Inspiracje, Projekty, Zdjęcia

Łapiąc chwile ulotne jak ulotka

Po sesji ciążowej (którą zobaczycie TU) nadszedł czas na sesję rodzinno-noworodkową. Jeszcze zanim Aleks przyszedł na ten świat, wiedziałam, że taka sesja to absolutny must have! Z całej siły pragnęłam zatrzymać wspomnienia, choć jeszcze nie było dane mi ich doświadczyć. Sesja miała odbyć się w 10 dniu jego życia, jednak z przyczyn niezależnych od nas (ciąża Renaty) musieliśmy skorzystać z usług innej, równie wspaniałej pani fotograf i fociliśmy się, gdy nasz skarb miał na liczniku dni 22.

Skutek był taki, że nie spał tak pięknie jak wcześniej i nie bardzo chciał współpracować pomimo, że był najedzony jak bąk 😀 Był upał, gimnastykowaliśmy się wszyscy, tuliliśmy, huśtaliśmy, ziuzialiśmy, po drodze Aleks zrobił na mnie pierwszą kupę… 😀 Hmm, kupa to za mało powiedziane, poszła fontanna! 😉 Na całe szczęście miałam ciuchy na przebranie, wiadomo. A Kuba cwaniak zamiast pospieszyć na ratunek robił foty, oczywiście. Potem poszła druga kupa i trzecia (przepraszamy za biały dywanik!). Ja płakałam ze śmiechu, a Karolina nie mogła wymusić na mnie powagi do zdjęć. 😉

To był śmieszny i fajny dzień. Łączący wiele emocji… radość, zmęczenie, śmiech, powagę. Już teraz wiem, że sesja noworodkowa będzie niesamowitą pamiątka na lata nie tylko dla nas… Szczerze i od serca polecam każdemu. Szansa jest tylko jedna.

A oto efekty:

IMG_1258oIMG_1186o

IMG_1236o

IMG_1202o

IMG_1296napis

IMG_1293napis

IMG_1199napis

IMG_1218napis

IMG_1182o

IMG_1247o

IMG_1255napis

IMG_1232o

IMG_1271o

IMG_1223o

IMG_1192o

IMG_1239o

IMG_1266o

IMG_1194oIMG_1195napis

zdjęcia – Karolina Starosta-Dutkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *