Strefa Mamy

Karmienie piersią po raz drugi

Aktualnie w najlepsze trwa Światowy Tydzień Karmienia Piersią. W minioną środę brałam udział w grupowej sesji zdjęciowej mam karmiących i uznałam, że właśnie dziś będzie idealny moment na to, by umieścić tutaj moją historię karmienia piersią Oliwki (czyli po raz drugi) w otoczeniu tak cudownych i magicznych zdjęć 🙂 Tekst może brzmieć dla Ciebie znajomo – zamieściłam go jakiś czas temu na Facebook’u, ale jest dla mnie na tyle ważny, że szczerze zapragnęłam mieć go również tutaj…

 

Karmienie piersią – niby takie samo, a jednak za każdym razem inne!

 

Mojego synka karmiłam długo, bo 2 lata i pomimo początkowych przebojów, tak naprawdę przez cały ten czas całkowicie bezproblemowo! ❤️ Aleks przybierał na wadze solidnie, prawidłowo przystawiał się do piersi, obyło się u nas bez kryzysów laktacyjnych i nigdy, przenigdy nie miałam poczucia, że mógłby być GŁODNY. Co więcej, byłam ogromną zwolenniczką tego sposobu karmienia i przyznaję szczerze – wizja mleka modyfikowanego była dla mnie jakąś totalną abstrakcją.

Z Oliwką wszystko miało być TAKIE PROSTE. W końcu miałam doświadczenie, rozumiałam, że mleko tworzy się z krwi (a nie z treści żołądka), wiedziałam, jak przystawiać, jak ocenić czy mała ssie efektywnie i czy się najada. Wiedziałam, że przy piersi będzie początkowo przez cały czas. Byłam naprawdę całkowicie spokojna o nasze karmienie…

Jedyne, na co nie byłam przygotowana to na przeszkodę ANATOMICZNĄ. Że Oli będzie miała cofniętą i małą żuchwę oraz wysoko wysklepione podniebienie. Że przez to ograniczenie nie będzie w stanie pobierać pokarmu w odpowiedniej ilości, że drastycznie spadnie z wagi i z szybko postępującą żółtaczką wylądujemy w szpitalu. Że dopiero w wieku około miesiąca życia zostanie zdiagnozowana ta wada jej buźki i zacznie się chodzenie po specjalistach oraz walka o każdy gram.

 

 

Oj tak, to była walka…

 

Pomijam już wszystkie inne zdrowotne aspekty – waga Oli naprawdę spędzała mi sen z powiek. Ciągle słyszałam (nawet od CDL!), że “Pani wszystko robi dobrze!”. Mimo to, długo nie mogłam sobie wybaczyć, że moja córeczka przybiera tak wolno.

Wciąż myślałam, że najwyraźniej coś robię nie tak, że wystarczy to “coś” znaleźć… Do dziś pamiętam tę ulgę, kiedy potwierdziły się kwestie związane z anatomią Oli i kiedy uświadomiłam sobie, że TO NIE MOJA WINA. Że nie mogę już zrobić nic więcej. I mimo to karmiłam, cały czas…

Przyszedł jednak taki moment, że Oli musiała być trochę dokarmiana. W większości moim odciągniętym mlekiem, ale również modyfikowanym. Pamiętam pierwszą kupioną puszkę jak to kiedyś określiłam – “paszy” [możesz przeczytać o tej historii TUTAJ]. Poczułam się jak matka gorszego sortu, ale bądź co bądź trochę usprawiedliwiona. Bo ot – na coś nie miałam wpływu i musiałam to przyjąć na klatę. Nie chciałam, by ktokolwiek wiedział, że Oli jest dokarmiana i jestem… “wybrakowana”. Choć tak naprawdę to przecież nie ja, to nie moja wina… Nie miałam siły i ochoty tego nawet nikomu tłumaczyć i opowiadać całej historii.

 

 

To, jaką drogę związaną z karmieniem przemierzyłam zupełnie zmieniło moje myślenie. Przewartościowało priorytety. Pozwoliło zrozumieć, że jest coś ważniejszego niż narzucona sobie presja związana z karmieniem naturalnym: ZDROWIE i prawidłowy rozwój swojego dziecka. Że są sytuacje, kiedy wyłączne karmienie piersią dziecka jest niemożliwe. Że to właśnie mnie spotkała ta sytuacja – która utkwi w mojej pamięci na zawsze.

Mimo wszystko, jest też happy end – minęło już półtora miesiąca odkąd wróciłyśmy z Oliwką do wyłącznego karmienia piersią [od 18 czerwca]. Nie sądziłam, że będzie to jeszcze możliwe, ale jednak. Oli urosła, nabrała siły, ćwiczenia buźki przyniosły efekty i… MAMY TO!!!!! 💪 Przybiera na wadze jak szalona, a ja w końcu nie mam wątpliwości co do tego, że nie jest głodna. Duma razy milion! ❤️

 

 

Wspaniałego Światowego Tygodnia Karmienia Piersią Przewspaniała Mamo! Koniecznie podziel się swoją historią, niezależnie od tego, jak długo karmiłaś! W końcu każdy jeden dzień jest na wagę złota! Przecież nawet 1 to więcej niż 0… 🙂 Udało Ci się zacząć karmić bezproblemowo, czy pojawiły się po drodze jakieś perturbacje?

 

 

Choć dla mnie karmienie piersią jest bardzo ważne i to niewątpliwie najlepszy sposób żywienia to mimo wszystko są mamy, które z różnych przyczyn karmić nie mogły, dlatego też będę wdzięczna za komentarze wyważone i przepełnione szacunkiem.


Zdjęcia: Pani Woźna Fotografia


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój profil na Facebooku
  • zaobserwujesz moje konto na Instagramie