Strefa Mamy

Kolejna sytuacja graniczna i zarazem początek reszty mojego życia

Zamiast dwóch wpisów w tygodniu zastałaś na moim blogu trwającą aż 11 dni martwą ciszę i być może zaczęłaś się zastanawiać – dlaczego? Życie wystawia nas na próby. Codziennie. Mnie w minionym miesiącu wystawiło dwukrotnie. O pierwszym razie powiedziałam Ci tutaj, ale w tym wpisie nie będę do tego wracać, drugi raz – w ubiegły poniedziałek. Podobnie jak w tym pierwszym przypadku, bardzo trudno mi było wejść na bloga i napisać cokolwiek innego. Tym razem jednak jeszcze wstrzymam się dłuższą chwilę z wyjawieniem o co chodzi, bo kwestia nie dotyczy tylko mnie, ale również innych osób.

Czy uwierzysz, jeśli znów polecę banałem i powiem, że zazwyczaj koniec czegoś jest początkiem czegoś nowego? W moim wypadku coś, co z początku wydawało mi się absolutną tragedią spowodowało, że… nabrałam chęci i mocy, by zacząć działać. Nie tak dawno temu Jason powiedział, że…

 

Wszystko to, co wydaje się najważniejsze trwa tylko jeden dzień

Ja przełożyłam sobie to stwierdzenie na zupełnie inny aspekt, bardziej życiowy. Zrozumiałam, że to, co teraz przeżywam, ten smutek, złość, rozgoryczenie na rażącą niesprawiedliwość jaka mnie spotkała i fakt, że kwestie biznesowe zostały odsunięte na rzecz prywaty to wszystko to… trwało tylko jeden dzień. Czymże jest krótki odcinek czasu w porównaniu do całego życia? Czym są negatywne emocje w porównaniu do „całościowych” szczęść jakimi są: życie, zdrowie, rodzina i miłość? Odpowiem Ci: tylko jednym dniem. A im więcej tego czasu upłynie, tym szybciej się przekonasz, że już nie pamiętasz tego, co złe. Więc, czy warto szargać swoje zdrowie i pozwalać sobie na nerwy i stres? A jeśli tylko mamy wszystkie najważniejsze rzeczy w swoim życiu „odhaczone”, to gdy niepostrzeżenie ktoś rzuca nam piachem w twarz – nie załamujemy się i nie rozpaczamy. Plany można zmieniać, a priorytety ustalać na nowo.

 

Sukces bierze się z ambicji i buntu

Ja się nie zgadzam z tym, co się wydarzyło, ale nie będę się zapierać, że jeszcze kiedyś poczuję z tego tytułu wdzięczność. Wewnętrzny charakter buntownika nie pozwala mi zostawić spraw takich jakie są i sugeruje wystosować list otwarty, tak by każdy pośrednio zamieszany w tą sprawę miał pełną świadomość tego, co się wydarzyło. Z kolei ambicja mówi mi, że lepiej jest zachować się z klasą i całkowicie olać temat. Jeszcze nie wiem co zdecyduję, bo sprawa jest zbyt świeża. Dlaczego jednak wdzięczność?

Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że ja w siebie wierzę. Jestem już gotowa na sukces. W pełni gotowa, by odrzucić wszystko to, co mnie w dążeniu do niego ogranicza lub całkiem stopuje. Czuję nadzieję, że najlepsze wciąż musi przyjść. Więc kto wie, czy dzięki temu tylko przybliżam sobie szansę na spełnienie marzeń?

 

Dobrze jest znaleźć sobie hobby, które tak człowieka wciąga, i sprawia, że z radością czeka się na kolejny tydzień, zamiast ponuro liczyć dni.
Cecelia Ahern

 

Podsumowanie?

Warto robić swoje, bo nigdy nie wiesz kiedy i co może się wydarzyć. A jeśli masz pasję i tą iskrę, to nikt Ci tego nigdy nie będzie mógł zabrać. To będzie Twoje i tylko Twoje. Mam nadzieję, że przyjdzie w życiu każdego, także w moim, taki moment, że będzie mógł podziękować tym, którzy w niego nie wierzyli i rzucali mu kłody pod nogi, traktowali niesprawiedliwie, którzy myśleli, że się skończy i już nie podniesie.

Wszystkim tym chciałabym teraz powiedzieć: wasz błąd.

I jeszcze jedno: karma zawsze wraca. Nie teraz, może nie za miesiąc czy rok – ale nadejdzie. Wtedy, kiedy zupełnie nie będziecie się jej spodziewać. Choć szczerze życzę Wam oby najlepszego.

 

Zdjęcie wykonał: Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Jolka

    Są ludzie i ludziska. Ta osoba, która wyrządziła Ci krzywdę sama kiedyś dozna takowej (karma) i wówczas zrozumie, że należy żyć tak, aby nikt przez Ciebie nie płakał. A Ty jeszcze będziesz szczęśliwa, że coś się skończyło, bo koniec jednego jest początkiem czegoś nowego. Coś się kończy, coś się zaczyna. I to co się zacznie, może być po stokroć lepsze. Powodzenia.

  • Pingback: Podsumowanie roku 2017: czy był dla mnie tak dobry, jak na to liczyłam? - Blond Pani Domu()