Ciąża,  Styl życia

Robisz remont i jesteś w ciąży? Koniecznie przeczytaj te 4 rady, jak być zen w tym czasie!

Kobiety w trzecim trymestrze ciąży bardzo często odczuwają tzw. „instynkt wicia gniazda”. U mnie to wicie zaczęło się dużo szybciej. Już od pierwszych tygodni ciąży myślałam i planowałam porządki, meblowanie pokoiku dla maleństwa, kompletowałam wyprawkę, no i… zarządziłam remont. Jako, że nasz dopiero co dobił do końca (choć sądziłam, że to nigdy nie nastąpi), czas na drobne podsumowanie całego przedsięwzięcia.

REMONTWCIAZY

i
1. Termin

Moja rada – remont najlepiej rób przed ciążą, a jeśli nie masz takiej możliwości – najlepiej w II trymestrze. Nasz remont odbywał się w III trymestrze (30-34 tc) i to była największa głupota, jaką można było popełnić i dosłownie balansowanie na krawędzi. Nie, nie i jeszcze raz nie. Lepiej nie przebywać w pobliżu wykonywanych prac ze względów fizycznych (żeby nie narażać siebie i maleństwa na kurz, pył, zapachy chemikaliów, hałas), ale i psychicznych (stres i nerwy – nieodłączny element każdego remontu nie powinny nam towarzyszyć na żadnym etapie ciąży).

I

2. Nadzór

Dobre rady pt. „Tak naprawdę wcale nie musisz brać w tym udziału”, „Najlepiej byłoby, gdybyś na czas remontu po prostu wyjechała” i  „Po co tam w ogóle siedzisz?” każ wszystkim wsadzić sobie w buty. Jeśli kogoś stać na wynajęcie architekta tudzież innego zarządcy czy planera, to proszę bardzo. Ale jeśli mąż całymi dniami pracuje i nie ma nikogo, kto mógłby szefować, to niestety nie ma innego wyjścia jak wziąć wszystko na swoje barki. Czym jest cisza, spokój i odpoczynek już zdążyłam zapomnieć. Nawet najlepsi fachowcy, jacy są – każdy wie i codzienne kłótnie czy kryzysy podczas remontu są na porządku dziennym. Możesz starać się jak najwięcej przebywać poza domem – ja tak robiłam. Polecam takie aktywności jak szkoła rodzenia, gimnastyka dla ciężarnych, masaż prenatalny, basen (fajna sprawa jak ma się łazienkę remontowaną przez miesiąc :P), lunch z przyjaciółką, zakupy. Choć można zaplanować sobie dzień na wiele sposobów, to na końcówce ciąży nie ma się już na to siły i najlepszym miejscem na relaks jest własne łóżko. Tym bardziej, że poza domem nie można być zbyt często i zbyt długo, najlepiej planować rzeczy, które można odwołać, bo przecież w każdej chwili może wyniknąć problem do rozwiązania na już lub niespodziewany zakup. No właśnie.

i

3. Pieniądze

Temat rzeka i sprawa, która spędziła nam sporo snu z powiek. Każdy nam mówił, że remont zawsze trwa 20% dłużej i kosztuje 20% więcej i z tym się liczyliśmy. Niestety u nas obie wartości mocno przekroczyły 50%. Można siąść i płakać, ale co robić, jak już wszystko jest „w proszku”. Trzeba ten remont skończyć.

i

4. Strategia

Kolejność prac i planowanie – u nas to kulało najbardziej. Lepiej zaplanować wszystko krok po kroku wcześniej, by zaoszczędzić sobie nerwów, nadprogramowo wydanych pieniędzy i wydłużonego czasu trwania remontu. Mieliśmy dwóch fachowców naraz, więc czasem ciężko było pogodzić wykonywane przez nich danego dnia prace. Na drugi raz będę mądrzejsza.

Zawsze kupuj więcej – u nas ta zasada sprawdziła się naprawdę wielokrotnie. Nie czytajcie opakowań – wydajność farb, nawet tych lepszych marek ZAWSZE jest dwa razy mniejsza. Gipsu, kleju – 2-3x więcej niż przy początkowych założeniach.

Fachowcy – najlepiej spisać umowę i ustalić dokładnie, czego oczekujemy i co się zawiera w konkretnej cenie, żeby uniknąć późniejszych nieporozumień. Nie będę się nad tym tematem rozwijać. My, choć mieliśmy fachowców z polecenia, to mieliśmy na tym polu kilka „przepychanek”.

Sprzątanie – bieżące nie ma najmniejszego sensu. Za chwilę i tak wszystko będzie brudne. Piszę to z ciężkim sercem, ale trzeba się pogodzić, że przez jakiś czas będzie bałagan, nie robić i nie myć absolutnie NIC. Lepiej ładować baterie i zostawić siły na po remoncie. Dodam od siebie, że warto zwinąć dywany, położyć w całym mieszkaniu na wszystkich podłogach papier budowlany (żeby jej nie rysować i nie brudzić), przykryć farbą malarską wszystkie meble i dokładnie zakleić taśmą (byle nie zbyt mocną), a zakup rzeczy szklanych i delikatnych pozostawić na po remoncie (zawsze coś może ulec uszkodzeniu).

Ogólnie remonty są niechciane, stresogenne, straszne i złe. W ciąży milion razy bardziej. My byliśmy bity miesiąc bez wanny i pralki – na szczęście teściowie mieszkają niedaleko, ale kiedy „zaraz” rodzisz jest to naprawdę przeokropna uciążliwość. Pył i kurz był wszechobecny, nawet hałas młota mi nie przeszkadzał tak bardzo. Tak czy inaczej zdecydowanie lepiej remontować w ciąży niż przy małym dziecku. Z maluszkiem na pewno świadomie bym się na coś takiego nie zdecydowała.

Jak być zen? Ciągle przypominać sobie, po co i dla kogo to robimy. Tylko i wyłącznie dla Aleksa stwierdziliśmy z K., że „teraz albo nigdy”. Remont w ciąży to nie lada wyzwanie, mam nadzieję, że kiedyś to doceni 😉

  • Brzmi hardkorowo, ale na szczęście dałaś radę choć tego braku wanny, pralki i spokoju, w końcu ciągle hałasy, ciągle ktoś po domu chodzi, współczuję. Robisz to jednak przy okazji fajnego wydarzenia – zbliżających się narodzin synka, głowa do góry, zobaczysz jak będzie pięknie przebywać z nim w nowym, odremontowanym domu. Pozdrawiam!