Inspiracje,  Projekty

Jak zatrzymać te najcenniejsze wspomnienia na dłużej?

Rok w rok, na krótko przed Świętami Bożego Narodzenia dopadają mnie pewnego rodzaju przemyślenia. Wracam myślami do wydarzeń, które miały miejsce w minionych miesiącach i zastanawiam się, jak to możliwe, że znowu minął rok? Niby podsumowuję wszystkie sukcesy i porażki, ale prawda jest taka, że skupiam się głównie, na tym, co dobre. Z rozrzewnieniem wspominam wszystkie te najbardziej wartościowe momenty i ze wszystkich sił próbuję przypomnieć sobie towarzyszące im emocje. Nie zawsze jednak jest to takie proste, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać i wtedy myślę sobie: jak zatrzymać te najcenniejsze wspomnienia na dłużej?

 

Myślę, że tego typu nostalgie dopadają każdego z nas w tym wyjątkowym czasie, a w szczególności – jeśli jesteśmy rodzicami. Obserwujemy, jak nasze pociechy dorastają wprost na naszych oczach i przecieramy te tylko ze zdumienia. Ja, dzień w którym urodził się nasz synek pamiętam, jakby to było wczoraj. Ale ale… to tylko kwestia poczucia czasu. Same wspomnienia nie są już jednak tak bardzo wyraźne i wręcz mam wrażenie, że zacierają się z każdym kolejnym dniem.

 

 

Gdzie więc leży problem?

 

Odkąd prowadzę bloga, moje miejsce w sieci jest takim głównym, w którym lokuję swoje przemyślenia i wspomnienia. Pojawia się tutaj również wiele zdjęć, a więc nie jest dużym problemem „cofnięcie się w czasie” do pożądanego okresu w życiu. Jednak blog to wciąż miejsce niematerialne, takie, którego nie można dotknąć (chyba, że komuś wystarczy czerpanie radości z gładzenia monitora 😉 ) i co więcej – dotyczy całego okresu prowadzenia bloga zbiorczo (w moim przypadku 4 lat). A co, jeśli chciałabym odnaleźć konkretne zdjęcie, konkretne wydarzenie? Wertowanie wszystkich tekstów zajęłoby mi bardzo dużo czasu.

Czułam ten niedosyt jeszcze zanim urodził się Aleks. Myślę, że pojawił się dokładnie wtedy, gdy straciłam wszystkie dane ze swojego starego komputera. Niestety zdjęć do dziś nie udało się odzyskać. To właśnie wtedy zrozumiałam, jak bardzo ważne – i w tym przypadku nie do odtworzenia – są pewne momenty w życiu. Zaczęłam wywoływać zdjęcia, po 2-3 z każdego wydarzenia czy sytuacji i wklejałam je do tradycyjnego albumu, opatrując własnoręcznymi podpisami. Stanęłam na roku 2014. Okres ciąży i później ten po urodzeniu dziecka był dla mnie na tyle wypełniony obowiązkami, że nie znajdowałam czasu nawet na zjedzenie ciepłego posiłku, a co tu mówić o jakimś wywoływaniu zdjęć, czy wyklejankach 😉 Kto robił (albo wciąż robi) to w taki sposób, wie, że zrobienie takiego albumu ręcznie zajmuje masę czasu (i przy okazji pochłania wiele nerwów) 😉

 

 

Wciąż jednak obawiałam się powtórki z rozrywki

 

W końcu zdjęcia trzymane na dysku komputera mogą zostać skasowane, komputer może się zepsuć, spalić, zostać skradziony… (tych czarnych wizji mi nie brakowało 😉 ). Pewnego rodzaju rozwiązaniem było kupno dysku zewnętrznego, ale miałam świadomość, że „co tam trafi, już nigdy nie wróci” (coś jak z wkładaniem rzeczy w piwnicy – zwyczajnie zapomina się, że w ogóle istnieją) 😉 Wiedziałam też, że takie dyski również mają pewną określoną żywotność i w związku z tym – nie będzie to najlepszy pomysł na lokowanie tak cennych rzeczy jak zdjęcia, które mogą przepaść bezpowrotnie.

 

 

Pomysł stworzenia fotoksiążki z każdego roku życia naszego synka zbiegł się właśnie z tym przedświątecznym okresem, o którym wspomniałam na początku. Zwyczajnie zdałam sobie sprawę, że Aleks ma już prawie 3,5 roku i jeśli nie teraz – TO KIEDY? Skorzystałam z propozycji marki uwolnijkolory.pl i przygotowałam najpierw fotoksiążkę z pierwszego roku życia naszego malucha.

 

I muszę to powiedzieć: JEŚLI MYŚLISZ O TYM SAMYM, TO NIE ZWLEKAJ!!! 🙂

 

Sam proces przygotowania projektu fotoksiążki jest niesamowicie intuicyjny, a co za tym idzie szybki i prosty, ALE… największym problemem była moja pamięć! Nie zdawałam sobie sprawy, jak ciężko przyjdzie mi owe „cofnięcie się w czasie”, odnalezienie wszystkich zdjęć (w końcu wykonywane były różnymi telefonami, aparatami, część była przechowywana na dysku…) i ułożenie ich chronologicznie. Wiedziałam, że najpierw Aleks się urodził, później wykonaliśmy mu sesję noworodkową, po miesiącu od urodzenia odbył się jego Chrzest Święty, ale… co było dalej? Kolejne miesiące zlewały mi się w jedną całość. Miałam też w głowie konkretne ujęcia, których nie mogłam znaleźć… Gdyby nie to, samo zrobienie fotoksiążki zajęłoby mi naprawdę niewiele czasu! I właśnie dlatego jestem zdania, by robić takie książki na bieżąco, póki jeszcze pamięć nam działa bez zarzutu 🙂

 

 

Fotoksiążka – czy warto?

 

Ja początkowo miałam ambicje na zrobienie jednej, grubej z pierwszych 3 lat Aleksa, ale postanowiłam dać sobie chwilę (jednak niezbyt długą!) na oddech. Mimo to, czuję ogromną dumę i radość, że oto trzymamy w rękach moje pierwsze tego typu „arcydzieło”! Takie, które przetrwa z nami przez lata! Przeglądanie wspomnień przelanych na papier to coś zupełnie innego niż tylko klikanie strzałką na klawiaturze komputera. No i powiedzmy sobie szczerze: jak często się takie zdjęcia przegląda? Jak często się do nich wraca? Często też (i ja wiem o tym bardzo dobrze 😉 ) robi się po kilka-kilkanaście ujęć różniących się od siebie niewiele… Na ile starczy nam cierpliwości, by to wszystko oglądać? No i najważniejsze: czy takie oglądanie faktycznie sprawi nam radość?

Aleks swoją fotoksiążkę zna już na pamięć, pokazuje po kolei: jak był u mamy w brzuszku, jak się urodził i był malutki, członków rodziny na zdjęciach z różnego rodzaju wydarzeń, że był na wakacjach i kąpał się w basenie, że na pierwsze urodziny miał tort z Myszką Mickey… I właśnie wszystko to pokazało nam ten najbardziej cenny wymiar kolekcjonowania wspomnień w formie papierowej – że jest nie do podrobienia! 🙂

 

>> Stwórz własną fotoksiążkę <<

 

Widoczna na zdjęciach fotoksiążka to opcja LUX – rozmiar A4 (do wyboru pion lub poziom), 40 stron, okładka z ekoskóry lub tkaniny introligatorskiej, okienko o wymiarach 10×10 na okładce i kredowy papier o gramaturze 200g/m2.


W najbliższy weekend pokażę Ci na stories ze szczegółami: jak dokładnie wygląda moja fotoksiążka w środku, jaki projekt wybrałam, na jakie napisy i elementy się zdecydowałam – jeśli więc jeszcze nie obserwujesz mnie na Instagramie, to koniecznie to nadrób i kliknij TUTAJ.

 

 

Jest jeszcze jedna rzecz, która pozwala na trzymanie tych ważnych momentów w zasięgu ręki:

 i
Fotokalendarz!

 

Ja przygotowuję taki spersonalizowany pod siebie i bliskich w grudniu każdego roku. Pomijając fakt, że taki kalendarz obfituje w nasze zdjęcia, to również w… DATY! Zaznaczam tam wszystkie: urodziny, imieniny, rocznice ślubu… W przypadku „starszyzny”, czyli na przykład rodziców i dziadków nie sprawdza się poleganie na przypominajkach Facebook’a, musi być coś na papierze! 😉 Taki kalendarz z widokiem miesięcznym daje od razu podgląd na cały miesiąc i wydarzenia, które się niedługo pojawią. Dzięki niemu zawsze wiemy, o jakiej okazji nie możemy zapomnieć oraz na jakie wydarzenie zostawić zapas czasu (i gotówki) 😉

 

 

Do tego pięknie wygląda na ścianie, przywołuje cenne chwile z minionego roku i… jest idealnym pomysłem na prezent pod choinkę!

My zawsze przygotowujemy jeden projekt, który zawiera w sobie wszystkie ważne daty dotyczące naszych rodziców, rodzeństwa i dziadków i „z głowy” mamy upominek dla każdego z nich! Dzięki temu moi teściowie wiedzą np. o urodzinach mojej mamy i odwrotnie. Jak to się mówi… od przybytku głowa nie boli! Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by przygotować dla każdego inny projekt, ale nam akurat takie rozwiązanie bardzo pasuje 🙂 Do tego stopnia, że kiedy jednego roku nie zrobiłam kalendarzy, to każdy był rozczarowany brakiem takiego prezentu, a my sami – choć wstyd się przyznać – zapomnieliśmy o większości okazji! 😉

Ja wybrałam fotokalendarz XL (duży format, satynowy gruby papier 200 g/m2) w szablonie Tęczowy Folk, który już wisi w naszej kuchni i czeka na styczeń 🙂 Prawda, że pięknie się prezentuje?

 

>> Stwórz własny fotokalendarz <<

 

W tym roku planujemy również fotoksiążki jako upominki dla bliskich, tak więc już zabieram się za ich przygotowanie! 🙂 

I co bardzo ważne – projekty zarówno fotoksiążki, jak i fotokalendarza możesz zapisać w dowolnym momencie i wrócić do nich później. To bardzo przydatna funkcja, jeśli masz niewiele wolnego czasu w ciągu dnia, a zależy Ci, by obdarować swoich bliskich czymś naprawdę wyjątkowym. 🙂

 

 i
Na koniec mam dla Ciebie coś specjalnego – kody rabatowe!

 

Fotokalendarz (format A3, pion/poziom, 13 stron) kupisz za 19 zł z kodem BLONDPANI1, a fotoksiążkę LUX (format A4, pion/poziom, 40 stron) już za 39 zł z kodem BLONDPANI2. Kody ważne są do 31.01.2018 r. Wystarczy, że wpiszesz je w koszyku podczas finalizowania zamówienia na stronie uwolnijkolory.pl

 

A Ty, w jaki sposób kolekcjonujesz swoje wspomnienia? Co myślisz o zaproponowanych przeze mnie rozwiązaniach? A może podsunęłam Ci pomysły na prezenty dla bliskich 🙂 ?

i

 

Autorem zdjęć jest Łukasz Roszyk Photography.
Gorąco zapraszam Cię na jego profile na Facebooku oraz Instagramie.


Wpis powstał w ramach akcji Blogrudzień – wspólnej akcji blogerek jako odpowiednik blogowego kalendarza adwentowego, tyle, że trwa do końca grudnia i ma przerwę świąteczną na „prawdziwe życie” W trakcie trwania akcji przeczytasz wiele wartościowych wpisów i poznasz masę cudownych kobiet!
 i

i

W roku 2018 Blogrudzień ponownie zaczęła Ewelina i w swoim Pozytywnym Domu opowiedziała o magii Świąt. 2 grudnia Emilia jako część Zgranego Teamu pokazała nam piękne świąteczne książeczki dla dzieci. 3 grudnia Martyna na swoim blogu Szczęśliwa Siódemka opowie o charytatywnej akcji mikołajkowej. 4 grudnia Wysmakowana Karolina podpowiedziała, co podarować dzieciom na Święta. 5 grudnia Kasia, czyli Tarapatka podpowiedziała, jak nie dać się zwariować w tym całym prezentowym szale. 6 grudnia na blogu Dagmary – dziubdziak.pl mogłaś poznać wspaniałe zimowe i świąteczne zabawy. 7 grudnia Blond Pani Domu – czyli ja – opowiedziałam o wspomnieniach towarzyszących świętom. 8 grudnia Agnieszka na agumama.pl przypomni, że czas wstawić bigos 🙂 9 grudnia Młodamamma Karolina zainspiruje nas sposobami na piękne zapakowanie świątecznych prezentów.

10 grudnia Młoda Mama Pisze, czyli Sylwia pokaże nam magiczne miejsca, które warto odwiedzić w świąteczno-zimowym okresie. 11 grudnia Małgosia wraz ze swoimi Jaśkowymi Klimatami wprowadzi nas w klimat Świąt pokazując świąteczne ozdoby. 12 grudnia Agnieszka zaprezentuje nam świąteczne DIY na swoim 321startdiy.pl. 13 grudnia Magda M. pokaże, w co ubrać się na Wigilię. 14 grudnia Magda na Mum’s Life pokaże nam tekst pod tytułem „10 dni do świąt, czyli jak to wszystko przygotować, nie zwariować i znaleźć czas dla siebie”. 15 grudnia Agata, czyli Beztroska Mama zaprezentuje listę filmów wprowadzających w świąteczny nastrój. 16 grudnia Mama Carla będzie kontynuować filmowy nurt i pokaże świąteczne bajki i filmy dla dzieci na Netflixie. 17 grudnia Asia i jej Humory Zmory przedstawią sposoby na spędzanie Świąt Bożego Narodzenia. 18 grudnia Marta na swoim blogu Dzieciorka pokaże kolejną odsłonę godnych polecenia książeczek dla dzieci ze Świętami w tle. 19 grudnia Ania z kulinarnego bloga Zjem Cię pokaże przepis na kruche ciasteczka na choinkę.

20 grudnia Ania na swoich Kęsach Codzienności pokaże przepis na cudną świąteczną struclę makową. 22 grudnia swój grudniowy temat zaprezentuje Karolina z bloga Małe i duże dziecięce podróże. 23 grudnia Ela z bloga Mama pod prąd opowie o tym, jak dzięki macierzyństwu na nowo odkryła magię Świąt. 29 grudnia Magda z bloga Asertywna Mama zmierzy się z wątpliwościami, czy mamy niemowlaków mogą się wybrać na Sylwestra, 30 grudnia Monika, czyli Mama na Całego podpowie co robić, gdy Twoje nastoletnie dziecko wybiera się na Sylwestra.

Zapraszamy, bądźcie z nami!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Dagmara Stolarczyk

    oj mam to samo. Zawsze się zastanawiam, jak to możliwe, że minął już rok. Co do zdjęć nie mogę się przemóc do wywołania! Cały czas sobie obiecuje, że już zaraz. Za to co roku drukuję dla rodziców, teściów i dziadka kalendarz na cały rok z naszymi zdjęciami i są dodatkiem do prezentów pod choinkę 🙂

  • do fotoksiążki przyznaję, że nadal dojrzewam – mam sentyment do tradycyjnych albumów. Ale kalendarze rodzinne u nas są w użyciu od lat i tych akurat nie wyrzucam 😀 mam dodatkowe albumy do oglądania 🙂

  • Monika (mama na całego)

    Fotoksiążka jest cudownym prezentem na każdą okazję. Kiedy taką oglądam, wiem ile pracy włożyła osoba, która ją zaprojektowała….doceniam to i pragnę się odwdzięczyć.
    Ps. Mirka – ślicznie wyglądasz w ciąży…. 🙂

  • Asia Bednarek

    Cudne zdjęcia! 😁 Fantastyczna pamiątka 😁

  • Mam kalendarz z takim samym motywem 😍 robię co roku. I fotoksiazki też dzieciom na urodziny. Ale mam mega zaległości:(

  • Sylwia Antkowicz

    Zamiast fotoksiążki osobiście wolę tradycyjne zdjęcia, ale kalendarz to już musowo co roku jest robiony.

  • Katarzyna Tarapacz

    Takie kalendarze i fotoksiążki to idealny pomysł na prezent 😊 sama taka lubię robić, ale i dostawać 😊

  • Mirko, też wiem, co znaczy stracić zdjęcia! Był taki moment, że odpuściłam sobie wywoływanie, a tu nagle czarny ekran. Zniknęło kilka lat, których nie mamy uwiecznionych – urodziny dzieci, wakacje 🙁 Teraz już zdjęcia wywołuję i w formie fizycznej częściej je oglądam. Miło usiąść na kanapie i móc wziąć zdjęcie do ręki. A kalendarze ze zdjęciami też polecam na prezent. Sprawdziliśmy i faktycznie były wspaniałą niespodzianką dla bliskich.

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Niestety wiem co to znaczy stracić zdjęcia. Teraz przyznam, że jestem w tyle z wywoływaniem, ale postanawiam poprawę. Fotokalendarze mam dla prawie całej rodziny na prezent świąteczny. A co fotoksiążki to wręcz uwielbiam 😉