
waga6562,560,5-4,5 kg
pod biustem757370-5 cm
biust939188-5 cm
talia/pępek797772-7 cm
biodra898683-6 cm
nogi/pupa10510196-9 cm
ramię282726-2 cm
udo585653-5 cm

Dowiedz się więcej: Diety Vitalia.pl


Jak schudłam?

 

Dzięki Vitalii chudłam zdrowo dzięki realizacji trzech podstawowych zasad racjonalnego żywienia:

  • potrawy były urozmaicone i dobrane we właściwy sposób (pozwalający m.in. uniknąć spożywania w nadmiarze tłuszczów nasyconych, cukrów prostych, cholesterolu);
  • bilans energetyczny był zrównoważony (co zapobiega nadwadze i otyłości);
  • posiłki spożywałam regularnie i z odpowiednią częstotliwością (co 3 godziny).

A co najważniejsze, w końcu zmieniło się całkowicie moje podejście do jedzenia. Posiłki planujemy z wyprzedzeniem, rozkładamy godzinowo, mamy wygodną listę zakupów, przygotowujemy wszystko dzień wcześniej (więc nie ma wymówki, że nie ma czasu), a przede wszystkim: zmieniły się nasze priorytety. Krótko mówiąc, poukładało się co nieco w głowie. I może przyziemne, ale… miło być przez większość czasu najedzonym. 😉

I na koniec coś, na co większość osób czekała i dopytywała: zestawienie moich zdjęć PRZED i PO! 🙂

 

 

Spadło mi sporo brzucha, na nowo zarysowała się talia, nieco zmniejszyły uda i “bryczesy”. 😉 Znacznie lepiej czuję się w swoim ciele i przede wszystkim naprawdę widzę (w szczególności po ubraniach) faktyczną zmianę.

Jeśli jeszcze nie podjęłaś decyzji o diecie i wciąż się wahasz to jednocześnie nie dajesz sobie szansy na poprawę swojego zdrowia, wyglądu i samopoczucia. Ja gorąco zachęcam, szczerze i od serca. Dowiedz się więcej na Vitalia.pl. Tam możesz założyć profil, dziennik obserwacji, otrzymać poradę na forum czy wykupić testowo miesięczne wsparcie w odchudzaniu.

 

vitalia dieta
Zdjęcie: Vitalia.pl

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mj fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie