Ciąża,  Strefa Mamy

Czego potrzebuje mama po urodzeniu dziecka?

Dzisiaj chciałabym Cię zaprosić na zbiór tematów szczególnych, jako uzupełnienie nowego, 9. odcinka ProbleMatek o enigmatycznym tytule „Noworodek w domu”. W tym tekście zostały poruszone szczególnie ważne kwestie, takie jak rola taty, odwiedziny w szpitalu i w domu oraz potrzeby mamy po porodzie. Kiedy odwiedzić noworodka? Jak przygotować się do pierwszej wizyty? Co przynieść? Jak pomóc świeżo upieczonym rodzicom? O tym wszystkim bardzo obszernie (bo na bazie własnych doświadczeń) napisałam specjalnie dla Ciebie. 

 i
Rola taty

 

Nie da się ukryć, że to mama szybciej czuje i rozumie swoją rolę niż tata, ponieważ co tu dużo mówić – to właśnie ona nosi dziecko pod swoim sercem, czuje jego ruchy, dba o jego zdrowie i bezpieczeństwo oraz znosi też trudne dolegliwości ciążowe. Oczywiście partner z pewnością służy jej wsparciem na tym etapie, ale sądzę, że jego rola tak naprawdę zaczyna się dopiero wraz z narodzinami dziecka. To właśnie wtedy cała ta ciąża się „urzeczywistnia”, jeśli wiesz co mam na myśli 😉 My z K. długo powtarzaliśmy do siebie „on się naprawdę urodził” (długo nie mogliśmy w to uwierzyć). Kiedy rodzi Ci się pierwsze dziecko, dokładnie zaczynasz rozumieć, czym jest ten cały cud narodzin. Z niczego, nagle pojawiło się „coś”.

Rola taty zaczyna się już podczas porodu (czy to naturalnego, czy poprzez cięcie cesarskie), kiedy ten służy przyszłej mamie swoim wsparciem. Jest to szczególnie istotne w tym drugim przypadku i tutaj przytoczę sytuację z autopsji. Kiedy przychodził na świat Aleks, ja miałam poza znieczuleniem zewnątrzoponowym podane dodatkowo znieczulenie ogólne i co tu dużo mówić – straciłam świadomość. Zaszywano mi brzuch, przewieziono na salę pooperacyjną. I tutaj bardzo odczułam rolę mojego męża. Tak naprawdę od razu po „wyjęciu” Aleksa i szybkim zbadaniu go przez zespół neonatologiczny obecny na sali operacyjnej, zawinięto go w rożek, wsadzono do przenośnego łóżeczka i od razu wyprowadzono za drzwi, gdzie czekał K. To on był z nim od pierwszych chwil życia, podczas wykonywania wszelkich procedur, pierwszego szczepienia, pobrania krwi i pozostałych badań. Po jakimś czasie, kiedy ja już byłam na sali pooperacyjnej, przyszli do mnie oboje i od tej pory byliśmy już razem. Na całe szczęście, w pierwszych dobach życia Aleks był totalnie bezobsługowy, ale po cięciu i dochodzeniu do siebie nie byłabym w stanie się nim zajmować. W związku z tym K. opiekował się w tych pierwszych momentach nie tylko naszym synkiem, ale również mną. Później, kiedy przeniesiono nas już do tej właściwej sali na oddziale ginekologiczno-położniczym, to przeniósł nasze torby, w kolejnych dniach odwiedzał nas w szpitalu, przywoził potrzebne rzeczy, opiekował się Aleksem, kiedy np. chciałam iść pod prysznic. Każda z tych małych rzeczy była dla mnie nieoceniona.

 


Przeczytaj więcej o cięciu cesarskim i naszym pobycie w szpitalu.


 

Odwiedziny w szpitalu

 

Ja akurat leżałam na 4-osobowej sali, także wyobraź to sobie: upalny lipiec, trzy inne kobiety i czwórka ich dzieci (bo jedne bliźniaki). Powietrze stało, pomimo otwartych drzwi i okien, przewiew w sali był absolutnie żaden. Część z nas po cięciu, część po naturalnym porodzie. Świeżo upieczone mamy, jak i takie już doświadczone. Wszystkie jednak nieco bezradne, z rozpoczynającą się laktacją lub w jej trakcie (ja zaliczyłam nawet nawał pokarmu), z ranami, krwawiące… Niezbyt przyjemny obrazek, prawda? No i nagle wszystkie naraz ktoś odwiedza. O ile rozumiem męża czy partnera, to pozostałych osób nie jestem w stanie zrozumieć. Jasne, to oczywiste, że członkowie rodziny bardzo chcą zobaczyć maleństwo, ale czy koniecznie pierwsze odwiedziny muszą odbywać się jeszcze w szpitalu? Po porodzie naturalnym zostaje się na oddziale do 2, a po cięciu do max. 5 dni, jeśli nie ma żadnych komplikacji z mamą lub dzieckiem. Czy naprawdę świat się zawali, albo no nie wiem… dziecko się jakoś specjalnie zmieni przez ten czas? Wiem, że każdy myśli, że jest jedynym. Ale serio, po porodzie to nie same motylki w brzuszku i miłość do bólu. To bardziej lub mniej, ale wciąż trudny okres dla młodej mamy. Do dziś pamiętam ten widok: ja siedząca w siateczkowych majtkach, z wielkim podkładem w środku, raną na brzuchu wciąż wyglądającym jak ciążowy i piersiami na wierzchu usiłująca nakarmić kompletnie niewspółpracujące ze mną dziecko. I obcy ludzie naokoło wpatrujący się we mnie. Fajnie? Niezbyt.

Uważam, że na odwiedziny jeszcze przyjdzie czas, na spokojnie, w domu. Cięcie cesarskie to prawdziwa operacja i nie powinno się tego lekceważyć, bo „ja chcę”. Pomyśl sobie, czy ta mama chce. Czy potrzebuje Cię tam, wtedy? No i te bezbronne maluszki. Bakterie z zewnątrz mogą być dla nich niebezpieczne, w końcu takie dziecko jeszcze nie ma żadnej odporności. Najlepiej odpuść więc sobie odbywanie wizyt w szpitalu – naprawdę świat Ci się nie zawali.

 


Przeczytaj więcej o naszej historii z karmieniem piersią w szpitalu.


 

Odwiedziny w domu

 

Młodzi rodzice wraz z dzieckiem właśnie wrócili do domu ze szpitala. Czy myślisz, że pierwsze na co mają ochotę, to urządzać dużą gościnę? Nie wiem jak Ty, ale ja zdecydowanie bardziej preferuję przyjmować gości, kiedy:

a) mam na to ochotę,
b) mam posprzątane,
c) przygotuję dla nich jedzenie.

W tamtym czasie nie miałam nawet siły na żadną z tych rzeczy. Łóżko w szpitalu było wąskie, zdecydowanie za krótkie i kompletnie nie nadawało się do karmienia piersią. Pierwsze o czym marzyłam po powrocie do domu, to położyć się we własnym łóżku. W końcu mogłam się też wyspać – możesz się domyślić, że w szpitalu przy pełnym obłożeniu i w sumie piątce noworodków w pokoju nie było to możliwe. Aleks przez pierwsze dni i tygodnie naprawdę ładnie spał i budziłam go (lub budził się) tylko na karmienie. Nie było mi więc w głowie stanie przy garach i latanie z odkurzaczem. Ba, po cięciu i w połogu nawet nie było o tym mowy. Moje potrzeby były proste: pić, jeść, spać. Dosłownie. Poza tym, pierwsze dni w domu to powinien być czas zarezerwowany wyłącznie dla nas. Staliśmy się rodziną i próbujemy odnaleźć się w nowej roli. Popełniamy masę błędów. Chcemy być tylko ze sobą, potrzebujemy tego.

Moja rada? Poczekaj na zaproszenie. Może to być dzień, tydzień albo nawet miesiąc. Daj mamie i tacie czas na dojście do siebie, na oswojenie się z nową sytuacją. Kiedy tylko największe emocje opadną, a oni poczują się gotowi, to na pewno do Ciebie zadzwonią.

 

Kiedy już to nastąpi, pamiętaj jednak o kilku ważnych zasadach:

 

  • Zdrowie

Odwiedzamy rodzinę tylko, jeśli jesteśmy w 100% zdrowi. Nawet z katarem czy opryszczką – proszę, wstrzymaj się z wizytą. Nie zatajaj choroby, nie mów, że wpadniesz „tylko na chwilę”, że „już nie zarażasz”, ani że to alergia. Szanujmy siebie nawzajem.
i

  • Higiena osobista

Dotykamy klamek, trzymamy się poręczy w tramwajach, niektórzy palą papierosy, a jeszcze inni nie myją rąk po wyjściu z toalety. Kiedy odwiedzasz maluszka ZAWSZE myj dokładnie ręce od razu po wejściu, jeśli palisz papierosy – to również zęby. Koniecznie zdejmij buty (możesz wziąć ze sobą kapcie na zmianę). Nie dotykaj malucha po rączkach (bo ten weźmie je za chwilę do buzi), ani nie całuj, a już na pewno nie w usta!!!
i

  • Czas trwania wizyty

Pierwsza wizyta nie powinna trwać długo. Dla noworodka to naprawdę wielkie wydarzenie, dużo nowych bodźców i zapachów, może później być płaczliwe, a z problemem zostaną rodzice… Myślę, że godzina to jest taki max. Jeszcze przyjdzie czas na dłuższe spotkania.
i

  • Prezent

Jeśli już koniecznie chcemy przynieść coś dla maluszka, warto pomyśleć o czym praktycznym. W cenie będą zawsze pieluszki, ale może np. rozmiar 3, bo z tych wcześniejszych po pierwsze dziecko szybko wyrośnie, a po drugie – na pewno rodzice już mają ich odpowiednią ilość. Z listy wyrzuć na pewno wszelkie maskotki (to tylko zbieracze kurzu) i słodycze (może Cię zaskoczę, ale noworodek nie zje Kinder niespodzianki jeszcze przez długi czas).
I


Przeczytaj również moje propozycje prezentów dla noworodka.


 

Czego potrzebuje młoda mama?

 

Szczerze i od serca – uważam, że najlepszym prezentem będzie ten niematerialny. Ja najbardziej doceniałam podarowany mi czas. Czas, który mogłam wykorzystać na coś innego. Jak go podarować? W formie realnej pomocy w domu, takiej jak sprzątanie, gotowanie (albo przyjście już z ugotowanym), zrobienie zakupów, wstawienie pralki lub zmywarki, prasowanie, odkurzanie… Można by długo wymieniać. Ale naprawdę taka pomoc jest najlepsza!

Nie proponujmy „przyjdę Ci pomóc” w domyśle „popilnuję Twojego dziecka, żebyś Ty mogła zrobić to wszystko”. U mnie się to zwyczajnie nie sprawdzało. To nie jest realna pomoc, że ktoś się zajmie Twoim dzieckiem. Prawda jest taka, że taki noworodek potrzebuje mamy jak powietrza. To nie jest czas na nawiązywanie relacji z kimś innym. I tak taka mama będzie co chwilę odrywana od zajęć albo sprzątać zestresowana płaczem dobiegającym z drugiego pokoju.

Faktyczna, namacalna pomoc to ta, której potrzebujemy w domu. I wiem, że pod tym podpisze się każda świeżo upieczona mama. Dodatkowo, i w połogu i po cięciu cesarskim nie można się obciążać ani dźwigać, więc wyręczanie w tego typu obowiązkach jest naprawdę bardzo ważnym elementem wsparcia. Pamiętaj, że nie zawsze ojciec dziecka jest obecny, albo może całymi dniami być w pracy, a urlop macierzyński jest urlopem tylko z nazwy 😉

Daj znać, czy przedstawione przeze mnie tematy są Ci bliskie. Spotkałaś się z nimi jako jedna, albo druga strona? A może masz swoje zdanie na temat roli taty, odwiedzin w szpitalu albo w domu? Podpowiedz, jakie są Twoje propozycje prezentów dla młodych rodziców po urodzeniu dziecka. Czy Twoim zdaniem takie niematerialne są równie dobre, co materialne? A może nawet lepsze 🙂 ?

 

 i
>> TUTAJ MOŻESZ OBEJRZEĆ NASZ ODCINEK NA TEN TEMAT <<

 

Tekst powstał w ramach projektu ProbleMatki, który ma na celu podniesienie świadomości młodych rodziców w kwestiach dotyczących zdrowia ich dzieci. Współtworzę go z Agnieszką Sawicką – lekarzem dla dzieci, a jego efekty możesz obserwować na naszym kanale. W kwestiach technicznych wspierają nas: Lady Amarena Photography (nagranie) & Wiksz (montaż).

Tutaj możesz przeczytać wpis Agnieszki o tym, czy goście odwiedzają mamę czy noworodka.


Zachęcam Cię również do polubienia profilu ProbleMatki na Facebook’u.


Zdjęcia wykonał Łukasz Roszyk Photography. Gorąco zapraszam Cię na jego fanpage.


Może zainteresują Cię również poprzednie artykuły (i odcinki) z tego cyklu:

 


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie
  • Wanda Amanda

    Dzięki za świetny tekst. Trzy miesiące temu przyszła na świat nasza córka więc temat przepracowaliśmy bardzo dokładnie. Szkoda, że nie rodziłaś wcześniej bo bylibyśmy mądrzejsi o kilka kwestii. Powodzenia w macierzyństwie!
    Ja osobiście poza bardzo bliskimi osobami od nikogo nie potrafię przyjąć pomocy o której piszesz, niemniej jednak te wskazówki powinny być rozdawane bliskim i znajomym jeszcze w trakcie trwania ciąży:)

  • Marysia Woj

    Jeśli nie przeczyta tego rodzina świeżo upieczonych rodziców i nie weźmie sobie do serca to przynajmniej do Was młodzi rodzice. Bądźcie asertywni. Rodzina zrozumie, a jeśli nie to nie będzie to już dla Was ważne. Bo najważniejsi będziecie Wy i Wasze dziecko. A jeśli dacie się ponieść chęci zadowala IA innych możecie tego żałować. Naprawdę pamiętajcie tworzycie nową własną rodzinę. A humory innych zostawcie za drzwiami. Piękny rzeczowy tekst. Oby jak najwięcej takich przeczytało jak najwięcej ludzi.