Inspiracje,  Strefa Mamy

Brzmi nieźle, ale czy się ziści?

Życie w zawieszeniu. Takiego aktualnie trochę doświadczam. Wiele osób twierdzi, że należy patrzeć na świat realistycznie i nie wolno uciekać od swoich problemów. Ale co zrobić, jeżeli rzeczywistość oznacza życie w cierpieniu, strachu albo w poczuciu bezsensu? Skoro mechanizm obronny pozwala nam przetrwać kryzys, to może nie jest taki zły? Być może czasem powinniśmy coś wyprzeć. Wyparcie – przyjaciel… czy wróg?

 

Numer jeden

 

Ciągle dostaję wiadomości od czytelniczek, które pytają jak się czuję, czy i kiedy wracam do pracy i jaki w ogóle mam teraz plan na siebie. Czy skoro blog tak intensywnie się rozwija, będę się zajmować nim w większym wymiarze godzin? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: nie wiem. I nie wiem, kiedy będę wiedzieć. Na razie robię swoje bez oglądania się do tyłu, ale jednocześnie bez wybiegania daleko w przyszłość. Dość obszernie tłumaczyłam już tą kwestię tutaj i na tą chwilę nic nie zwiastuje rychłej zmiany.

 

O tak, przestałam układać swoje życie nad wyrost. Nie wiem, co będę robić za tydzień czy za miesiąc. To tak dziwne i zupełnie do mnie niepodobne, że aż mnie intryguje.

 

Czasami cel jest ważniejszy od podróży. Nie skupiam się więc tak mocno na tym wszystkim co się aktualnie dzieje wokół mnie. Jeśli pojawia się coś fajnego – super, jeśli nie – trudno. Czuję i wiem, że to co teraz robię jest mi pisane. Że może zaprowadzić mnie w miejsce, którego nawet nie jestem sobie w stanie teraz wyobrazić. Dla mnie jednak popularność to nie tylko cyferki. Chcę mieć realny wpływ, a nie rozwalające system statystyki. To nie o nie toczy się gra. W tym biznesie liczy się lider i to ja nim właśnie będę.

 

 

Kotwice w górę

 

Jest coś takiego w potrzebach: czasem, kiedy je zaspokajasz, zwyczajnie już przestajesz je mieć. Ja już całkowicie przestałam analizować i myśleć o tym jak, po co i dlaczego. Wydawało mi się, że potrzebuję być taka na maksa zorganizowana, bo przecież to jest nieodłączna część mnie. Ze zdumieniem odkryłam, że jednak potrafię inaczej. Zdarzyło się tak: wyparcie problemów pozwoliło mi żyć bez napinki. W końcu przestałam się zadręczać tym, co się stanie, jeśli czegoś nie zrobię. A kiedy nie zrobiłam, wiesz co się stało? Nic.

Przeszłość jest jak kotwica, która trzyma nas w miejscu. Trzeba zapomnieć o tym, kim się było, żeby móc stać się nową wersją siebie.

 

 

Cały ten blichtr

 

Prowadzenie bloga jest najfajniejszą przygodą w moim życiu. Przemiany, które cały czas zachodzą wewnątrz mnie są wręcz namacalne. Kiedy oglądam pierwszy odcinek ProbleMatek nagrany z Agnieszką 6 miesięcy temu, a siebie w niedawnym nagraniu Pytania na Śniadanie nie mogę wyjść z podziwu, że to ta sama osoba. Obycie z wideo to jednak tylko kropla w morzu. Dzięki i poprzez bloga stałam się niesamowicie odważna. Nie boję się wyjść tutaj z trudnym tematem. Mam tak niesamowite czytelniczki, że aż chce się je wspierać! Z bloga o przygotowaniach do narodzenia się dziecka stał się swego rodzaju… misją. Wspieram i motywuję. Pokazuję kobietom, jak mogą żyć, a jak zupełnie nie powinny. Podpowiadam, jak radzić sobie z problemami. Jak popełniać błędy i je naprawiać. Łączę perfekcjonizm z prawdziwym życiem.

 

 

Uważam, że żeby liczyć na wygraną w przyszłości, trzeba zaryzykować to, co los dał nam dziś. Nigdy nie lubiłam ryzyka. Poczucie bezpieczeństwa było dla mnie czymś turbo ważnym, czymś bez czego nie umiałabym żyć. Tak tylko myślałam. W końcu zrozumiałam jedno:

 

Kiedy człowiek wybiera się na randkę w ciemno, ważne jest właściwe nastawienie – miej nadzieję na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze.

 

 

Zdjęcia wykonała Pani Woźna. Gorąco zapraszam Cię na jej stronę internetową oraz bajeczny instagram.

Niedługo pojawi się też na blogu kolejny wpis z cyklu Recenzja Resto (restauracje dla rodzin z dziećmi w Poznaniu), w którym opowiem Ci sporo o miejscu, w którym była realizowana ta sesja wizerunkowa.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:
  • zostawisz pod nim komentarz
  • polubisz mój fanpage na Facebooku, tak, żeby być na bieżąco z nowościami
  • zaobserwujesz mój profil na Instagramie

 

  • Podoba mi się ta nowa wersja Ciebie. Ja na Twoim miejscu skupiłabym się na pisaniu bo masz potencjał i szybko zajdziesz na szczyt.

    • Ale w zdjęciach też jest super! Muszę zobaczyć jak się miewa Blond-Instagram.

      • Kochana, zdjęcia w tym tekście są autorstwa Pani Woźnej, a na stałe robi mi je Łukasz Roszyk Photography. ❤️ Chciałabym być dobra w zdjęciach, ale nie jestem… Może prędzej w wychodzeniu na nich, ale to też nie zawsze. 😉

  • Ostatnio mąż też mi mówił, że nieważny cel, ważna jest droga do niego.

  • Ja nie wiem co będę robić jutro hahha

  • Katarzyna Mirek

    Powiem ci że coś jest, że przy wyznaczaniu celu zapominamy o tym co jest teraz i tu. A tego czasu, który minie nam zanim osiągniemy cel już nie cofniemy…

  • Jakie piękne zdjęcia!

  • Ja mam taką zasadę, że robię rzeczy, które muszę zrobić, a potem staram się tak żyć, aby było mi przyjemnie. Nie planuję, bo jest tak fajnie, że cieszę się każdym dniem 🙂

  • Anna Anna

    Ja planuję, ale już nie tak bardzo jak kiedyś.

  • Najważniejsze to podążać za własnymi pragnieniami i być sobą. A zmieniamy się wszyscy.

  • Ewelina Malina

    Świetny tekst i bardzo ładne zdjęcia 👍👍👍

  • Powodzenia we wszystkim, co sobie postanowisz!

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja lubię planować , ale raczej porządki, podróże i rzeczy, które muszę zrobić na co dzień. Natomiast w dalszą przyszłość podobnie jak Ty nie wybiegam – bo życie lubi zaskakiwać i często pisze totalnie inne scenariusze, niż my sami 😉