Recenzja wózka Maxi Cosi Mura 4

Wózek, który dość długo czekał na swoją recenzję – nasz Maxi Cosi Mura 4 (KLIK!). Co takiego jest w tym wózku, że jest lubiany i chętnie kupowany? Marketing? Wygląd? Innowacyjność? Na pewno niebanalny wygląd, ale już powiem Wam na wstępie, że miejscami jest to wózek mocno przekombinowany. I dzisiaj o Murze moim okiem.

i

Wersja głęboka

Gondola Mury jest bardzo ładnie wykończona. Wewnątrz znajduje się materacyk i bawełniane prześcieradełko, które łatwo można zdjąć i wyprać. Posiada od góry wygodny uchwyt do przenoszenia razem z dzieckiem. Montaż gondoli na stelażu jest prosty, ale demontaż już niekoniecznie – trzeba jednocześnie wcisnąć dwa przyciski bo obu stronach gondoli i „poderwać” gondolę do góry (5,6 kg + waga dziecka), co nie jest zbyt łatwe z dzieckiem w środku, które szybko przybiera na wadze… Gondola wyposażona jest w przykrycie na nóżki montowane na zamek. Niestety nie da się go zdjąć całkowicie, więc latem mogliśmy je tylko odgiąć na bok. Ani owe przykrycie ani budka nie chroni malucha przed promieniami słońca, nie ma żadnego daszka, tak więc niezbędna jest parasolka (nasza szybko się złamała od wiecznego manewrowania za słońcem). Gondolę można złożyć na płasko, ale mimo tych udogodnień i tak zajmuje dużo miejsca w bagażniku. Jej największym minusem są wymiary: 75x38x18 cm. Aleks przesiadł się do spacerówki w wieku niespełna 4 miesięcy… Niestety długość była „na styk”, a w kombinezonie nie mógł w ogóle ruszyć rączkami na boki. Może i nie jest to jakaś skrajnie miała gondola, jeśli maluch rodzi się jesienią/zimą, ale lipcowy Aleks po prostu był już za duży. Warto po prostu wziąć pod uwagę porę roku narodzin malucha. Im dłużej dziecko jeździ w gondoli tym lepiej, bo wierzcie mi, mało jest wózków, które naprawdę rozkładają się na płasko w wersji spacerowej (w większości to pozycja półleżąca).

IMAG1361

Pierwszy spacer z rodzicami :)

i

Wersja spacerowa

Używaliśmy jej bardzo krótko, bo jakieś 3 miesiące (a już po miesiącu dokupiliśmy lekką spacerówkę EasyGo), koniec końców całkiem niedawno sprzedaliśmy (cały zestaw). Posiada siedzisko kubełkowe (dla mnie plus) wykonane bardzo porządnie, w przeciwieństwie do lichej (żeby nie powiedzieć „z kawałka szmaty”) budki. Siedzisko można ustawić zarówno przodem jak i tyłem do kierunku jazdy. Położenie siedziska jest regulowane (3 opcje), w zestawie jest też ciekawy pałąk. Całą tapicerkę można zdjąć do prania, choć trzeba się trochę namęczyć. Ja dałam radę 🙂

SAMSUNG CAMERA PICTURES

i

Plusy

Solidny stelaż z pompowanymi kołami. Koła są dość duże:

  • Tylne koła większe (30 cm),
  • Przednie koła (25 cm), obrotowe z możliwością blokady.

Wiele osób powie, że najlepsze są koła pompowane. Ja powiem, że i tak i nie. Z jednej strony pompowane zwiększają amortyzację, lepiej radzą sobie w każdym terenie (i to jest fakt!) ale z drugiej są zazwyczaj cięższe, więc wzrasta waga wózka i to może mieć wpływ na to, czy wózek wszędzie pojedzie, czy też będziesz musiała go pchać z całej siły. Nie mogę powiedzieć, że wózek prowadził się lekko (niespełna 17 kg!), ale bez większego problemu. Bez wątpienia jest to dobry, terenowy wózek o masywnej i stabilnej konstrukcji.

Łatwo się podbija. Wózek ma dość sztywne zawieszenie, ale nie osiada przy podbiciu i podjazd pod krawężnik jest łatwy. I jeszcze co do jazdy to muszę dodać, że jest zwrotny, naprawdę ładnie jedzie, wykręca, więc spokojnie można jechać w teren, jak i do sklepu.

Siedzisko kubełkowe. Ile zwolenników tyle przeciwników, ale fajna opcja dla mniejszych dzieci, bo dobrze „wpadają” pupcią i nie będą zjeżdżać.

Teleskopowo regulowana rączka. To kolejny plus, można dopasować do wyższej i niższej osoby. Rączka wysuwa się skokowo, są dwie opcje do wyboru. Ja zawsze używałam wyższej, dzięki temu obecność mojej pokaźnej torby (Skip Hop Grand Central) nie była w ogóle odczuwalna (w lekkiej spacerówce Easy Go bez regulacji rączki ciągle torbę „kopałam”).

Możliwość wpięcia fotelika samochodowego za pomocą adapterów. Ważna sprawa. Nie używaliśmy tego bardzo często, ale na szybkie wyjście do lekarza jak znalazł. Nie musiałam wybudzać Aleksa przekładając go do wózka.

Regulowane oparcie spacerówki za pomocą uchwytu z tyłu siedziska (3 opcje) oraz regulowany podnóżek – rozłożony wydłuża powierzchnię spania, starszym dzieciom, można opuścić dół.

Hamulec nożny. Łatwo dostępny, daje się go szybko włączyć oraz zwolnić w miarę wygodny sposób.

i

Ani plus ani minus

Wysokość. Ani ja, ani K. nie jesteśmy jacyś niesamowicie wysocy, ale miałam wrażenie, że Mura jest najniższym wózkiem z jakim się spotkałam. Wyglądało to najbardziej komicznie, gdy spotykałam się z koleżankami i ich dzieci leżały o jakieś pół metra wyżej, a Aleks wręcz na podłodze. Było to o tyle uciążliwe, że gdy chciałam się nachylić do Aleksa musiałam praktycznie zgiąć się w pół przez torbę i rączkę. Miało to też znaczenie przy zdejmowaniu gondoli czy siedziska spacerówki ze stelaża – za każdym razem mocno trzeba było się schylać. Może dla niższych osób wysokość nie jest wadą.

Siedzisko montowane przodem i tyłem do kierunku jazdy to na pewno plus, bo mniejsze dzieci mogą być przodem do rodzica, a większe do świata, ale raczej nie ma opcji zmieniać w trakcie spaceru. Budka nie jest integralną częścią siedziska i najpierw trzeba zdjąć (i gdzieś odłożyć) budkę, a później (razem z dzieckiem) poderwać do góry, odwrócić i na nowo osadzić (nisko) siedzisko na stelażu. Nie jest to ani łatwe, ani szybkie, a już na pewno nie lekkie. 😉

Kosz na zakupy. Nie jest bardzo mały, ani płytki, ale przez nisko osadzoną gondolę czy siedzisko spacerówki jest do niego utrudniony dostęp. Stąd też moja ocena, z jednej strony drobiazgi dla dziecka, zakupy wejdą, a z drugiej strony większe rzeczy nie, no i trzeba się przy tym nagimnastykować. Szału nie ma, ale tragedii też nie.

Pałąk w spacerówce jest w kształcie „kierownicy”, usadowiony między nóżkami. Wygląda to ciekawie, nie wiem jednak jak się sprawdza u starszego dziecka, bo leżący Aleks nie miał okazji go wypróbować. Na pewno taki kształt pałąka zawęża pole wyboru śpiworka i wkładki/materacyka praktycznie do zera.

Minusy

Waga. 16,6 kg. To największy minus tego wózka. Nawet jeśli mieszkasz w parterowym domu lub bloku z windą to z całą pewnością KIEDYŚ będziesz musiała go wnieść po schodach. Z dzieckiem w środku. Czy to do lekarza, czy u kogoś w odwiedzinach, czy choćby jak my nie tak dawno na lotnisku w Luton. Jeśli masz męża obok siebie to pół biedy, ale sądzę, że w większości przypadków – nie 😉 My mamy windę, ale później trzeba zejść jakieś 10 stopni. Na początku, gdy Aleks jeździł w gondoli schodziłam z nim w wózku i dopiero na dole wypinałam gondolę (z nim w środku) i osobno znosiłam gondolę i stelaż po tych stopniach. Także już przed spacerem pot leciał po tyłku. Kiedy Aleks przekroczył 6 kg kręgosłup odmówił mi posłuszeństwa (w końcu taką operację musiałam powtórzyć dwa razy dziennie, podczas każdego spaceru). Potem zmieniłam system na szykowanie Aleksa do wyjścia, zostawiałam go w łóżeczku i znosiłam cały wózek na dół, a później biegiem wracałam po Aleksa do góry (żeby się nie zorientował, że mnie nie ma, a zarazem, żeby nikt nie zapieprzył wózka) i z Aleksem na rękach schodziłam na dół. O tyle, ile latem dawałam radę to zimą, gdzie do założenia mamy na siebie więcej rzeczy nie było takie fajne. Nie wiem kto to tak pomyślał, żeby w 10-piętrowym bloku z windą robić na dole takie schody.

Mała gondola. Lepiej celować w dłuższą i głębszą. Albo rodzić późną jesienią 😉

Mała i niewygodna budka to spory minus. Teoretycznie w gondoli jest wystarczająca, ale przy spacerówce jest jednak niewielka. Nazwanie jej budką to za dużo jak na kawałek materiału naciągnięty na druty. Nie chroni absolutnie przed niczym, w szczególności w opcji leżącej. Daszek spacerówki niski, po rozłożeniu na płasko słońce świeci dziecku prosto na głowę. Bardzo liche wykończenie tyłu, na pewno nie nadaje się na zimę. Szczerze wątpię, że zmieściłby się pod nim trzylatek.

Dla mnie minusy są niestety dość istotne.

Cena zakupu jest dosyć wysoka (ok. 2300 zł za nową wersję głęboko-spacerową), ale wózek jest bardzo wytrzymały i można na nim wychować dwójkę lub nawet trójkę pociech.

DSC_0155

Dla kogo Mura?

Na pewno dla osób, które mieszkają pod miastem, na nierówne tereny, drogi gruntowe, las. Jeśli chodzicie w takie miejsca na spacery to polecam. Polecam też, jeśli rodzicie w okolicach jesieni i na zimę będziecie mieć bobasa, który fajnie, by nadal mieścił się w gondoli. Jeśli jednak najważniejsza jest dla Was waga lub musicie wnosić wózek na czwarte piętro bez windy to nie jest to najlepszy wybór 🙂 Ciężki, duży i nieporęczny.

Z Murą jest tak, że z jednej strony to fajny wózek, któremu trudno przypisać wiele wad, ale z drugiej ma wiele niedopracowań, które sprawiają, że nie jest aż taka fajna. Podsumowując, to dobry średniak na polskie drogi, niemniej jednak w teren będzie fajny. Szczególnie, jeśli kupicie używany (atrakcyjna cena!) i możecie go zostawiać na parterze czy macie windę.

Więcej zdjęcia Aleksa w Murze macie w poprzednich wpisach, choćby TU i TU. 🙂

3 Comments

  1. W naszym wózku pokrowiec na nóżki był zdejmowany bez problemu – na suwak. Natomiast syn jeździł w gondoli 7,5mieisaca.
    Odnośnie pałąka- absolutnie nie zgadzam się, że ogranicza wybór śpiwora do zera – mam uniwersalny śpiwór z allegro, pasuje idealnie, ma wycięty otwór i bez problemu można założyć pałąk. Sam pałąk świetnie sprawdził się przy starszym dziecku – nie zapinalam pasów, dziecko miało wystarczająca ochronę już samym pałąkiem.
    Ciężki – to fakt.
    Budka beznadziejna, ale widziałam, że nowsze modele mają ją głębszą.
    Plus – pompka do kół w kieszonce kosza.

  2. Niestety nie ma wózka idealnego, my posiadamy Bugaboo i mam nadzieję, że posłuży nam jeszcze długo. Na razie nie mam w planach zakupu lekkiej spacerówki, ale zobaczymy:) czas pokaże 🙂
    Ważne, że Aleks zadowolony z nowej fury 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *