Ciąża

Drugie dziecko – moje największe obawy.

Im bliżej terminu porodu, tym częściej zastanawiam się nad tym “co będzie”. To taki worek zawierający w sobie wszelkiego rodzaju wątpliwości związane z podwójnym macierzyństwem. Czy dam sobie radę? Czy będę dobrą mamą? Czy będę miała jeszcze czas dla siebie? Jak Aleks zareaguje na pojawienie się siostrzyczki? Czy nie będzie zazdrosny? Czy nie ucierpi moja relacja z nim? Czy Oliwkę też pokocham od pierwszego wejrzenia? Czy to możliwe, by kochać dwójkę dzieci tak samo mocno? To tylko niektóre z pytań, które krążą mi po głowie w ostatnim czasie. Jakie są jednak te moje największe obawy związane z drugim dzieckiem – o tym opowiem Ci w dzisiejszym wpisie.

Poród i połóg

 

To taka moja “najbliższa” obawa. Mimo wszystko, przyjście na świat Aleksa wspominam całkiem dobrze. Cięcie “na zimno” = przyjście na świat zgodnie z planem. Spokojnie czekałam na termin, Aleks przyszedł na świat, zakochałam się w nim od razu i cała reszta jakoś tak sprawnie się nam poukładała.

Jak będzie teraz? To dla mnie wielka niewiadoma. Wciąż nie wiem, kiedy Oliwia przyjdzie na świat i jak się to wszystko odbędzie. Nie mam zaplanowanego cięcia i najprawdopodobniej po prostu będę czekała na skurcze porodowe – których nigdy wcześniej nie doświadczyłam (ale chyba nie jestem w stanie ich przeoczyć, co 😉 ?).

Podczas pobytu w szpitalu Aleks był bardzo spokojny i praktycznie cały czas spał. Po krótkich perturbacjach laktacja mi się unormowała, a nasza “droga mleczna” płynęła długo i szczęśliwie. Jak będzie teraz? Czy Oliwia przyjdzie na świat równie “gładko”? Czy będzie równie spokojna i chętna do współpracy? Czy nasze karmienie równie szybko trafi na właściwe tory?

 

 

Alergia pokarmowa

 

Szczerze? Już zdążyłam zapomnieć, jak to wszystko wyglądało u Aleksa. To jednak prawda, że gorsze wspomnienia najszybciej wymazujemy z pamięci. Ostatnio jednak te związane z jego poważnymi zmianami skórnymi, naszą bezradnością i moją 6-miesięczną dietą eliminacyjną wróciły ze zdwojoną mocą – podobnie jak wątpliwości.

Czy Oliwka również będzie alergiczką na białka mleka krowiego? Czy czeka nas podobna przeprawa? Czy znów będę zmuszona przejść na restrykcyjną dietę? 

Kto nie przeżył czegoś podobnego u swojego dziecka, ten naprawdę nie wie jak to jest. Nie mówię już o samej diecie (to dzięki niej zrzuciłam aż 10 pociążowych kilogramów!), ale o codziennym patrzeniu na rany (!!!) na skórze swojego dziecka i tej chorej bezsilności. O bieganiu po lekarzach, szukaniu przyczyny, testowaniu miliona maści, kremów i sposobów, żeby… pomóc. Bardzo chciałbym nie przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz.


Może zainteresuje Cię również:
Jak ja to zrobiłam, że przetrwałam na diecie eliminacyjnej? Moja historia.


 

Adaptacja w domu

 

Kolejny ważny temat. Jak nasza rodzina odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Jak będziemy funkcjonować?

Czy moje marzenie o współistnieniu pierwszej mnie (dobrej mamy) z drugą mną (która będzie miała czas dla siebie) ma szansę się ziścić? Czy podobnie jak z Aleksem, będę pierwsze tygodnie spędzała nie wychodząc z łóżka (karmiąc i leżąc bez ruchu)? Czy znów wrócą śniadania o 17 i szybkie prysznice dopiero jak K. wróci z pracy? Czy mój pomysł na organizację dnia ma w ogóle szansę zaistnieć, czy szybko legnie w gruzach?

Na ten moment widzę to tak: rano będę zaprowadzać Aleksa do przedszkola z Oliwką w chuście (ale najpierw muszę ją kupić i nauczyć się motać), potem planuję spędzać przedpołudnie z nią (z wyrywaniem czasu na posiłki, higienę osobistą i… bloga?), a kiedy już odbierzemy Aleksa z przedszkola czas podzielę na dwójkę dzieci. Z kolei wieczorem pieczę nad Oliwką przejmować będzie K., tak bym mogła choć godzinę-dwie spędzić sam na sam z Aleksem. Oczywiście po tym, jak dzieci zasną będę jeszcze miała czas na serial i kieliszek wina (ale to już moje nadzieje na jakieś 6 miesięcy po porodzie 😉 ).

Wciąż mi dziwnie pisać “dzieci”. Kiedy się przyzwyczaję do liczby mnogiej?

 

 

Aleks 

 

No właśnie… to już w ogóle wielka niewiadoma i totalny bezplan. Jak zareaguje na pojawienie się siostrzyczki? Czy nie będzie zazdrosny? Czy nie ucierpi moja relacja z nim? Cały czas staramy się mu uzmysławiać “co będzie”, kiedy urodzi się Oliwka. Pokazujemy, że będzie spała w łóżeczku, że będziemy z nią chodzić na spacery w wózku, że jest już coraz większa i większa. Obserwuje, jak wierci się w moim brzuchu, ba – ustawia na nim autka, by móc wychwycić każdy jej ruch 😉 Przytula się do brzucha, daje buziaki i mówi, że kocha Oliwię.

Mimo wszystko wciąż mam wrażenie, że nie do końca to wszystko rozumie. Że nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, co go czeka. Że siostra to ogromna zmiana. Że coś do jego życia wniesie, ale coś również zabierze. Że już nigdy nie będzie tak jak przedtem. Staram się jednak nie skupiać jego uwagi na negatywach. Mówię, że jak Oliwka podrośnie będzie się bawiła z nim autkami, ale jednocześnie zauważam, że będziemy musieli chować przed nią małe klocki.

Myślę, że dopiero jak wrócimy z nią do domu, dopiero jak zauważy, że mijają godziny, dni i tygodnie – a ona wciąż jest – zacznie rozumieć, że będzie z nami na zawsze. Jak sobie z tym poradzi?

 

 i
Oliwia

 

Jak ułoży się moja relacja z nią? Czy będę ją kochać tak samo mocno jak Aleksa? Jak będę dokonywać codziennych wyborów? Czy nie będzie poszkodowana przez to, że jest jeszcze Aleks – który również wymaga uwagi? Czy ja sama nie będę obwiniać się o to, że nie dam jej z siebie 100% – tak jak dawałam jemu?

Jaka będzie? Czy da nam pospać w nocy? Czy poleży chwilę sama, czy może będzie typowym dzieckiem “na rączki”? Czy będę wiedziała, jak się nią opiekować? No i najważniejsze – czy będzie z nami szczęśliwa? 


Może zainteresuje Cię również: Kiedy zdecydować się na drugie dziecko?


 

To tylko niektóre z myśli, które krążą mi po głowie. Wciąż mam takie poczucie, że przyjście drugiego dziecka na świat to będzie dla nas totalny przewrót. I nie tylko taki codzienny, ale o zupełnie większym rozmiarze. Że podobnie jak teraz już nie pamiętamy życia “przed Aleksem”, tak już za moment nie będziemy wiedzieli, jak to było “przed Oliwią”. Że nasza rzeczywistość to już będą oni. Ona i on. My, rodzina 2+2.

I wiesz co? Akurat tego zupełnie się nie boję. Wręcz z niecierpliwością na ten kolejny przewrót czekam. 

 

 

A Ty? Spodziewasz się drugiego dziecka? A może już masz dwójkę na pokładzie? Koniecznie daj znać, jakie są/były Twoje największe obawy związane z podwójnym macierzyństwem i co z nich wynikło! Które się sprawdziły, a które zupełnie nie?


Autorem zdjęć jest Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego profile na Facebooku oraz Instagramie.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie