Strefa Mamy

Moje tu i teraz: wrzesień 2018

Kolejny miesiąc za mną, kolejny – czwarty miesiąc ciąży również. Co takiego się u mnie działo we wrześniu? Czy to miesiąc obfitujący we wzloty czy upadki? Czy udało mi się zrealizować wszystkie plany i zamierzenia i czy w końcu choć na chwilę pożegnałam się ze stresem? Dziś, jak co miesiąc będzie o mnie i moim „tu i teraz”.

 

Wrzesień: Weź nie pytaj

 

CZUJĘ SIĘ…

Na pytanie „Jak się czujesz?” nie lubię odpowiadać najbardziej. Pada zawsze jako pierwsze podczas terapii i nigdy nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Chciałabym rzucić odruchowo, że dobrze, ale im bardziej zaczynam się nad tym zastanawiać tym większą pustkę mam w głowie. Miewam momenty, podczas których czuję się lepiej. Kiedy poddaję się biegowi wydarzeń danego dnia i nie skupiam się tak bardzo na ciąży. Im mniej o niej myślę tym lepiej – i tym szybciej płynie mi czas. O tak, ten we wrześniu mocno mi przyspieszył i szczerze – bardzo mnie ten fakt cieszy 🙂

Mam też jednak momenty podczas których czuję się gorzej. Bo „siedzę w domu” i czuję się taka totalnie bezproduktywna, że głowa mała. Bo im dłużej w domu, tym więcej mam czasu, a im więcej czasu na myślenie, tym gorzej. Ciągle tylko zastanawiam się, jak będą wyglądały kolejne miesiące i co nas dalej czeka, a przez to wszystko nie umiem normalnie żyć i cieszyć się chwilą.

Wciąż żyję w takim cholernym zawieszeniu i jakby… niebycie. Niby czas upływa, ale jakby mnie nie było tu w pełni.

 

 

JESTEM WDZIĘCZNA…

Za te wszystkie miesiące i tygodnie, które już za nami. 18 najtrudniejszych tygodni w moim życiu odeszło już bezpowrotnie. Zostało „tylko” to, co przed nami. Myślę sobie: już prawie połowa, jeszcze trochę, czas i tak upłynie… Jestem też wdzięczna za to, że w tym trudnym czasie mogę się w końcu po raz pierwszy w życiu skupić na sobie. Kilka razy w życiu usłyszałam, że „dla mnie liczę się tylko ja” i bardzo mnie to wtedy bolało. Uważałam, że to bardzo krzywdzące określenie, bo przecież jest totalnie odwrotnie! Teraz w końcu z pełną świadomością wybieram zajmowanie się tylko sobą.

Straciłam już chęć do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechać się do mnie. Teraz mogę potwierdzić słowa, że dla mnie liczę się tylko ja i to z uśmiechem na ustach. Dbam o siebie, wysypiam się, wypoczywam, mam czas, żeby zjeść 5 posiłków dziennie, by przygotować sobie sok ze świeżych owoców, by pogadać z dziewczynami na grupie i mam czas na to, żeby mieć czas. Pod tym względem mam totalny komfort psychiczny. Wiem, jak o siebie dbać i robię to. Wiem też dla kogo i w jakim celu to robię.

 


Może zainteresuje Cię również: 5 rzeczy, które powinnaś przestać sobie robić.


 

TĘSKNIĘ…

Do wolności. Do tego, by móc w pełni decydować o tym, co robię. Bądź co bądź zwolnienie lekarskie w ciąży to nie tylko same plusy, ale też wiele minusów. Planuję niedługo podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat w osobnym wpisie. Czuję się przyblokowana i zamknięta. Gdyby nie internet, to totalnie pogrążyłabym się w otchłani rozpaczy, no bo co tu robić innego? Czuję się uwięziona też poprzez ciążę. Przez to, że totalnie nie jest taka jak ta z Aleksem. Że muszę to wszystko przeżywać i nie mogę zbyt wiele zrobić, by poczuć się lepiej. Nie przeskoczę tego czasu, ani go nie prześpię. A tak bardzo bym chciała…

 

 

Czytam, Słucham & Oglądam

 

Czytam: W tym miesiącu na nic nie miałam ochoty. Chyba jednak jestem bardziej serialowym typem 🙂

Słucham: radia 🙂 i Pawła Domagały

Oglądam: niedawno wrzuciłam Ci wpis z moimi nowościami, a już mam za sobą kolejne. W ostatnim tygodniu odhaczyliśmy serial „Ozark”, a aktualnie kończymy „Atypowego”. Jeszcze trzy do kolekcji i będzie posumowanie 😉

 

Czas teraźniejszy dokonany

 

Co udało mi się w tym miesiącu zrealizować?

 

[AGENDA II Edycji Spotkania w Kolorze Blond + miejsca rezerwowe]W końcu! Uczestniczki mają ją już od kilku dni na…

Publiée par Spotkania w Kolorze Blond sur Vendredi 21 septembre 2018

 

CHCIAŁABYM…

Nie móc nigdy więcej przeżywać takich nerwów i stresów jak obecnie. Chciałabym dotrwać do marca i przytulić nasze dzieciątko. Tak naprawdę o niczym innym obecnie nie marzę…

A jaki był wrzesień dla Ciebie? Łaskawy bardziej, czy raczej mniej? Udało Ci się zrealizować wszystkie plany? A może wyskoczyło coś niespodziewanego? Koniecznie podziel się w komentarzu!

 

Zdjęcia wykonał Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Powodzenia i staraj się nie zwariować. Wiem, że nie da się wyłączyć myślenia, wiadomo, to nie jest możliwe niestety.
    Nie wiem, co zaproponować. Umiesz robić na szydełku? Może poszukaj jakiś film na Youtube, kup włóczki i szydełko i zrób czapkę jesienną dla Alexa? Czapkę prosto się robi, filmy wyjaśnia wszystko krok po kroku, szczególnie Ania croschet, a zawsze to będzie coś nowego, nad czym trzeba się skupić, więc głowa będzie zajęta, a Młody będzie miał fajna czapkę 😊

    • Brak zajęć mi nie doskwiera, ale mimo to wciąż różne myśli w głowie siedzą i przypominają o sobie 😉 Ale nie zwariować wciąż się staram ❤️

  • Trzymam moocno za Ciebie kciuki! Nie dawaj sie tam! Głowy pełnej optymizmu i dobrych myśli! My termin mamy na końcówkę lutego, także bardzo podobnie!