Inspiracje,  Strefa Mamy

Moje tu i teraz: luty 2018

Kolejny miesiąc to kolejny okres czasu, który minął bezpowrotnie. Kolejny raz się zastanawiam, czy pomysł na ten cykl ma jakikolwiek sens i czy nie porzucić go w cholerę. No ale podnoszę się, otrzepuję i idę dalej, robię swoje, piszę i nie przestaję. Ciągle czekam na taki stan ustawicznego zadowolenia. Jestem realistką – mam świadomość, że nie zawsze będzie słodko-pierdząco i różowo i nie tego chcę i oczekuję. Czy to tak wiele – chcieć być ustawicznie szczęśliwą?

 i

Luty: Spadają z obłoków nieszczęścia potrzebne do szczęścia

Ten miesiąc zadał mi wiele bólu i cierpienia. Pokazał, jak kruche i ulotne potrafi być życie, uświadomił, jak wielu dobrych ludzi mam wokół siebie i że sporo tych dalszych potrzebuje solidnej lekcji empatii. Postanowiłam jednak się nie zamykać, nie milczeć i jakkolwiek podniośle to brzmi – szerzyć dobro. Uświadamiać i wspierać tych, którzy tego chcą. Rozmawiać z tymi, którzy tej rozmowy się nie boją. Na razie muszę tkwić w tym i być tu, gdzie jestem… i choć bardzo tego stanu nienawidzę, to chcę wyciągnąć z niego najwięcej jak się da.

CZUJĘ SIĘ… W minionych dniach wiele razy zadano mi to pytanie. Część z tych osób chciałaby usłyszeć, że dobrze i nie oczekuje prawdziwej odpowiedzi. Nie dlatego, że nie chce, ale po prostu boi się tematu. I ja to rozumiem i szanuję, mimo to zawsze odpowiadam zgodnie z prawdą: trudno powiedzieć.

Moje myśli i emocje są skoncentrowane tylko na tym jednym, na maluszku, który rozwijał się wewnątrz mnie. Tyle jest we mnie uczuć, których nie mam gdzie pomieścić. Nie mogę ich znieść, bo to tylko cierpienie i tęsknota.

Mam momenty, że na sekundę zapominam – zwykle dzieje się to wtedy, kiedy jestem czymś mocno zajęta. Miewam też takie, kiedy nie mogę opanować żalu i złości: na siebie, na Boga, na los, na wszystko i wszystkich. Chcę się wyrwać z tego zaklętego kręgu śmierci, ale nie umiem. Chcę być z powrotem dawną sobą, ale wiem, że to niemożliwe. Ciągle na nowo wstaję do walki i znów opadam na deski.

A wstaję, bo mam po co i dla kogo żyć i walczyć. Mam jego. On jest moją ostoją, radością i motorem do działania.

Wstajesz mamusiu, nie ma że boli.

 

 

SŁUCHAM… Muzyki. O tak, to w nią uciekam. Wiesz, po co powstała sztuka?

 

Sztuka jest po to, by pozwolić ludziom zapomnieć o tym, że życie jest takie ciężkie.

 

Odpalamy serial i nasz mózg się wyłącza. Słuchamy muzyki i mamy wrażenie, że w tekstach piosenek odnajdujemy tak bliskie swoim emocje. Ja też piszę te słowa po coś. Całkiem egoistycznie, bo piszę, by sobie pomóc. By znaleźć w sobie ujście dla uczuć, z którymi nie potrafię sobie sama poradzić. Rozprawiam się z nimi literka po literce, słowo po słowie. Uczę się żyć na nowo. Zaczynam rozumieć, że nie da się odwrócić tego, co się wydarzyło.

W głowie zapodaję sobie inny tryb, żeby nie zwariować i się ciągle nie obwiniać. Już nie czekam, już nie trwonię mych dni na żal. Wierzę, że mam siłę, by sobie ze wszystkim poradzić.

 

Zacznę wierzyć w to, że żyć bez Ciebie się da. Obiecam otrzeć swe łzy, już wiem – nie to po to mam być, by się zadręczać, do wnętrza swój krzyk chować – nie tego chcę. Dziś nie tego chcę…

Antidotum – Kasia Kowalska

 

Ja aktualnie słucham Muzyki Emocjonalnej Pezeta.

 

A OGLĄDAM… niezmiennie seriale na Netflixie. W lutym zakończyliśmy naszą trwającą 5 sezonów przygodę z Orange is The New Black i zaliczyliśmy krótki romans z Altered Carbon. Fajny jako przerywnik przed kolejnym kolosem, na którym ostatecznie stanęło. O Narcosie opowiem Ci więcej w marcowym podsumowaniu. Tak czy inaczej Netflixa kocham miłością nieskończoną i na pewno zostanie z nami na dłużej. 🙂

 

Jak zapomnieć o pewnych zdarzeniach i iść dalej?

Doprowadź wszystkie tematy związane z trudną sprawą do końca. Wypełnij sobie czas zajęciami. Nie zamykaj się w domu, wręcz przeciwnie – wychodź do ludzi, rozmawiaj z tymi, którzy chcą być dla Ciebie wsparciem. Spróbuj sobie zapodawać tylko pozytywne myśli. Wiem, że teraz może Ci się wydawać to nierealne, ale chociaż się postaraj. Naucz się dystansu.

„Dystans to po prostu przyzwalanie na to, co jest. Zawsze możesz albo wziąć odpowiedzialność i próbować wywierać wpływ, albo pogodzić się z tym, co jest. Żadne z tych rozwiązań nie jest lepsze czy gorsze. Każda sytuacja jest odmienna i tylko ty będziesz wiedziała, jak należy postąpić w danym przypadku. Czasami musisz wziąć odpowiedzialność za przyszłość, kiedy indziej zaś musisz się zdystansować i odejść, bądź – wycofać się, by ocalić siły na istotniejsze zmagania.”

Cherie Carter-Scott „Jeśli życie jest grą, oto jej reguły”

 

PRACUJĘ… Luty to też blogowo fajne momenty mojego życia.

Wpisem o mojej trzeciej ciąży wzięłam udział w kampanii społecznej #DBAMboKOCHAM, organizowanej przez dziewczyny z Socjopatka.pl i Save the Magic Moments. Poza mną 27 innych blogerów poruszyło tematy związane z dbałością o związek poprzez różne jej aspekty. Ja zgodziłam się napisać o tym, jak dbać o związek po poronieniu. W zamyśle jednak miałam pisać o utracie drugiej ciąży, a nie również trzeciej.

 

 

Zorganizowałam też pierwsze własne wydarzenie, a mianowicie Spotkanie w Kolorze Blond. Udało mi się zebrać naprawdę cudowne osoby: własne czytelniczki, mamy i kobiety w ciąży, inspirujące prelegentki oraz szereg marek partnerskich. To spotkanie było owocem mojej ciężkiej pracy i co mnie bardzo cieszy – spotkało się z bardzo pozytywnym odzewem. Relację okraszoną ogromem świetnych zdjęć możesz znaleźć tutaj.

 

Zdjęcie: Łukasz Roszyk Photography

 

CHCIAŁABYM… być przewlekle szczęśliwa.

 

„Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć.”

Tahereh Mafi – Dotyk Julii

 

A jaki był luty dla Ciebie?

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie