„To kiedy kolejne?” czyli o najlepszej różnicy wieku między dziećmi.

Jakiś czas temu poruszałam temat pracującej mamy jednego dziecka i to, czy jak już wpadła w wir „normalności” sprawia, że jest jej trudniej zdecydować się na drugą ciążę, niż mamie „siedzącej” w domu. W ubiegłym tygodniu robiłam na Facebooku mały research. Pytałam mamy dwójki i więcej dzieci w jakim wieku są ich pociechy i czy taka różnica zdaje egzamin. Ku mojemu zaskoczeniu komentarzy było naprawdę sporo, ale jak możesz się domyśleć: ile osób, ile sytuacji – tyle opinii.

Po pierwsze, ustalmy jedno: nie ma jedynej słusznej odpowiedzi na to pytanie.

Każdy z nas znajduje się na innym etapie życia i ma odmienną sytuację uczuciową, finansową, zawodową, więc decyzja dobra dla jednej pary nie będzie dobrą dla każdej. My jesteśmy typem rodziny „2+1”, czyli rodzice z jednym dzieckiem. Bardzo Cię ciekawi, czy myślimy o drugim. Oczywiście, że tak, nigdy tego specjalnie nie ukrywałam. O wszystkich moich dylematach, tych  przemyśleniach „na tak” i „na nie” mogłaś przeczytać tutaj.

Jak można zatem odpowiedzieć na pytanie, kiedy jest najlepszy czas na braciszka lub siostrzyczkę? Jakie są opcje?

Jak najszybciej/rok po roku

Jeśli chodzi o tą opcję, to osobiście nigdy świadomie bym się na nią nie zdecydowała. Przede wszystkim, ze względów bezpieczeństwa: najlepiej, by następna ciąża zaplanowana była na minimum rok po cesarce, ze względu na wysokie prawdopodobieństwo rozejścia się blizny pooperacyjnej.

Druga kwestia to karmienie piersią: u mnie pierwsza miesiączka po urodzeniu Aleksa wróciła dopiero w marcu 2017, czyli po roku i 8 miesiącach od jego narodzin. Karmienie piersią jest sporym wysiłkiem dla organizmu kobiety, podobnie zresztą jak okres ciąży. Jeśli kobieta dłużej karmi piersią, kolejnego malucha warto począć po okresie laktacji, by hormony również miały czas na ustabilizowanie się, ale jest też inna kwestia – regularności cykli i pojawienia się (lub nie) owulacji. Ja zaczęłam mieć regularne cykle dopiero po 2 latach od narodzin Aleksa.

Po ostatnie, ale nie mniej ważne: chyba nie dałabym rady z dwójką maluchów z tak małą różnicą wieku. Kiedy jedno ledwo zaczyna chodzić, już na świecie pojawia się drugie, równie wymagające. Cieszę się, że dużo czasu poświęciłam tylko Aleksowi, że miałam czas na powrót do pracy, na zajęcie się sobą, poprawą kondycji swojego ciała i ducha (o jodze będzie więcej już całkiem niedługo), na powrót do pisania… Raczej nie miałoby to wszystko miejsca, gdybym wpadła z jednych pieluch w drugie. Są jednak takie matki, które świetnie sobie radzą z wychowywaniem dzieci i w pełni spełniają się w byciu „tylko” mamą, lecz choć ja do nich zupełnie nie należę, to szanuję po stokroć.

2-3 lata różnicy

Dla mnie optymalną różnicą są chyba trzy lata. Wtedy dzieci są na tyle blisko siebie wiekowo, że chętnie się będą ze sobą bawić, a z kolei nie tak blisko, żeby rodzice dostali na głowę. Jedno miało już swój dość długi etap posiadania mamy na wyłączność, chodzi już do żłobka lub przedszkola, chętnie spędza czas z dziadkami… a jednocześnie my, rodzice nie poczuliśmy jeszcze na tyle wolności, żeby nam sodówka do głowy uderzyła. Jeszcze rok dłużej i by mogła, ale ten okres jest całkiem bezpieczny na podejmowanie decyzji o powiększeniu rodziny. Dodatkowo, posiadamy wiele rzeczy po pierwszym dziecku, które jeszcze nie zdążyły się zniszczyć nadgryzione zębem czasu. Jeśli mama planuje rozwój kariery zawodowej ta różnica też jest bardzo dobra w tym względzie, że przerwa w pracy nie będzie na tyle długa jak w opcji numer 1, gdzie pozostajemy w domu z dziećmi rok po roku.

Jak pierwsze pójdzie do szkoły

Nie miałam okazji obserwować tego typu różnic wieku w swoim najbliższym otoczeniu, stąd też dla mnie osobiście taka różnica jest nie do zaakceptowania, choć w pewnych przypadkach absolutnie zrozumiała. Często występuje w takich przypadkach, gdzie pojawia się problem z płodnością lub donoszeniem ciąży i późna decyzja o drugim potomku nie jest podyktowania niechęcią do posiadania go wcześniej. Sama złapałam się na sytuacji, gdzie bez głębszego zastanowienia zapytałam „kiedy kolejne?”, a gdy dowiedziałam się, że kolejne jest, ale… w niebie to postanowiłam przy kolejnych nadarzających się ku temu okazjach po prostu ugryźć się w język i nie pytać. Decyzje o dużej różnicy wieku często podyktowane są faktem, że w mniemaniu rodziców „to nie jest ten moment” czyli pojawiają się przejściowe kłopoty finansowe, zdrowotne, albo w pracy idzie nam tak dobrze, że „teraz nie możemy sobie na ciążę pozwolić”. Z pewnością są też osoby, które z premedytacją odwlekają decyzję o drugim potomku, bo ten pierwszy już jest odchowany i całkiem kumaty i można się cieszyć drugą młodością.

Jednak moim zdaniem, jeśli ktoś tak czy inaczej planuje mieć więcej dzieci to czasem jednak warto nie odwlekać tego w czasie. Znam osobiście sytuacje, gdzie „później” nigdy nie następuje. Pojawiają się problemy zdrowotne, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a czas leci…

Wiadomo, że kolejna ciąża, w szczególności dla mamy pracującej jest nie lada wyzwaniem. Dopiero co udało nam się wszystko ustabilizować, „ogarnąć” swoje życie jako tako, a z dwójką maluchów będzie jeszcze trudniej… Tak, z pewnością. Sama nie wiem, co mnie czeka. Ale aktualnie godzę się na wszystko, co przyniesie mi przyszłość i szczerze cieszę się tym co jest tu i teraz.

Kiedy więc jest ten najlepszy czas na to drugie dziecko?

Chyba każdy taki moment ma swoje plusy i minusy. Każda różnica wieku tak naprawdę jest do zaakceptowania. Poza tym, tak naprawdę pytanie nie powinno brzmieć „kiedy chcemy mieć drugie dziecko?”, tylko raczej „czy chcemy?”.

Zdjęcia: Renata Tomaszewska Photography
Zdjęcia: Renata Tomaszewska Photography

3 Comments

  1. Między mną i moim bratem jest rok różnicy. Zawsze uważałam, że tak jest idealnie i dla dzieci, i dla rodziców. Jak ładujesz się w pieluchy, to porządnie, nie śpisz 3-4 lata, a potem z górki ;D Masz dwójkę fajnych, odchowanych dzieciaków, bawią się mniej-więcej tak samo, wycieczki, wyjazdy są dla obydwóch tak samo atrakcyjne…

    Dziś mam syna 10 msc. i nie wyobrażam sobie, że byłabym w stanie zajmować się nim w ciąży (chociaż ciążę znosiłam super) albo za chwilę dzielić czas między niego i noworodka. Gdyby się zdarzyło, pewnie bym sobie poradziła (bo kto, jak nie matka!), ale jeśli chodzi o świadome decyzje, wolę jeszcze poczekać.

  2. A ja sobie chwalę moje równo 2 lata i 35 minut różnicy 😉 No i to, że starsza jest córka a nie syn, jeśli chodzi o ten pierwszy etap, moim zdaniem super. Potem pewnie wolałabym, żeby to brat był starszy (dla postrachu) no ale OK. Tak wyszło i już. Co do samego tematu – dwulatkowi idzie więcej wytłumaczyć, niż roczniakowi (nie traktuje noworodka jak lalki lub powietrza) a z drugiej strony nie jest tak autonomiczny, jak trzylatek 🙂

  3. Pomiędzy moimi dziećmi jest dwa lata różnicy. Początkowo chciałam, aby to był rok, ale lekarz mi odradził (organizm po porodzie musi „dojść do siebie”). Posłuchałam rady „fachowca” i nigdy nie żałowałam podjętej decyzji. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *