Strefa Mamy,  Styl życia

Czy kiedy kobieta wychodzi za mąż, zapomina o sobie?

Mężczyźni, kobiety. Związki stałe i przelotne. Zatrzymajmy się jednak przy tych dłuższych stażem. Niektóre kobiety skarżą się, że mężczyźni po ślubie dostarczają im samych rozczarowań. Że ich życie po ślubie miało przecież wyglądać tak samo dobrze, a nawet lepiej niż przed! A po urodzeniu dziecka nic się miało nie zmienić! Maluch miał sam zasypiać w swoim łóżeczku, mąż miał nas wspierać jakby bardziej i wszystko miało być idealnie. Tymczasem… na czole przyklejamy sobie karteczkę z napisem „męczennica”. Okazuje się, że wszystko jest nie tak jak być powinno. On wraca z pracy późno i jeszcze oczekuje kolacji. Nigdy nie ma na nic czasu, ani nawet prania nie wstawi! Nie powie i nie zachęci: „Wyjdź sobie kochanie z koleżankami!”. I nawet niczego się sam nie domyśli! A może jest inaczej? Może wina nie zawsze leży po stronie mężczyzny?

 

Posłużę się tutaj cytatem z jednego z moich ulubionych seriali:

Samantha: Skoro już zeszłyśmy na ten temat, to nie mogę uwierzyć, że moje życie kręci się wokół faceta. Na jakiej planecie do tego dopuściłam?

Charlotte: Przecież go kochasz?

Samantha: I dlatego wymawiam jego imię pięćdziesiąt razy częściej niż własne? Dlatego mam myśleć o jego potrzebach kosztem siebie? Tylko on jest ważny? To jest miłość?!

Miranda: Nie, to małżeństwo.

 

 

Może to kolejna przypadłość kobiet? Pragniemy podróży poślubnych, spijania sobie z dziubków i cudownie pachnących dzieci, czy sądzimy, że powinnyśmy tego pragnąć? Jak rozróżnić prawdziwą potrzebę od społecznie usankcjonowanej? Niepokojące jest to, że same narzucamy sobie ten dryl. Dlaczego wciąż nam się zdaje, że coś powinnyśmy? O tak,

 i
Zbyt często używamy słowa „powinnam”

 

Widzę to po sobie. Ciągle mi się wydaje, że coś powinnam i że jeśli czegoś nie zrobię to cały świat się zawali. Że taka jestem niezastąpiona. Co takiego powinnam? 

Kiedyś nie powinnam aż tak wiele. Byłam po prostu sobą. Wystarczyło, że byłam piękna i elokwentna. Potem stałam się żoną i już powinnam więcej – powinnam być perfekcyjną panią domu i idealną gospodynią. Słynąć z dobrej kuchni i umiejętności do szycia. Sama uprawiać ogród, którego nie mam i zmieniać pokrycie mebli w zależności od pory roku. Co się zmieniło, kiedy zostałam matką? Wpadłam w sidła, ot co. Matka przecież nie może wychodzić z domu, w końcu opieka nad dzieckiem to jedyne co jej wolno. A co by było wskazane? Przykleić sztuczny uśmiech i udawać sympatię lepiej niż Bree Van De Kamp. Nigdy nie mówić o emocjach, że coś ją boli, albo że zwyczajnie jej się nie chce. Matka + żona to układ, z którego trudno się wyplątać. To supermenka bez społecznego przyzwolenia na własne decyzje i działania.

 

 

Nierealne cele

 

Nie da się mieć wszystkiego, pisałam już o tym wielokrotnie. Próbuję sobie wtłuc do głowy to myślenie, ale rzeczywistość okazuje się być zgoła inna. Dalej scrolluję insta i wywieszam język na te wszystkie idealne żony i matki. Myślę sobie, że poza tym, że powinnam być dobra w tych rolach, to jeszcze dobrze by było mieć zawsze pomalowane paznokcie u stóp, systematycznie chodzić na jogę, do tego ćwiczyć w domu co najmniej 5 razy w tygodniu, czytać choć jedną książkę tygodniowo, pisać więcej na blogu, częściej odwiedzać dziadków męża i dzwonić do przyjaciółek zamiast wiecznie klepać tylko w messenger.

Czy ktoś ode mnie tego oczekuje? Czy mąż stoi nade mną z batem? Czy mówi, że ma być tak, a nie inaczej? Czy będzie kochał mnie mniej, jeśli nie upiekę ciasta w niedzielę? Nie – to wszystko siedzi tylko w mojej głowie.

Jednak ja wciąż czegoś szukam. Wszyscy czegoś szukają. Kobiety szukają pracy, partnera, nowego mieszkania, większej ilości czasu – wstaw tu co chcesz. Załóżmy, że mamy aż dwie z tych rzeczy. Dlaczego pozwalamy, by to, czego nie mamy, psuło nam radość z tego co mamy? Czy brak czegoś oznacza, że jesteśmy zerem? Że nie powiodło nam się w życiu?

Przestańmy więc zwalać winę na innych. To nie mąż jest winien tego, że nie wychodzisz z domu. Że nie masz czasu na pomalowanie paznokci czy wino z przyjaciółkami. Jeśli macie dziecko, również. Powiem Ci co masz zrobić: wręczasz mu dziecko mówiąc „wychodzę” i po prostu to robisz. Jeśli odczuwasz brak czegoś w swoim życiu to po prostu zacznij to robić. Cokolwiek w tym kierunku. Pamiętaj, że silne kobiety nie urodziły się niezniszczalne. One takie się stały.

 

 

Wszystkie zdjęcia wykonał Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage oraz do kontaktu, jeśli masz ochotę sprawić sobie romantyczną sesję zdjęciową, podobną do naszych.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie

 

  • Aaaale piękne foty <3 Wpis oczywiście też cudny, ale foty wymiatają 🙂

  • Nie ma idealnych żon i matek, ale fajnie się je ogląda na zdjęciach 😉

  • Społeczeństwo narzuca nam taki model, że jako kobiety POWINNYŚMY dbać o dom/męża/dzieci/siebie a do tego być miłe i usłużne. Jak raz się wejdzie w taki układ to trudno się z niego wyplątać, bo przecież wszyscy już są przyzwyczajeni , że kobieta „się tym zajmie”. I masz rację – nikt za nas tego nie zrobi, trzeba dać się wykazać partnerom! Chociaż oni nie wiem jak by się z tego wykręcali. Mam znajomą, której chłopak uważał, że nie wie jak rozwiesić pranie na suszarce. Rozwieszał je byle jak, przez co ubrania po wyschnięciu były superpogniecione. To nic innego jak miganie się od obowiązków i zwalanie pracy na drugą osobę (bo przecież „ja nie umiem”). No więc cóż, znajoma zaczęła prać swoje ubrania osobno (te, które chciała mieć w miare uprasowane, majtki i skarpetki cały czas można było prać wspólnie), a chłopak niech chodzi w pogniecionych. No i nie uwierzycie – nauczył się rozkładać! A więc zmiana jest możliwa, czasem wystarczy tylko trochę stanowczości 😉

  • opowiem ci

    Pozwolę sobie nie zgodzić z tym, że to społeczeństwo narzuca nam taki model. Społeczeństwo to znaczy kto? Telewizja, sąsiadka, babcia? Bo ja otaczam się i widzę dookoła pełno wspaniałych spełnionych kobiet, które spełniają swoje marzenia, prowadzą firmy, podróżują i dbają o swój samorozwój. Niestety widzę też kobiety, które same sobie wmawiają jaka jest ich rola, i one same nie podejmują się zadań „więcej niż np opieki nad dzieckiem”, lub pozwalają sobie na to, aby tylko i wyłącznie tak być traktowane.

  • aneta

    A ja mam wrazenie że my kobiety zapominamy o sobie dopiero jak pojawi się dziecko 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Kobiety czesto uwazaja ze powinny zbyt duzo – bo ponny gotowac, sprzatc, dbac o meza ii dzieci a do twgo i o siebie – silownia, kosmetyczka, praca, kursy itp. A ja od jakiegos czasu ucze sie byc dziwolagiem czyli soba – nie lubie biegac wiec mimo ze jest modne to nie biegam. Wole rolki czy silownia na powerrzu. Gotuje bo ktos musi, ale czesto tez jemy na miescie, a w tyg to kazdy sobie – ja w pracy, partner w pracy, corka w przedszkolu. Wazne by wszystkim w roszinie pasowalo zycie wg naszych zasad, a nie ze kiedys zawsze jadlo sie dwudaniowy obiad to i teraz trzeba.

  • Monika Kondzior Daniłowicz

    Fajny wpis, poniekąd jakbym czytała o sobie. 😉