Strefa Mamy

Czy moje życie jest tak idealne, na jakie wygląda?

Idealne życie rodem z filmów… Kochająca żona z uśmiechem na ustach robiąca mężowi śniadanie, mąż w podskokach udający się pracy, spokojne dzieci, które całymi dniami bawią się grzecznie w swoich pokojach, pranie które robi się samo, wykwintne potrawy, ubrania, gadżety, ekskluzywne wyjścia z zawsze mającą na wszystko czas paczką znajomych. Któż nie chciałby mieć takiego życia? Któż nie zazdrości takiego innym przeglądając coraz to kolejne strony w Internecie i idealne zdjęcia na Instagramie? Kto choć raz nie pomyślał sobie „chciałbym mieć takie życie jak ona” lub „ona to się nie musi o to martwić”? Szczerze – kto choć raz nie poczuł się zdołowany przez cudzy sukces? Dlaczego mówimy, że „innym to się wszystko udaje, a mi nic” i dlaczego wciąż oceniamy siebie przez pryzmat innych? Dlaczego mamy od dzieciństwa wbijają nam do głów, byśmy się porównywały do lepszych mówiąc „dlaczego dostałaś tylko 4 z klasówki? Kasia dostała 5!”? Dlaczego wiele osób sądzi, że Blond Pani Domu = perfekcyjna pani domu? Czy to, co pokazuję na blogu mówi jednoznacznie, że mi to się w życiu udało? I w końcu: czy wszystko jest takim, na jakie wygląda na pozór?

i

Widzisz je codziennie

Kobiety, którym się w życiu powiodło. Tak myślisz, ale czy w każdym przypadku jest to prawda? Wierz mi, że nie. Znam z autopsji kobiety, które przeżywają swoje własne dramaty, ale mimo to co dzień wstają rano, przyklejają sobie uśmiech na twarz i brną do przodu. Nie pomyślałabyś, że coś jest u nich nie tak. Ja też często bym nie pomyślała, więc coraz częściej gryzę się w język zanim powiem, że zamieniłabym się z kimś na życia z jakiegoś powodu. Sama długo nie umiałam czerpać radości z cudzych sukcesów. Wiecznie porównywałam się do innych, dużych blogerek parentingowych i zamiast napisać im, że coś zrobiły świetnie – dołowałam się, że mi to się nigdy coś takiego nie uda. Z czasem w ogóle przestałam odwiedzać takie blogi, bo za każdym razem czułam coraz to większą demotywację i… zazdrość. Co ważne, nie miałam pretensji do tych kobiet, że im się udało, ale do życia, że jakoś tak nierówno traktuje ludzi i niesprawiedliwie rozdaje karty.  W tamtym czasie trafiłam jednak na podcast Ariadny o tym, jak przestać porównywać się z innymi i… przeszło jak ręką odjął.

Wiesz co wtedy zrozumiałam? Że ludzie nie dzielą się swoimi porażkami. Nikt nie wrzuci na instagram zdjęcia spalonego kotleta, mało kto publicznie przyzna się do tego, że właśnie zapomniał o wizycie lekarskiej swojego dziecka, zawalił ważny projekt czy… stracił ciążę. Ale za to na odwrót: ludzie lubią czytać o cudzych błędach i nie umieją cieszyć się nie swoimi sukcesami.  Udowodniono, że podczas czytania złych wiadomości (np. o rozwodach znanych osób) w mózgu zwiększa się wydzielanie dopaminy – związku odpowiedzialnego za odczuwanie satysfakcji. Nikt się chętnie nie przyzna do tego, że plotkarskie newsy sprawiają mu przyjemność, ale taka jest prawda. Znam jedną dziewczynę, której się w życiu „udało”: z pozoru szara myszka, wcale nie z jakiejś zamożnej rodziny, poznała bogatego faceta, pobrali się, mają dziecko, a ona co chwila wrzuca na swój profil zdjęcia z co rusz to innego miejsca na świecie. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mnie to nie rusza. Kiedy pomyślę o tym, że moja rodzina mogłaby być całkowicie niezależna finansowo i podróżować gdzie zechce, tak, czuję zazdrość. Ale już nauczyłam się ją kontrolować i przebiłam w zazdrość pozytywną. Wiem, że skoro komuś się coś udało to i mi może. Teraz cudze sukcesy są dla mnie motorem do działania. Dla Ciebie też mogą być.

Netflix’s Black Mirror episode “Nosedive"
Netflix’s Black Mirror episode “Nosedive”

i

Życie nie jest sprawiedliwe

To jedno ustalmy na samym początku. W naturze musi być zachowana równowaga, to cała tajemnica. Przede wszystkim geny – to po pierwsze. One decydują, czy będziesz szczupła czy z tendencją do tycia, czy będziesz mieć włosy proste czy kręcone i tak dalej i tak dalej. Po drugie rodzina i nie bójmy się tego powiedzieć – start, jaki zapewnią nam rodzice. Czy wpoją nam ambicje, czy będą całe życie wyręczać, czy będą dumni, czy nie będzie im się chciało, czy będą się poświęcać, czy pokażą czym jest moralność? I z materialnych rzeczy – czy mieszkanie dadzą Ci w prezencie, czy już na starcie swojego życia będziesz zmuszona podpisać cyrograf w postaci umowy o kredyt hipoteczny? Czy będziesz skromna i nieśmiała, czy może z parciem na szkło? Jak widzisz, wiele elementów decyduje o tym kim stajemy się finalnie. 

Zaakceptuj to, że porównujesz się z innymi. Popełniaj błędy i naprawiaj je. Pamiętaj również, że to co tak podoba Ci się u innych może nie pasować do Ciebie i Twoich potrzeb. Dlatego warto inspirować się tylko niektórymi elementami czyjegoś „sukcesu” i w ten sposób tworzyć własną ścieżkę, niekoniecznie powtarzając kropka w kropkę czyjeś działania. Nie każdy w końcu musi mieć to samo i robić to samo.

Netflix’s Black Mirror episode “Nosedive"
Netflix’s Black Mirror episode “Nosedive”

 

celebrytka taka jak ja

Dzisiejszy świat jest dla mnie aktualnie swoistą wariacją na temat rzeczywistości pochłoniętej przez manię oceniania wszystkiego i wszystkich. Czy to przez serduszko na insta, lajk na fejsie czy… wystawienie większej lub mniejszej ilości gwiazdek kierowcy ubera. Wiem, że jestem oceniana codziennie. Wystawiasz mi cichą opinię w swojej głowie za każdym razem jak trafisz na tego bloga. Co o mnie myślisz? Otrzymana niedawno dość poważna oferta współpracy pokazała mi, że wiele osób utożsamia mnie z perfekcyjną panią domu. Czy to tylko kwestia zbieżności nazwy, czy coś więcej? Czy to, co pokazuję na blogu mówi jednoznacznie, że mi to się w życiu udało?

W tym miejscu chciałabym rozwiać wszelkie wątpliwości, a przede wszystkim rozgraniczyć dwie rzeczy. Mój perfekcjonizm absolutnie nie równa się prowadzeniu perfekcyjnego życia. Nie chcę pokazywać kobietom, że mam idealne życie, jestem znakomitą gospodynią, a ubrania to układam alfabetycznie. Kocham mieć porządek, ale nie zawsze mam czas i możliwości na to, by go utrzymać. Uwielbiam wytarty do sucha zlew w kuchni, ciepłą kawę i błyszczące czystością okna, ale często ich nie mam. Poza tym… jesteśmy zwyczajną rodziną. Nie zamierzam udawać, że jest inaczej i nie chcę, byś odnosiła takie wrażenie. Przyznaję się bez bicia: często panuje w naszym domu mniej lub bardziej kontrolowany rozgardiasz, ale ja w tym wszystkim się odnajduję. Wciąż uczę się nie przejmować, ale z dnia na dzień pozwalam sobie na coraz to większy luz.

Czy moje życie jest idealne? Dla mnie jest. Jestem zdrowa, mam kochających ludzi przy sobie, jedzenie w lodówce i dach nad głową. Jeśli mi tego zazdrościsz, to faktycznie jest czego. Ja nie skupiam się jednak na tym, gdzie teraz jestem, ale gdzie za jakiś czas mogę być. A na pewno nie tracę czasu i energii na rozmyślanie o tym, że ktoś ma lepiej i Tobie też tego nie polecam.

I jak mi poszło? Jestem taka jak myślałaś, czy zupełnie inna?


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie

 

 

  • O jejku… Jak mi się ten tekst spodobał! <3

  • Mirka jak zwykle w punkt. Tez się kiedyś porównywałam do innych blogerek i przeżywałam ze tej czy tamtej się udało a mi nie. Na szczęście mi przeszło.

  • Agnieszka Sawicka

    Masz całkowitą rację. Żyjemy w erze oceniania. Najgorsze oceny wystawiamy sobie sami i potem trudno nam się w życiu odnaleźć.

  • Nie trudno wpaść w pułapkę porównywania się do innych, choćby przez przeglądanie instagrama czy facebooka, bo tam zawsze wszystko wygląda pięknie. Przestałam się porównywać w momencie, kiedy spojrzałam z boku na swoje własne profile – faktycznie dla osób z zewnątrz może to wyglądać zupełnie inaczej, niż jest w środku. Zdecydowanie masz rację, szkoda energii na rozmyślanie o cudzych „życiach” :):)

  • Karolina Rusik

    I jak tu Cie nie czytac☺ w samo sedno napisane☺

  • Tak to prawda, że często porównując się do innych sami odbieramy sobie możliwość rozwoju. Nie potrafimy cieszyć się z sukcesów innych. Cóż na szczęście, że można z tym walczyć. Cały czas się staram. Nie trzeba być perfekcyjnym, wystarczy być szczęśliwym 🙂

  • Ekonomka

    Bardzo mi się podobał Twój wpis, szczególnie że całkowicie się z nim zgadzam. Niedawno nawet odbyłam rozmowę z koleżanką, świeżo upieczoną mamą i razem plotkowałyśmy na temat tego, że teraz rzadko kto przyznaje się m.in do bałaganu w domu, fałdki na brzuchu lub zwyczajnego lenistwa wieczorem. Obecnie trzeba zdawać test białej rękawiczki na 5, na brzuchu mieć tarkę już parę godzin po porodzie i zawsze mieć ochotę na dążenie do samodoskonalenia się.