Strefa Mamy

Co mnie łączy z Monicą Geller i czy mój mąż jest pantoflarzem?

Mówi się, że zwykle po ślubie młodzi ludzie zaczynają żyć w swoim świecie i zapominają o starych przyjaciołach. Jest to poniekąd prawda, gdyż zaczynamy otaczać się osobami, które są „na tym samym etapie”, co my czyli mają (lub planują) dzieci, są w związku małżeńskim i wiodą bardziej stateczny tryb życia. Smutne to, ale często prawdziwe i choć osobiście uważam, że różnorodność jest znacznie ciekawsza to bądź co bądź potwierdzam, że w większości przypadków wybieramy jednak towarzystwo osób „takich jak my”. Rozważania nad tą tematyką zaprowadziły mnie do serialu „Przyjaciele”, który oglądam średnio raz w tygodniu, a fakt, że dany odcinek widzę już nie zliczę który raz, zupełnie mi nie przeszkadza.

Chandler i Monica, para z owego serialu często przypomina mi mój własny związek, a że uwielbiam takie analizy, postanowiłam bliżej przyjrzeć się swojej relacji z mężem przez ich pryzmat.

 

Zacznijmy ode mnie

 

W wielu odcinkach można odnieść wrażenie, że Monica jest co tu dużo mówić… snobem. I egoistką na dodatek. Myśli w pierwszej kolejności o sobie, a dopiero później o innych. Czy tak jest rzeczywiście? Faktycznie, Monica stała się nieznośna, odkąd zaczęła spotykać się z Chandlerem, ale nie można jej odmówić braku humoru, choćby wtedy, kiedy włożyła sobie indyka na głowę (o maj gad, a włosy???!!!), by ten jej wybaczył. Niestety niemal od samego początku była przedstawiana jako control freak. Ktoś szalenie konkurencyjny, a czasami nawet mocno samolubny. Ale czy to coś złego? Ja, jako perfekcjonistka pełną gębą wprost uwielbiam momenty, w których nasze wspólne cechy dają o sobie znać. Wiele scen to potwierdza, a jedna w szczególności utkwiła mi w pamięci: kiedy Monica skończyła odkurzać mieszkanie i na sam koniec małym odkurzaczem odkurza… odkurzacz! Albo kiedy wchodzi do mieszkania i pyta „Dlaczego wszystko jest inaczej?”. Do tego tak bardzo uwielbia, kiedy wszystko jest posprzątane, że z chęcią posprzątałaby… cudze mieszkanie. Naprawdę mam wymieniać dalej? W prawdziwym życiu jest mi z tego typu ciągotami bardzo trudno, ale w kontekście serialu takie wady są nie tylko akceptowalne, ale nawet cenione.

Co jeszcze wydaje mi się być swego rodzaju wyrokiem: kiedy jej przyjaciele zmieniają się, dorastają, Monica pozostaje dokładnie taka sama pod względem zachowania. Czy to oznacza, że moje cechy perfekcjonistki będą już ze mną na zawsze? Brrrrr, so creepy.

 

 
Chandler & Monica

 

Zacznijmy od tego, że podobnie jak my, nie mieli być parą. Nie podzielam więc opinii, że stanowili idealny związek i nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że byli dla siebie stworzeni. W pierwszych sezonach w życiu nie pomyślałbym, że Monica i Chandler mogliby być ze sobą. Ich związek narodził się w serialu ot tak, z odcinka na odcinek, a właściwie z klatki na klatkę, kiedy nagle ni z tego, ni z owego się ze sobą przespali.

Wielokrotnie pisałam, że nasz związek nie miał prawa się udać w pierwotnej formie i do teraz zachodzę w głowę, jak to się właściwie stało, że jesteśmy razem, ale chyba nie pomylę się za bardzo, jeśli napiszę, że… było jak w serialu? Może Monica tak jak ja uważała, że każda chwila jest szansą, aby wszystko zmienić i postawiła wszystko na jedną kartę?

Moment ich zaręczyn prawie mógł się równać z naszym. Równie romantyczny i niemal tak samo niesamowity. Przyznam się, że uroniłam łezkę i to niejedną (podczas obydwóch). Przejdźmy jednak to najciekawszych zawiłości ich (naszej) relacji…

 

 i
Czy mój mąż jest pantoflarzem?

 

Co mnie najbardziej dotknęło to to, że odkąd Chandler zaczął spotykać się z Monicą, jakby z dnia na dzień przestał być tym samym błyskotliwym i sarkastycznym facetem i stał się tylko… jej głupkowatym chłopakiem. Też to zauważyłaś? Do tego bardzo denerwowały mnie te sugestie jakoby nie był dość dobry dla Monicy. Jednak choć zachowanie bohaterki, z którą mam tyle wspólnego dla wielu mogłoby być nie do zniesienia na dłuższą metę (czy to apodyktyczna żona, dominujący współlokator, czy też niezwykle konkurencyjny przyjaciel) i często pozostawiało wiele do życzenia to nigdy nie odniosłam wrażenia, żeby Chandler (lub mój mąż) potulnie leżeli pod pantoflem którejś z nas

Mój K. nigdy nie stracił ani sarkazmu ani pewności siebie za które go pokochałam. Cały czas potrafi sypnąć dobrym żartem, albo „dowalić” kiedy trzeba. Wiem też, że jest świadomy tego, że oboje jesteśmy dla siebie najlepszą możliwą partią, a w naszym związku nie ma miejsca na coś takiego jak gorszy-lepszy. Jest w serialu taka scena, kiedy Chandler odwraca się i mówi do Monicy, że w rzeczywistości jest trochę wymagająca, ale za to ją właśnie kocha. I myślę, że dokładnie tak jest z nami (choć mój K. nigdy nie powiedział tego głośno, więc pewności nie mam).

 

 

True Friends Poem

 

Kiedyś opowiem Ci więcej o moich przyjaciółkach, bo to materiał na co najmniej jeden artykuł, a nie chciałabym tego, co nas łączy potraktować zbyt lekko. Zależałoby mi tylko na tym, by powiedzieć Ci, że owszem, każda z nas ułożyła sobie życie inaczej. Nie widujemy się zbyt często, dzielą nas kilometry, wolny czas planujemy po swojemu, ale: przyjaźnimy się od 12 lat i jestem przekonana, że każda z nas ma świadomość, że może liczyć na pozostałe w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Chwile spędzone w czwórkę wspominam jako najlepszy czas w życiu. Potrafimy przegadać ze sobą wiele godzin, podzielić się rozterkami, śmiać jak głupie, powytykać błędy, poopieprzać, ale i wesprzeć, kiedy trzeba. To wszystko uświadomiło mi najważniejsze: przyjaźń jest odmianą miłości. Jeśli jest prawdziwa – przetrwa wszystko. I to właśnie każdego dnia potwierdzają wszyscy nasi przyjaciele.

 

i

Ostatecznie Friends pozostaje dla mnie jednym z najbardziej udanych sitcomów ostatnich kilku dekad. Jako serial telewizyjny spełnia wszystkie moje, jako dość wybrednego widza potrzeby, a sama Monica Geller przypomina mi o potrzebie zachowania równowagi w prawdziwym życiu.

A TY? Też uwielbiasz „Przyjaciół” tak bardzo jak ja? Którego bohatera najbardziej i za co?

Przeczytaj też: TOP 10 najlepszych seriali.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie