Projekty,  Recenzje

Pralko-suszarka: czarno na białym o tym, o ile wzrosły nam rachunki za prąd!

To chyba pierwszy tekst na tym blogu pisany przeze mnie ściśle na zlecenie… czytelników 😉 Mam nadzieję, że uda mi się sprostać oczekiwaniom i odpowiem na wszystkie przedstawione mi kwestie. 🙂 Tematem dzisiejszego wpisu będzie oczywiście pralko-suszarka, a ja postaram się rozprawić z wszelkimi wątpliwościami i mitami o niej powielanych. Jako główne danie zaserwuję Ci odpowiedź na najważniejsze i chyba najczęściej zadawane mi pytanie, czyli: czy i o ile wzrosły nam rachunki za prąd odkąd ją mamy (czyli na przestrzeni roku), a na deser szybki konkurs za tak niewiele, bo tylko opinię. 🙂

1. Jak wybrać najlepszą pralko-suszarkę?

Jaką pralko-suszarkę polecasz? Na co powinnam zwrócić uwagę, szukając takiej? Jakie bajery są faktycznie przydatne, a na które bez sensu wydawać pieniądze?

My mamy pralko-suszarkę marki Samsung, a konkretnie ten model. Jest w naszych rękach dokładnie od 10 listopada 2016 roku, a że minął już pełen rok intensywnego jej użytkowania jak najbardziej mogę się wypowiedzieć o wszelkich jej funkcjach. Na wstępie muszę jednak dodać, że nie rozważaliśmy w ogóle samej suszarki z uwagi na brak miejsca (mieszkamy w bloku, mamy osobno łazienkę i toaletę, a nad pralką mieliśmy jedyną w całej łazience szafkę, więc nie było opcji postawienia jednego sprzętu na drugim). Pozwolisz więc, że opowiadać Ci będę tylko o tym konkretnym modelu, którego posiadaczką jestem.

Na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim na potrzeby swojej rodziny. Do tej pory mieliśmy pralkę o wsadzie 5,5 kg i po pojawieniu się trzeciego domownika (dziecka) przestało nam to wystarczać. Wybrana przez nas pralko-suszarka ma sporo większy wsad bo na 9 kg prania / 6 kg suszenia. Duża ładowność daje możliwość prania nawet koców i kołder. Większość tego typu sprzętów (i mój też!) ma już funkcję opóźnienia rozpoczęcia prania, można też w jednym cyklu ustawić pranie + suszenie i taki cykl opóźnić. Dzięki temu mogę wyjąć czyste i suche pranie od razu jak obudzę się rano lub np. po przyjściu z pracy. Oczywiście ważna jest też klasa – w przypadku tej pralko-suszarki to A (jest to najwyższa możliwa klasa nadawana tego typu urządzeniom). Oznacza ona największą efektywność energetyczną i najmniejsze koszty korzystania z urządzenia. Bajer, za który warto zapłacić to Technologia Eco Bubble™, która pozwala trwale usunąć zabrudzenia nawet w chłodnej (15℃) wodzie, co zapewnia najwyższą skuteczność prania przy minimalnym zużyciu energii. Nie bez znaczenia jest są też programy, z których korzystam praktycznie codziennie: Speed Spray (dwa programy superszybkie – 15 i 60 min), Aktywna Piana (namaczanie i intensywne usuwanie plam), Air Wash (odświeżanie i sterylizacja bez użycia wody -> suchym, gorącym powietrzem, idealna dla alergików) i wiele innych.
i

i

 i

2. Czy lepiej mieć pralko-suszarkę czy pralkę i suszarkę osobno?

Jeśli tylko masz na to miejsce – wybierz dwa sprzęty. Jeśli nie, pralko-suszarka również będzie o stokroć lepszym rozwiązaniem niż jej brak 😉

Dlaczego? Przede wszystkim dwa osobne urządzenia umożliwiają jednoczesne suszenie i pranie następnej partii ubrań w tym samym czasie. Czyli mówiąc po polsku: w suszarce już się suszy wyprane wcześniej pranie, a w pralce pierze w tym czasie kolejne. Dodatkowo, kupując pralko-suszarkę należy pamiętać o jednej ważnej sprawie: przed włączeniem programu suszenia w tym urządzeniu, część ubrań należy wyjąć z bębna, by mogły swobodnie się obracać i dobrze wysuszyć, np. nasze urządzenie o pojemności bębna max. 9 kg, jest w stanie efektywnie wysuszyć 6 kg prania (te informacje, które podawałam w poprzednim punkcie). Jednak na obronę pralko-suszarki powiem, że po pierwsze mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza ani życia w żaden sposób nie utrudnia, bo i tak rozdzielam pranie na trzy partie (jasne, ciemne i bardzo brudne: ręczniki, ścierki, skarpetki itp.), więc nigdy nie piorę za jednym razem 9 kg (a jak piorę np. pościel to jej nie suszę w suszarce – ale o tym więcej będzie w kolejnym punkcie). Po drugie, uruchamiając pralko-suszarkę, mogę ją zaprogramować tak, by od razu wysuszyła pranie, a w przypadku osobnych urządzeń po upraniu trzeba je do suszarki przełożyć (więc nie uda się opcja z opóźnieniem, by rano mieć i wyprane i wysuszone). Sama więc oceń, co jest dla Ciebie ważniejsze.

i i

3. Jak prawidłowo jej używać i do suszenia jakich rzeczy?

Czy suszysz w niej ubranka dziecięce i np. swetry? Dziś wstawiając pranie zauważyłam, że większość ubrań ma na metce oznaczenie, aby nie suszyć mechanicznie. Co wtedy?

Ja słyszałam, że ubrania się kurczą, a do tego nie wszystko można w pralko-suszarce suszyć. Czy ten sprzęt całkowicie eliminuje tradycyjną suszarkę? Czy ubrania się elektryzują?

W mojej pralko-suszarce do wyboru są 2 programy suszenia: dla tkanin bawełnianych, bielizny i pościeli oraz dla odzieży wrażliwej na wysoką temperaturę, gdzie włókna tkanin są chronione dzięki suszeniu w niskiej temperaturze. Dodatkowo istnieje możliwość wyboru odpowiedniego stopnia wysuszenia:

 

Tak, suszę w niej wszystkie ubranka Aleksa. Niestety na początku użytkowania nie przeczytałam dokładnie instrukcji (co Tobie szczerze polecam jednak uczynić), więc wszystko suszyłam na pierwszym programie (w końcu większość jego rzeczy to bawełna) i choć wysuszyły się bardzo dobrze to po jakimś czasie zaczęłam odnosić wrażenie, że jego rzeczy nieznacznie się skurczyły. Ale może to on urósł, więc trudno mi się opowiedzieć ze stuprocentową pewnością 😉 To prawda, że część rzeczy ma na metkach oznaczenie „nie suszyć w suszarkach bębnowych” – co wtedy? No najlepiej by było jednak ich nie suszyć. Czy faktycznie większość rzeczy ma takie oznaczenie? U mnie są to raczej pojedyncze ciuchy, a jeśli widzę, że jest to np. zwyczajny t-shirt czy dżinsy to suszę i tak i nic się nie dzieje 😉 Nie suszę właściwie tylko swetrów i bardzo delikatnych tkanin (nie wiem czy nie można, ale wolę nie ryzykować).

Kiedy na pewno nie można używać funkcji suszenia?

  • po zastosowaniu wybielacza chlorowego do cyklu prania – może to spowodować odbarwienie lub odkształcenie tkanin;
  • do odzieży z podszewką futrzaną lub akrylową – może pogorszyć rezultaty funkcji suszenia.

Czy ubrania się elektryzują? Tylko swetry – ale tak jak wspomniałam wyżej, ich z zasady się suszyć nie powinno, a dodatkowo jak wspomniałam wyżej ja wszystko (łącznie z nimi) początkowo suszyłam na pierwszym programie, więc nie wiem jak zachowywałyby się po wysuszeniu we właściwy sposób.

W tym punkcie od razu jeszcze sprecyzuję, że z moim przypadku pralko-suszarka nie była w stanie całkowicie wyeliminować tradycyjnej suszarki, ale to też częściowo z mojej własnej decyzji. Nie widzę sensu suszenia jednej dużej rzeczy, jak np. pościel, bo wychodzę z założenia, że po co mam marnować prąd i blokować sobie suszarkę, skoro mogę pościel wywalić na balkon (latem) lub przewiesić przez drzwi i odkręcić kaloryfer (zimą) i też wszystko gra 😉

i

4. Czy pralko-suszarka tak naprawdę suszy do sucha?

Czy rzeczy suszone w suszarce są bardziej wygniecione? Czy naprawdę są na tyle suche, że można je chować od razu do szafy?

Gdzieś mi się obiło o uszy, że suszarka niszczy ubrania i że i tak trzeba je prasować. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak o niej marzę 🙂

Moja naprawdę suszy do sucha. 🙂 Za każdym razem automatycznie waży pranie i umiejętnie dobiera czas suszenia – czasem jest to tylko 30 minut (najkrótsza opcja), a czasem 2-3 razy więcej. Raz na jakiś czas zdarzy mi się, że napakuję do suszenia więcej niż to 6 kg, bo trudno mi oszacować na oko ilość prania (choć kieruję się miarką wewnątrz bębna) i rzeczy są wysuszone w 90% to wstawiam jeszcze suszenie ręczne (czasowe) na 30 minut i zwykle wtedy już jest suche w 100%.

Jeśli chodzi o kwestię niszczenia ubrań – nic mi się jak dotąd nie zniszczyło bardziej poprzez suszenia niż zniszczyłoby się tylko przy praniu. Natomiast w temacie prasowania i gniecenia opowiadałam więcej w tym tekście i od tej pory nic się nie zmieniło: wystarczy nie przeładowywać pralki do suszenia i wyciągać pranie od razu po zakończeniu cyklu (inaczej uzyskamy efekt odwróconego żelazka), a wszystko jest gładkie, miękkie i nie pogniecione. U mnie w domu sprawdza się to o tyle, że faktycznie mamy motywację by od razu poskładać/powiesić rzeczy suszone funkcją „do szafy” – do szafy. 😉 Poza swetrami (wełną) nie suszę jeszcze tylko koszul męża – te i tak muszę prasować, więc wolę je od razu rozwiesić i ustąpić miejsca w suszarce innym rzeczom.

i

 

5. Jak sprawić, by ubrania ładnie pachniały?

Jestem ciekawa, czy masz jakiś sposób na ładny zapach ubrań po suszeniu. Też mam pralko-suszarkę i jednak pranie nie pachnie tak pięknie, jak kiedyś – ale wygoda górą 🙂 P.S. Chusteczki Lenor u mnie nie działają.

Szczerze – nie mam zielonego pojęcia. Mam świadomość, że to pytanie często się pojawia, ale może ja jakoś dogłębnie nie szukałam na nie odpowiedzi, bo nie mam problemu z zapachem suszonych rzeczy. Mogę zdradzić, że używam tylko tego płynu do prania i wszystkie rzeczy ładnie mi nim pachną. Tak więc kłopot związany z nieprzyjemnym swądem wilgoci czy nawet zgnilizny naszych rzeczy absolutnie nie dotyczy. Dodam jeszcze tylko, że faktycznie, na początku sprawiłam sobie wspomniane chusteczki zapachowe do suszenia i potwierdzam słowa jednej z moich czytelniczek – nie wydawaj na nie pieniędzy, bo nie zadziałają.

 

No i najciekawsze na koniec… 😉

 

6. O ile Nam wzrosły rachunki za prąd?

I jak z prądem? Widzicie jakąś diametralną różnicę między rachunkami?

By móc jak najbardziej prawidłowo odpowiedzieć na to pytanie, przestudiowałam nasze rachunki za prąd wstecz za ostatnie 4 lata, ze szczególnym uwzględnieniem oczywiście okresu ostatniego roku.

Wyniki mówią same za siebie. W okresie 24.11.2015 – 21.11.2016 (kiedy to Aleks był już na świecie, ale nie mieliśmy jeszcze pralko-suszarki) łącznie nasze rachunki wyniosły 1560 złotych (czyli ok. 130 zł/ miesięcznie). Natomiast w czasie 22.11.2016 – 19.11.2017 (czyli w czasie, w którym korzystaliśmy już z tego dobrodziejstwa techniki) nasze rachunki wyniosły 1949 złotych (czyli 162,42 zł/ miesięcznie).

Jak widać, rachunki podskoczyły znacznie, bo rocznie opłata za prąd wynosi nas 389 złotych więcej, a miesięcznie – około 32 złote więcej. W skali miesiąca nie jest to bardzo odczuwalna kwota, jednak rocznie już znacząco bije po kieszeni. Dodam jeszcze, że używamy pralko-suszarki dosyć często. Absolutne minimum to 3 cykle (prania i suszenia) tygodniowo, ale często zdarzy się, że jest ich więcej. Nie żałuję jednak ani jednej wydanej na prąd złotówki bo oszczędzam znacznie więcej czasu, który mogę spożytkować w bardziej przyjemny sposób. Oszczędność czasu i własnej energii jest dla mnie nieoceniona. Nie muszę prania rozwieszać, nie muszę go zdejmować z suszarki ani spędzać długich godzin na randce z żelazkiem i deską do prasowania i z pewnością nie chciałabym wrócić do czasu sprzed posiadania tego wynalazku 😉 

 

 

Zdjęcia wykonał: Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie