Projekty,  Strefa Mamy

Moje tu i teraz – wrzesień 2017

Szósty dzień października okazał się być tym, kiedy to podsumuję miesiąc wrzesień. Przyznam, że bałam się trochę tego wpisu, bo sądziłam, że nie będę miała za bardzo czym się pochwalić, ale potem przemyślałam sprawę jeszcze raz i stwierdziłam, że pal licho, przecież nie taki był zamysł tego cyklu. Miałam podliczać każdy miniony miesiąc, to będę.

 

Wrzesień: dużo wolniej

 

CZUJĘ SIĘ dobrze. Paradoksalnie, pomimo bardzo trudnego dla mnie tekstu o mojej drugiej ciąży i jej utracie nikt jak dotąd nie zapytał mnie, jak się czuję. Dostałam za to całą masę pokrzepiających wiadomości i komentarzy. Po prostu muszę przytoczyć Ci te cytaty, bo nie chciałabym, by były gdzieś tylko w mojej pamięci.

Strasznie mnie poruszyła Twoja historia. Fajnie, że są tak odważne babki jak Ty, które nie boją się mówić o takich rzeczach i nie kryją w sobie. Może to głupio zabrzmi, ale dzięki Tobie nie czuję się samotna.

 

Naprawdę jest mi lepiej trochę. Uwierzyłam w lepsze jutro dzięki Twojemu wpisowi. Jakiś optymizm obudził się we mnie, jeśli w ogóle w tej sytuacji jest to możliwe. Dziękuję Ci. Teraz będę dzielna i uwierzę w lepsze jutro.

 

Gratuluję wpisu „Historia mojej drugiej ciąży”. Świetnie napisany, przepełniony odwagą! Współczuję przejść. Bardzo przykra historia. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że wszystkie i dobre i złe momenty nas budują, a złe sprawiają, że jesteśmy silniejsze. Nie wiem tylko czego Tobie życzyć, ale w takiej sytuacji to i tak w sumie głupie. Może po prostu, życzę Ci, tego żebyś przeszła swoje katharsis po stracie dziecka. Żebyś nie została z tym sama… Trzymaj się, do następnego przeczytania!

 

Cieszę się, że opisałaś swoją historię. Ja kiedy mówię innym przez co przeszłam czuję się znacznie lepiej i to mi chyba też pomogło.

 

Twoja historia może być oparciem dla innych kobiet.

 

Wiesz, przeczytałam Twój wpis i wzbudził we mnie wiele emocji. Uważam, że pomimo tej ch****** sytuacji, należą Ci się wielkie brawa. Ten tekst mnie poruszył i właściwie brak mi słów. Myślę, że pomogłaś tymi słowami niejednej kobiecie (w tym i mnie jak sądzę). Poruszyłaś trudny i osobisty temat, ale z klasą i wyczuciem! Jestem pod dużym wrażeniem!

 

Dziękuję Ci za odwagę napisania tego tekstu. Myślę, że możesz tym dać wsparcie innym kobietom, które straciły nienarodzone dziecko. Dziękuję!!! Jestem z Tobą.

Pisały głównie osoby obce, ale też takie, z którymi nie miałam kontaktu od lat. Osoby znajome mi z blogosfery, o których nie miałam pojęcia, że również z takim doświadczeniem miały do czynienia. Dziś, podczas rozmowy przez telefon, usłyszałam od przyjaciółki, że mój tekst w jej odczuciu nie był zupełnie depresyjny, wręcz przeciwnie – niesie pozytywny przekaz i że jest w szoku jak dobrze sobie radzę. Powiem szczerze, że ja też. Ale to dlatego, że tak szybko się z tym co się stało pogodziłam. Wytłumaczyłam to sobie racjonalnie, medycznie, naukowo i przede wszystkim – zrozumiałam. I właśnie to zrozumienie pozwoliło mi na szybkie przeskoczenie w „etap dalej”. Jestem już na ostatnim etapie godzenia się ze stratą, czyli akceptacji. Mam świadomość, że poronienie nie oznacza konieczności pożegnania się z wizją posiadania drugiego dziecka, ani wyobrażeniem, jakie miałam na temat mojego życia i tego, jak ono będzie się dalej toczyć. To było bardzo przykre doświadczenie, ale nie zatrzymuje mnie to przed sięganiem po to, czego pragnę.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA oparcie jakie mam w rodzinie, przyjaciołach, znajomych „z internetu”. Ten punkt ściśle łączy się z pierwszym, więc nie będę się tutaj zbyt wiele rozwijała, ale podsumowując wiadomości, które przytoczyłam powiem tylko tyle: z całego serca cieszę się na każde jedno stwierdzenie, że dzięki mnie jakaś kobieta na tym świecie nie czuje się już dłużej samotna i uwierzyła w lepsze jutro. Naprawdę niesamowicie się podbudowałam i tylko utwierdziłam w przekonaniu, że czasem warto być pionierem i wykazać się odwagą. Napisanie tamtego tekstu było dla mnie szalenie trudne, ale było warto! Czuję się niezwykle poruszona i wdzięczna, że tak wspaniałą społecznością się otaczam.

Jeśli nie można się cofnąć, trzeba iść do przodu.

Paulo Coelho

PRACUJĘ NAD… sobą. W końcu czuję, że mogę i chcę aktywnie działać. Jestem w stanie podejmować mądre i dobre dla siebie decyzje, by móc pójść w swoim życiu dalej. Do tego udało mi się w tym miesiącu zrobić kilka fajnych rzeczy:

Otworzyć kanał na YT. Pierwszy odcinek pt. Jak wybrać właściwego lekarza dla swojego dziecka z nagraniem rozmowy ProbleMatek obejrzysz tutaj, a tekst na ten temat przeczytasz tu. Kolejne odcinki poruszą tematykę wyboru placówki medycznej oraz korzyści płynących z badań profilaktycznych na przykładzie bilansu dwulatka.

Opowiedzieć Ci więcej o mojej nowej pasji jaką okazała się być joga, popełnić na ten temat wpis i zorganizować konkurs (który lada moment się kończy, więc jeśli jesteś z Poznania lub okolic, koniecznie zajrzyj tutaj!).

Wziąć udział w zajęciach Akademii Bezpiecznej Jazdy w Józefowie k. Legionowa (okolice Warszawy).

CZYTAM dużo w Internecie. Czytam bloga mamaginekolog, czytam tekstualną, ale czytam też książki. Jeden z artykułów o sprzątaniu przypomniał mi o książce, którą posiadam, ale nie miałam kiedy jej przeczytać (i wdrożyć w życie). Otóż to Magia sprzątania. Żywię głęboką nadzieję, że w końcu uda mi się uporządkować przestrzeń w naszym mieszkaniu.
 i

SŁUCHAM
Znasz Chasing Cars z soundtrack’u Grey’s Anatomy? To idź tutaj i się powzruszaj. A tak poza tym to wróciłam do Coldplay. Któż nie zna nieśmiertelnego The Scientist?

Nobody said it was easy
No one ever said it would be this hard
Oh, take me back to the start

OGLĄDAM bardzo dużo. O, tutaj to mogę się wypowiedzieć. Obejrzałam cały pierwszy sezon The Handmaid’s Tale. Trudny, ale wybitny i niepokojąco aktualny. Z niecierpliwością czekam na drugi sezon. Obejrzałam też bardzo dobry dramat Extortion (mega polecam!), mniej dramatyczny Gifted i pozytywną komedię Alibi.com. Aktualnie kończę pierwszy sezon serialu Ozark i też mega wciąga. W telewizji wkręciłam się też w Diagnozę i cały czas biję się z myślami, czy aby nie wykupić dostępu do kolejnych odcinków. Przed sobą mam też trochę nowości, ale o tym powiem więcej w kolejnym podsumowaniu, nie lubię wyprzedzać faktów.

CHCIAŁABYM poczuć się lepiej fizycznie. Mój organizm dostał dość mocno po dupie, a dodatkowo dopadła mnie choroba i znów dokuczają zatoki. Mam takie bóle głowy jakich nie miałam nigdy. Niby odpoczywam w domu, ale jakichś szalonych efektów tego odpoczynku nie widzę. Do tego zmęczenie – jak było, tak jest.

TĘSKNIĘ ZA stanem bycia w ciąży. Kto raz tego doznał, wie o czym mówię. Jeszcze bardziej tęsknię za dawną sobą, za sobą sprzed jeszcze kilku tygodni, gdzie nie w głowie mi było, że zostanę postawiona w sytuacji granicznej. To taki moment w życiu, kiedy następuje jakaś istotna zmiana i wówczas z jednego stanu istnienia przechodzimy w inny. Ja weszłam w kolejną fazę życia, ale co istotne – weszłam w nią świadomie. Dlatego zawsze warto przyglądać się temu co się z nami dzieje i jakie emocje nam towarzyszą i mimo całej złożoności, jaka może nam towarzyszyć, starać się to nazywać i poznawać.

Kiedy upadasz, zadbaj, by nie podnosić się z pustymi rękoma.

                                                                            przysłowie chińskie
Bardzo rozwojowe, warto mieć je w pamięci i przywoływać w trudnych chwilach.

 

POTRZEBUJĘ jak zwykle tylko albo aż – CZASU. Aktualnie czasu, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

CZEKAM NA powrót do pracy. Wtedy na pewno znów wpadnę w dawny rytm, skupię się na obowiązkach zawodowych, domowych, wrócę na jogę. I wszystko będzie jak dawniej.

Ten miesiąc był bardzo trudny, ale już minął. Nadszedł nowy, październik. Nowe szanse i nowe nadzieje. A jak wygląda Twoje tu i teraz? Co udało Ci się zrealizować w minionym miesiącu? 

Zdjęcie wykonała: Lady Amarena Photography. Zerknij koniecznie na jej fanpage.