Strefa Mamy

Czy masz odwagę, by walczyć o swoje marzenia?

Dziś postanowiłam napisać kilka słów o pewności siebie. Czym tak naprawdę jest i jak ma się do niej autentyczność, w tym co się robi? Czy to wywyższanie się czy zwyczajne czucie dobrze we własnej skórze? Decyzja, by być szczerym? No dobrze, ale jak być wierną swoim decyzjom? Pewność siebie to dla mnie swego rodzaju połączenie dwóch skrajności, co idealnie opisuje właśnie to, jaka jestem. Czy traktuję innych bez życzliwości? Czasami. Siebie? Bardzo często. Ostatnio napisałam nawet, że często wśród ludzi wybieram nie odzywanie się i właśnie te słowa wypływające spod moich palców bardzo mnie zaskoczyły. Czy rzeczywiście taka chcę być?

 

Rzecz o pewności siebie…

Co najmniej trzy razy w tygodniu zaglądam w głąb siebie pisząc coś tutaj. Pomimo, iż wydaje mi się, że oceniam siebie pozytywnie, pojawiają się sytuacje, kiedy zwyczajnie nie lubię. Są to bardzo różne momenty: nie lubię siebie, kiedy nie poświęcam Aleksowi tyle czasu, ile powinnam i wciąż tylko słyszę, jak mówię mu „zaraz”. Nie lubię siebie, kiedy tracę cierpliwość i powiem mężowi słowa, na które nie zasłużył. Nie lubię siebie, kiedy wybiorę sen ponad zobowiązania, kiedy jestem chora i muszę odwołać live na grupie i w wielu innych sytuacjach. I tutaj pojawia się pierwsze potwierdzenie, czym właściwie jest pewność siebie. Przede wszystkim to czucie się dobrze we własnej skórze. Nie mam tu na myśli tylko fizyczności, ale ogólnie – czucie się dobrze jako ja. Inaczej mówiąc to zdrowa relacja ze samym sobą. Czy Ty możesz się tym pochwalić?

Jeśli nie, to od dziś spróbuj oceniać siebie tylko pozytywnie i choć trochę nie karać się (nawet w myślach!) za niepowodzenia. Dodatkowo, traktuj siebie jako wartościową osobę. Dostrzegaj własne zalety i doceniaj za talenty. Ciesz się nimi i postaraj mówić o nich bez niepotrzebnej skromności. Coś Ci się udało, nawet małego? To też powód do dumy! Mi osobiście najtrudniej przychodzi umiejętność wybaczania sobie popełnionych błędów. Ciągle do nich wracam i choćbym bardzo chciała, nie umiem oderwać od nich myśli. Pomaga mi jednak świadomość, że ma je każde z nas. Że osoby, które (moim zdaniem) odniosły sukces, też mają jakieś. Że może to im się udało, ale ja na pewno mam to coś, czego im brakuje! Absolutnie nie mam tu na myśli przekonania, że „jestem lepsza”, ale to ciągłe uświadamianie sobie, że nie ma ludzi idealnych, pozwala mi pracować nad wyrozumiałością wobec siebie samej.

 

Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni nie mają z tym problemu.

Fritz Perls

 

o byciu prawdziwym…

Jeśli chodzi o życie codziennie, to choć w większości przypadków stawiam na naturalność, zdarzy mi się czasem coś przemilczeć czy ugryźć się w język. Zwykle nie dlatego, że nie mam odwagi bronić swoich przekonań, ale głównie dlatego, że… nie mam siły i energii na bezcelowe kłótnie. Mimo to, właśnie tutaj, na blogu, pokazuję najbardziej prawdziwą siebie. Tutaj nie zamierzam milczeć i nigdy tego nie robiłam (pamiętasz wpis o tym, czym jest dla mnie karmienie piersią?). Zdecydowałam, by powiedzieć „A”, mówię też „B” i bez zbędnego zastanawiania się stawiam kolejne litery.

Brene Brown powiedział, że autentyczność jest zbiorem decyzji, które podejmujemy każdego dnia. To decyzja, aby się pokazać i być prawdziwym. Decyzja, aby być szczerym. Decyzja, aby pozwolić innym ujrzeć nasze prawdziwe ja. I ja się nie dość, że godzę na to, to więcej – ja tego bardzo chcę! Jestem szczęśliwa, że mam to miejsce – wolne od wszelkiego udawania. Może nie pokazuję tutaj całego swojego życia, ale naprawdę jego lwią część. I ta część jest w stu procentach autentyczna. 

i

i o odwadze!

Często ogarnia mnie też strach i wątpliwości. Mam jednak świadomość, że jest to zupełnie normalne. Grunt to umieć działać pomimo nich, wiesz, umieć wyjść poza własną strefę komfortu. Potraktować to jako wyzwanie i przezwyciężyć strach! Czasami wątpię w siebie i swoje czyny. Zapominam o własnych planach i marzeniach i odpuszczam je na chwilę. Zawsze mi się wydaje, że w innym miejscu będzie mi lepiej, niż tam, gdzie sobie założyłam.

Tak, pozbierać się jest dziesięć razy trudniej niż rozsypać. Takie momenty w życiu, kiedy spotyka nas dużo zła, są po to, by za chwilę mogło nas spotkać dużo dobra. Grunt to umieć przetrwać. Choć czasem to pierwsze trwa dłużej, niż możemy znieść, to naprawdę warto… dla tego drugiego. Dasz radę? Masz odwagę, by walczyć o swoje marzenia?

 

Odwaga jest dobra, lecz wytrwałość lepsza.

Theodor Fontane

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Karolina Niedziela

    Dobrze napisane! Dokładnie tak każdy z nas ma trudniejsze momenty… ciezko czasem o wytrwałości ale ona pomaga w codzienności