Strefa Mamy,  Styl życia

Przepraszam, czy mogę Cię opuścić?

Nie powiem, że wiedziałam, że tak będzie, ale… wiedziałam, że tak będzie. Że jak napiszę pierwszy tekst „związkowy” to kolejne posypią się już lawinowo. Zaczęło się od Kochanie, jesteś dla mnie za stary! i nie wiedzieć kiedy, mój blog znów zrobił kolejny krok w dal od bycia parentingowym. Myślę, że zdążyłaś zauważyć tą moją umiejętną przeplatankę: merytoryczny wpis z konkretną dawką wiedzy, moje przemyśleniowe rozkminy, potem nieco Aleksa i bach, nagle 10 faktów o moim związku. Już chyba bardziej lifestylowa nie mogłabym być. Ale dziś nie o tym. Dziś będę próbowała opowiedzieć Ci dlaczego chciałabym… zamienić męża na innego. Co takiego zrobił? Oj, trochę się tego uzbierało…

 

Nie chce obejrzeć ze mną wszystkich sezonów Gotowych na Wszystko.

 

Proszę go o to od jakichś dwóch lat. Co z tego, że już oglądał? To było dawno i nieprawda.

 

Odmawia okazywania czułości w miejscach publicznych.

 

Uważa, że to dobre dla małolatów. A że już nimi nie jesteśmy, to chyba jasne?

 

 

Woli krążyć autem w kółko i się spóźnić na miejsce, niż zwyczajnie zapytać kogoś o drogę.

 

Nie i już. To musi być coś z męskim ego.

 

Jest szczery aż do bólu. Dosłownie.

 

Kiedyś sądziłam, że to zaleta. Aż do wczoraj, kiedy to na mój brak rzęs zareagował prawie szokiem: „Jak Ty wyglądasz???!!!!!”. Czy tak się zachowuje kochający mąż?

 

 

Zdejmując skarpetki wywija je na lewą stronę, po czym bezpardonowo zostawia je w miejscu, w którym aktualnie się znajduje.

 

Tutaj chyba nie trzeba komentarza.

 

Ogląda sobie dalej serial, po tym jak ja na nim zasnę. Jak gdyby nigdy nic.

 

Wieczór później kończy się to karczemną awanturą, kiedy to okazuje się, że „jesteśmy” już jakieś 3 odcinki dalej niż mi się wydawało. Kto tak robi?!

 

 

Wiele nas łączy, ale jednak trochę też dzieli…

Tak chyba jest w każdym związku, że partnerzy raz wywołują w nas depresję, a raz euforię. Ja szukałam prawdziwej miłości, a znalazłam… niewygodną, absurdalną, spalającą… ale też niesamowicie inspirującą i taką, bez której nie mogłabym żyć. Może jednak wina nie zawsze leży po stronie mężczyzny? Może, o zgrozo, same jesteśmy sobie winne? Ja dziś przytoczyłam kilka wad, ale takich które nie przysłaniają mi całego obrazka i nie wkurzają ponad miarę. Pamiętaj jednak, że najbardziej znaczący związek to ten, który masz ze sobą samą. A kiedy znajdziesz kogoś, kogo wady będziesz potrafiła pokochać, wtedy będzie po prostu zjawiskowo.

 

 

Zdjęcia wykonał Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Wady czynią naszą relację z partnerem bliższą, naturalną i ludzką. Zawsze powtarzam, że ideały nie istnieją, a jeśli występują to muszą być cholernie nudne 😀

  • A to diabelec jeden! 😉