Dziecięcy Świat,  Projekty

Szczepić czy nie szczepić? Poznaj moje zdanie.

Na kanale ProbleMatek na Youtubie czeka już na Ciebie nowy, 10 odcinek, w którym wraz z Agnieszką rozmawiamy o szczepieniach. Bardzo długo przymierzałam się do tego tekstu i zastanawiałam się, jak do niego podejść. W końcu uznałam, że totalnie nie chcę, by miał wydźwięk medyczny czy moralizatorski. Jeśli szukasz wiedzy medycznej to możesz zapoznać się z treściami pisanymi przez lekarzy, takich jak Agnieszka albo Nicole. Ja dzisiaj chciałabym opowiedzieć Ci o moim podejściu do szczepień. Nie wiem, czy jest dobre czy złe i czy warto je naśladować, ale o tym już przekonaj się sama.

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy, by Aleks był szczepiony zgodnie z kalendarzem szczepień i tak też było. Po żadnym z nich nie miał stwierdzonych NOP-ów, ani nie działo się nic szczególnego. Niejednokrotnie słyszałam, jak to przez szczepienia dzieci zapadają na różne choroby, ale mimo to wybraliśmy tę właśnie drogę. Dlaczego? Bo zwyczajnie o wiele bardziej przerażał nas fakt, że Aleks może się rozchorować lub umrzeć przez brak szczepienia (bo zapadnie na chorobę, na którą go nie zaszczepiliśmy) niż możliwość wystąpienia niepożądanego odczynu poszczepiennego.

Podobnie jeśli chodzi o szczepienia dodatkowe. Aleks miał wykonane tylko niektóre z nich (przeciwko ospie wietrznej i pneumokokom), ale szczerze żałuję, że nie wszystkie. W maju tego roku trafił do szpitala z poważną infekcją bakteryjną, która przebiegała jednocześnie przy wirusowej „jelitówce”. Był w naprawdę ciężkim stanie, kompletnie odwodniony i na skraju sepsy. Wówczas często padało pytanie, czy szczepiliśmy go przeciwko rotawirusom. Niestety nie. Może ta choroba miałaby zupełnie inny przebieg, gdyby nie ten fakt. Może i by nie miała, bo właściwie stwierdzono wówczas nie rota, a enterowirusa. Mogło być jednak inaczej.

 

 

Podobny temat z ostatnim pobytem Aleksa w szpitalu, niespełna 3 miesiące później. Jeszcze poważniejszy, bo zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, które często powodują meningokoki. Też pojawiało się pytanie, czy był przeciwko nim szczepiony. Niestety nie był. Co więcej, mieliśmy już w ręku receptę na tą szczepionkę i zaplanowaną wizytę na dosłownie tydzień później. Niestety, choroba nas ubiegła. Po wyjściu ze szpitala zalecono nam odczekać jeszcze miesiąc przed ponownym podejściem do tego szczepienia. Na pewno przychodzi Ci na myśl teraz pewne pytanie, więc je uprzedzam – niestety nie udało się ustalić, co właściwie wywołało ZOMR. Wiemy jednak, że nie były to meningokoki. Mogło być jednak inaczej.

 

 

Wszystkie sytuacje, których doświadczam, cały czas kształtują mój pogląd na temat szczepień, ale wciąż nie zmieniają jednego – uważam, że warto szczepić swoje dzieci. Oczywiście nie szczepimy, kiedy akurat trwa choroba lub z innych powodów lekarz nie zakwalifikuje dziecka. Ale nie odraczajmy szczepień w nieskończoność. One są po to, żeby pomagać. Żeby zapobiegać chorobom i powikłaniom po nim. Tak, wiem, naczytałam się wiele, o tym jak koncerny farmaceutyczne chcą na nas zarabiać, że szczepienia powodują autyzm, jak zanieczyszczone są szczepionki i że i tak nie chronią przez całe życie. Znam te wszystkie rewelacje, a mimo to wybieram szczepienie.

Pamiętajmy, że to tylko my – nikt inny – odpowiadamy za to, co spotka nasze dziecko. Gdyby ostatnia choroba Aleksa była jednak wywołana przez meningokoki – plułabym sobie w brodę, że nie pomyślałam o tym wcześniej. A po co sobie pluć, skoro pewne rzeczy możemy przewidzieć? I być o krok naprzód przed chorobą?

 

 i
>> TUTAJ MOŻESZ OBEJRZEĆ NASZ ODCINEK NA TEN TEMAT <<

 

Wideo powstało w ramach projektu ProbleMatki, który ma na celu podniesienie świadomości młodych rodziców w kwestiach dotyczących zdrowia ich dzieci. Współtworzę go z Agnieszką Sawicką – lekarzem dla dzieci, a jego efekty możesz obserwować na naszym kanale. W kwestiach technicznych wspierają nas: Lady Amarena Photography (nagranie) & Wiksz (montaż).

Tutaj możesz przeczytać wpis Agnieszki o tym, co ona myśli o szczepieniach.


Zachęcam Cię również do polubienia profilu ProbleMatki na Facebook’u.


Zdjęcia wykonał Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


Może zainteresują Cię również poprzednie artykuły (i odcinki) z tego cyklu:

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Domatorka na etacie

    Szanuję zdanie osób, które nie chcą szczepić dzieci – ich wybór. Ja jednak wychodzę z założenia, że wolę mieć dziecko choćby z autyzmem w domu, niż zdrowe dziecko na cmentarzu. Może to brzmi brutalnie, ale wiele osób chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje dla małego człowieka mogą mieć tak poważne choroby jak krztusiec, czy błonica.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂