Gotowanie, Projekty, Styl życia

Jeden wyjątkowy trik, który pozwolił mi bezboleśnie zrzucić 3 kg (i 7 cm w pasie!) w 2 tygodnie, pracując i zajmując się małym dzieckiem!

Jesteś ciekawa, jak to zrobiłam?

Nie jest to żadna wiedza tajemna, której również nie mogłabyś posiąść! 🙂

Odkąd tylko sięgnę pamięcią, zawsze byłam bardzo szczupła i mogłam jeść wszystko. Metabolizm działał jak szalony i nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad tym, co trafia do mojego żołądka. Jadłam byle co, byle gdzie, czasem potrafiłam nie jeść całymi dniami, bo nie miałam czasu – teraz brzmi to dla mnie co najmniej śmiesznie 🙂 Nawet jak przez 5 lat pracowałam jako kelnerka i jadłam dużo w pracy i po pracy to przez specyfikę tego zawodu (dużo ruchu) i tak moje złe nawyki żywieniowe nie miały przełożenia na wagę.
Schody zaczęły się, kiedy rozpoczęłam pierwszą poważną pracę (biurową) i musiałam SIEDZIEĆ. Było to we wrześniu 2013 roku, jeszcze przed ślubem. Jednak wtedy absolutnie nie mogłam mówić o nadwadze, bo przy wzroście 172 cm wciąż ważyłam ok. 58 kg. Chciałam jednak trochę popracować nad jakością mojego ciała i zaczęłam ćwiczyć, ale absolutnie nie myślałam wtedy o jedzeniu. Może z braku motywacji, czy niechęci do gotowania – nie wiem. Wciąż razem z K. odżywialiśmy się gorzej niż źle… Potrafiliśmy całymi dniami jechać na kanapkach, a wieczorami (zwykle ok. 21-ej) zamawialiśmy sobie coś na wynos (pizzę, KFC, burgery itp.). Mimo wszystko podczas naszego ślubu (w sierpniu 2014) wyglądałam naprawdę dobrze. Krótko po ślubie (w październiku 2014) zaszłam w ciążę. Ona, jak każdy wie, rządzi się własnymi prawami… 😉 Wtedy ważyłam już 60 kg. Zupełnie nie koncentrowałam się na tym, aby nie przytyć zbyt dużo. Pozwalałam sobie naprawdę na wiele i bardzo dogadzałam 🙂 Wydawało mi się, że po porodzie większość matek wraca do wagi sprzed ciąży i często mówiłam, że to „dzidzia jest głodna”, a nie ja 😉

Summa summarum przytyłam w ciąży 18 kg!

Po porodzie spadło tylko 8… pomimo karmienia piersią! 😉 Więc ten mit obaliłam bardzo szybko. Bujałam się z tym 10 kg zapasem i czułam się gorzej niż źle. Tłuszczyk pozostał nie tylko na brzuchu, ale też na udach i pośladkach… Nic nie zwiastowało rychłej zmiany, bo nawyki żywieniowe były takie jak wcześniej, jak nie i jeszcze gorsze. Aleks był zawsze grzecznym dzieckiem, płakał niewiele, jednak wymagał ciągłej uwagi. Mogłam jeść tylko, kiedy spał, a że przez długi czas były to tylko 3 maksymalnie 30-minutowe drzemki, to często zdążyłam jedynie przygotować sobie posiłek, ale zwykle nie miałam kiedy go zjeść… Brzmi znajomo?

Pewnego dnia, kiedy Aleks miał niespełna 6 miesięcy, okazało się, że jego problemy skórne to nie tylko AZS, ale również alergia pokarmowa. Z uwagi na fakt, iż nadal karmiłam piersią, a alergia była poważna przeszłam na dietę eliminacyjną. W grudniu 2015 z diety wyrzuciłam wszystko co zawierało w składzie nawet śladowe ilości: mleka (czyli również wołowinę i cielęcinę, a także słodycze i słone przekąski), jaja, pomidory, cytrusy, kakao, miód, orzechy… trochę tego było. Wówczas nie robiąc absolutnie nic (poza wystrzeganiem się tych produktów) w 6 miesięcy udało mi się bezboleśnie zrzucić 10 kg. Wróciłam do wagi sprzed ciąży, choć ciało nie było tak fajne jak kiedyś. Plus taki, że ominęły mnie rozstępy i obwisła skóra (bo wtedy to już tylko zbierać kasę na dr Szczyta;) ), ale i tak mój wygląd mnie nie satysfakcjonował. Więcej o naszej walce z alergią możecie poczytać TUTAJ.

W maju 2016 roku mogłam już zakończyć moją „przygodę” z powyższą dietą, no i tutaj pojawiły się pierwsze skutki spowodowane złymi nawykami żywieniowymi… Przypomnę, że dalej jedliśmy 2/max. 3 posiłki dziennie, głównie to były kanapki i jogurty i późnym wieczorem solidna obiadokolacja (w końcu po całym dniu byliśmy nieziemsko głodni). Po sytym posiłku niezbędnym był „deser” – kolejne okropne przyzwyczajenie. Potrafiłam jeść chipsy na zmianę z czekoladą i zjeść po opakowaniu z każdego. SAMA. K. oczywiście dotrzymywał mi tempa, ale musiał mieć przecież swoje paczki… do tego piwko/winko i kalorie leciały jak oszalałe 😉 No i koszty! Doszło do tego, że codziennie wydawaliśmy lekką ręką 50 zł ekstra na „przekąski”, a już nie zliczę ile dodatkowo na jedzenie na wynos…

Miesiące mijały, kilogramy leciały, ciała wiotczały… Byliśmy całymi dniami głodni i wydawało nam się, że nic już nie jesteśmy w stanie zmienić. A tak w ogóle to nam się nawet nie chce. 😉

W końcu postanowiliśmy wziąć się za siebie i przeszliśmy na nowo odkrytą dietę z Vitalia.pl, a tym samym rozpoczęliśmy cykl #dietazvitalia.

Dlaczego? Co mogę powiedzieć o samej diecie po dwóch tygodniach?

Przede wszystkim…

vit1

Efekty widać na wadze, na miarze i gołym okiem! 🙂 Efekty są indywidualne – wyniki mogą się różnić. Będąc na tej diecie i ćwicząc z ich treningami można spodziewać się utraty 0,5 – 1 kg na tydzień. Mi udało się zrzucić więcej 🙂

vit2

Odkryliśmy zupełnie nowe potrawy, możemy wybierać spośród 1000 przepisów w kategoriach: wegetariańskie, drób, czerwone mięso, ryby, przedtreningowe,
potreningowe, przepisy gwiazd, sezonowe, bez pszenicy, detoks, jednogarnkowe, zupy… do wyboru, do koloru! Vitalia oferuje również możliwość wyszukiwania po kategoriach, dodania potraw do ulubionych (lub nielubianych), można również wymienić posiłek na inny 🙂

offer_dishes

vit3

Odkąd jesteśmy na diecie wydajemy zauważalnie mniej pieniędzy,  lodówka jest o połowę bardziej pusta niż zwykle i w końcu jedzenie się nie marnuje! 🙂 W tych jadłospisach znaleźć można tylko podstawowe, nieprzetworzone produkty, dostępne w każdym markecie (ja się zaopatruję w Biedronce) 😉

offer_dinner

vit4

Szybko i prosto możesz dopasować dietę do:

  • aktualnej wagi (wpisuje się ją co tydzień i nowa dieta jest dopasowana już do tej nowej)
  • wagi docelowej
  • poziomu aktywności fizycznej
  • tempa, w jakim chcesz chudnąć
  • czasu, który możesz spędzić w kuchni (ja w tygodniu ustawiałam sobie max. 10 min na przyrządzanie posiłku, w weekend więcej)
  • różnorodności posiłków (ja ustawiłam sobie powtarzanie posiłków przez 2 dni – żeby zaoszczędzić pieniądze i wykorzystać w pełni wszystkie produkty)
  • preferencji smakowych (można zaznaczyć produkty, za którymi się nie przepada i nie pojawią się one w diecie)

Do tego wygodna lista zakupów do wydruku lub w telefonie, którą można wygenerować na dowolną ilość dni, posiłków, itp. Korzystam z tego cały czas, bo zwykle robię zakupy na 2 dni, na innych dietach musiałam spisywać produkty ręcznie…

vit5

Vitalia w ramach diety daje również nielimitowany kontakt z dietetykiem, psychologiem odchudzania i trenerem. Odpowiadają na czacie i przez e-mail również w weekendy.

vit6

Dodatkowe możliwości, które są dostępne w pakiecie z dietą:
  • Grupa Wsparcia Premium – 5 osób podobnych do Ciebie, z tym samym celem
  • Vitamotywacja – narzędzia motywacyjne opracowane przez psychologów i dietetyków
  • Psycholog Odchudzania – indywidualne konsultacje ze specjalistą
  • Społeczność – 600 000 osób, które też się odchudzają
  • Metamorfozy – ponad 160 zdjęć przed i po innych użytkowników
  • Kontrola postępów – cotygodniowa kontrola wagi, fazy odchudzania i wykresy postępów

vit7

W tym:

  • Plan treningowy – do realizowania w domu lub na siłowni
  • 30 treningów video – na spalanie tłuszczu, modelowanie oraz rozciągające i uelastyczniające
  • Osobisty trener – indywidualne konsultacje ze specjalistą

Pamiętaj!
„Nie musisz być świetnym, by wystartować, ale musisz wystartować by być świetnym.”

Lepsza figura bierze się z regularnych zdrowych posiłków i ruchu. Na to jest tylko jedna uniwersalna rada, jedno lekarstwo: jedzenie 🙂 

Nie wmawiaj sobie, że nie dasz rady, nie masz motywacji. Wcale jej nie potrzebujesz, by zacząć lepsze i dłuższe życie. Po prostu zacznij, a dalej pójdzie już z górki… za co serdecznie trzymam kciuki 🙂

Już niedługo krępujące zdjęcia w negliżu i podsumowanie diety po 2 miesiącach! 🙂 Jeśli nie chcesz przegapić nowego wpisu w tym cyklu, koniecznie dołącz do obserwujących bloga ->

10 thoughts on “Jeden wyjątkowy trik, który pozwolił mi bezboleśnie zrzucić 3 kg (i 7 cm w pasie!) w 2 tygodnie, pracując i zajmując się małym dzieckiem!

  1. Kiedys korzystalam z diety Ewy Chodakowskiej (kiedys jej bebio bylo sprzegniete z vitalia), i rzeczywiscie bylam bardzo zadowolona. Najbardziej zaskakujace bylo to jak duzo jadlam na tej diecie – i paradokslanie wlasnie dzieki temu chudlam. Czary mary.

  2. Mało wiarygodne to wszytko. Dostałaś dietę za darmo czyt. za reklamę na blogu i juz po 2 tyg zachwalasz jaka to ona wspaniala. Nie mowie ze nie jest bo nie sprawdziłam ale czytam kilka sprawdzonych blogów i rzetelna recenzja produktu nigdy nie pojawia się po 2 tyg! Także sorry ale Ci nie wierzę.

    1. Zachwalam, bo widzę efekty 🙂 I jak na razie to nie jest recenzja ani podsumowanie, bo dietę planuję stosować przez 3 miesiące. Przecież nikt nie kończy diety po dwóch tygodniach 😉 Jestem w trakcie, a we wpisie głównie skupiłam się na innych plusach diety – radykalnej zmianie nawyków żywieniowych i jeśli chodzi o samą dietę to raczej na możliwościach dopasowania i parametrach technicznych. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *