Ciąża,  Dziecięcy Świat

10 mitów na temat karmienia piersią

Dałam sobie trochę czasu, by nabrać oddechu po poprzednim wpisie dotyczącym mojej historii w związku z karmieniem piersią. Jednak w moim otoczeniu wciąż pokutuje wiele mitów dotyczących karmienia, a ja obiecałam się z nimi rozprawić, więc zaczynamy:

1. Można w ogóle nie mieć pokarmu. Niektóre kobiety mają, niektóre nie. Mhm, sytuacja losowa? To czym karmiły kobiety, kiedy nie było mleka modyfikowanego na wyciągnięcie ręki? Trochę faktów. Pierwszy etap produkcji pokarmu rozpoczyna się w około 16-22 tygodniu ciąży. Poziom pokarmu – siary jest mniej więcej stały, a jego ilość wzrasta w ok. 30-40h po porodzie. Kiedy przychodzi na świat noworodek, jego żołądek jest maleńki i krople, jakie spija z piersi mamy, w zupełności mu wystarczają. Choć może się wydawać, że mleka w piersiach nie ma, że żadnych kropelek nie widać, właśnie w tym czasie najważniejsze jest jak najczęstsze przystawianie do piersi, żeby „rozbujać” laktację. Zwykle w 2-3 dobie pojawia się nawal mleczny, ale nie zawsze. Jednak co najważniejsze brak nawału nie oznacza braku mleka i nie jest podstawą do podania butelki z mlekiem modyfikowanym. Takie działanie dla mamy chcącej karmić piersią to strzał w kolano i zarżnięcie laktacji na starcie.

Mleko produkuje się podczas ssania, na zasadzie popytu i podaży. Dziecko ssie – produkuje się mleko, dziecko ssie więcej – mleka produkuje się więcej.

Złota zasada: Dopóki mama cały czas karmi wyłącznie piersią, mleko nigdy się nie skończy.

Opróżnianie piersi przez dziecko, to jest najlepszy, najskuteczniejszy i pierwszy warunek ciągłości produkcji mleka matki!

Kiedy może pojawić się rzeczywisty niedobór pokarmu? Istnieją pewne czynniki wpływające na ilość pokarmu, są to błędy związane z karmieniem, takie jak: nie wystarczająco częste podawanie piersi, wydłużanie przerw między karmieniami, nie karmienie na żądanie (tylko np. co 3h), podawanie smoczka, podawanie innych płynów niż pokarm z piersi (dopajanie), skracanie czasu przebywania dziecka przy piersi (np. „nie dłużej niż 20 minut, żeby nie zrobił sobie z piersi smoczka!”), karmienie przez nakładki oraz podczas chorób takich jak zaburzenia hormonalne, pracy tarczycy (nadczynność), insulinooporności, PCO itp. Na temat chorób się wypowiadam, ale każda zdrowa mama jest w stanie wykarmić swoje dziecko wyłącznie piersią, wystarczy uwierzyć i CHCIEĆ 🙂 Bo „kto chce, znajdzie sposób, kto nie chce – znajdzie powód”

2. Mleko może być za chude, za słabe, niepełnowartościowe, a po 6 miesiącach karmienia piersią mleko to woda.

Tego typu stwierdzenie powstało w czasach, kiedy zalecenia dotyczące karmienia piersią były niezwykle rygorystyczne (nie więcej niż 7-8 karmień na dobę, nie częściej niż co 3h, minimum 6h przerwy w nocy itp.) Jak wiadomo mało który noworodek je co 3 godziny z zegarkiem w ręku, a tym bardziej co 6 godzin w nocy, więc dzieci płakały, zatykano je smoczkami lub podawano glukozę, żeby oszukiwać żołądek, a już po 6 tygodniach rozszerzano dietę… Takie postępowanie oczywiście kończyło się zmniejszeniem ilości pokarmu, wielogodzinnym płaczem głodnego dziecko, frustracją mam i niskimi przyrostami wagi oraz stwierdzeniem: „pani ma niewartościowy pokarm, trzeba zacząć dokarmiać sztucznym mlekiem”.
„Słabe mleko” to OGROMNY MIT!!! Mleko matki NIGDY nie jest bezwartościowe dla dziecka, jest za to zawsze idealnie dopasowany do jego potrzeb 🙂 WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez okres 6 miesięcy, a następnie kontynuację karmienia piersią do co najmniej ukończenia 24 miesiąca życia przy stopniowym wprowadzaniu pokarmów stałych oraz dalszą kontynuację tak długo, jak mama i dziecko chcą, najlepiej do samoodstawienia się dziecka.
Do ukończenia przez dziecko roku mleko mamy powinno stanowić podstawę jego wyżywienia. Wszelkie produkty wprowadzane podczas rozszerzania diety mają być tylko dodatkiem!

3. Karmienie piersią musi boleć.
MIT. Karmienie piersią nie boli. A jeśli boli, to ból pojawia się nie bez przyczyny. Zwykle wynika z nieprawidłowego przystawienia dziecka do piersi. Jeśli boli zbyt długo należałoby skonsultować się z doradczynią laktacyjną, by przystawianie jak najszybciej skorygować.

4. Jeśli dziecko je często, a piersi są miękkie to znaczy, że jest głodne, a mleka nie ma wystarczająco.
MIT. Piersi to fabryka, a nie magazyn.
Mleko produkuje się na bieżąco, a produkcja przyspiesza, kiedy dziecko zaczyna ssać. Kiedy dziecko ssie często i długo, co nie pozwala napełnić się piersiom, wbrew potocznym opiniom, mama w tym czasie ma najwyższy poziom produkcji mleka, gdyż właśnie wtedy piersi pracują na najwyższych „obrotach”. Właśnie takie częste lub wielogodzinne ssanie sprawia, że dziecko dostaje najtłuściejsze i najbardziej odżywcze mleko, a nie jak wiele osób uważa słabe, chude i małowartościowe.

5. W piersiach jest tyle mleka, ile udaje się odciągnąć laktatorem.
Kardynalny błąd!
Sprawdzanie ilości mleka w piersiach nie jest wyznacznikiem. Laktatora nie darzy się miłością, więc nie ma odruchu oksytocynowego i wypływu mleka, a co za tym idzie piersi mogą być pełne, a laktator pusty. Czyli tzw. „laktatorooporne” piersi, a nie brak mleka lub zbyt mała jego ilość 😉
Poza tym na pewnym etapie laktacja się stabilizuje, piersi stają się miękkie i mamom często się wydaje, że tracą pokarm. Nic bardziej mylnego. Produkcja mleka dopasowała się ściśle pod nasze dzieciątko. Jest go ni mniej, ni więcej tylko tyle ile potrzeba.

6. Dziecko karmione piersią należy dopajać.
MIT pokutujący jeszcze w głowach naszych mam czy babć. Na pewno niejednokrotnie słyszałyście „daj mu wody/herbatki/soczku, przecież jest tak gorąco!” lub „na pewno chce mu się pić!”. Nic bardziej mylnego. Dzieci na piersi nie dopajamy! Idealny skład mleka mamy zabezpiecza dziecko na każdą ewentualność. Dziecko nie da sobie zrobić krzywdy. Zwykle gdy jest gorąco i chce mu się „pić” po prostu domaga się piersi częściej. Upały upałami, ale do ukończenia przez dziecko 6 miesięcy (lub do momentu wprowadzania pokarmów stałych) nie podajemy innych płynów niż mleko i już. Pamiętajcie też o stałej zasadzie popyt-podaż. Każdy podany ml czegokolwiek innego (również wody czy mleka modyfikowanego) spowoduje, że o tyle ml mniej piersi wyprodukują mleka. W skutek czego zaburzamy laktację, co może być prostą drogą do zaprzestania karmienia.
Najnowsze badania sugerują, że wyłączne karmienie piersią (tylko mleko matki, bez pokarmów dodatkowych ani wody oprócz witamin i leków) przez pierwsze 6 miesięcy życia wiąże się z największą ochroną przed dużymi problemami zdrowotnymi zarówno po stronie matki jak i dziecka.

7. Aby mieć wystarczającą ilość mleka, trzeba pić dużo wody.
Trzeba pić dużo wody, żeby żyć 😉 Prawie każda mama karmiąca piersią na jakimś etapie karmienia usłyszy, że żeby mieć pokarm musi pić dużo płynów. Ale tak naprawdę ilość mleka, jakie produkuje matka jest zależna tylko i wyłącznie od ssania. Od przystawiania dziecka od piersi. Od opróżniania piersi przez dziecko. To jest pierwsza i najważniejsza rzecz w walce o wystarczającą ilość pokarmu.
Współczesne badania mówią, że picie przez matkę płynów ponad jej fizjologiczne potrzeby nie zwiększa ilości produkowanego mleka. Więc pijmy tyle ile chcemy, nic na siłę. 🙂

8. Podczas karmienia piersią  należy przestrzegać restrykcyjnej diety.
Nieprawda. Dieta matki karmiącej nie istnieje. Mleko mamy tworzy się z krwi, a nie z treści żołądka. Można więc jeść WSZYSTKO. Nie mam na myśli żywienia się od tej pory tylko fast foodami. Dobrze zbilansowana dieta, w skład której wchodzą posiłki bogate w składniki odżywcze, to dieta której powinien przestrzegać każdy człowiek, który chce się zdrowo odżywiać w tym także – matka karmiąca piersią.
Chodzi o to, by nie ograniczać połowy produktów, które spożywałyśmy do tej pory „bo karmię”. Tak, można zjeść smażonego kotleta i wypić gazowany napój. Grunt to zdrowy rozsądek 🙂
Wiele mam eliminuje pewne produkty spożywcze „na zapas”… jest to błąd! Tego typu działanie nie uchroni dziecka przed nadwrażliwością ani alergią. Ograniczenie spożycia produktów alergizujących ma sens tylko, kiedy mamy potwierdzoną serią badań alergię.
Tak więc… smacznego 🙂

9. Mama nie powinna karmić piersią, jeśli jest chora.
Bzdura. Można karmić, na zdrowie. 😉 Bardzo niewiele chorób sprawia, że matka powinna odstawić dziecko od piersi. Więcej problemów może wywołać, szczególnie nagłe,odstawienie dziecka od piersi. Nie należy zapominać, że mleko matki zaopatruje malucha w niezbędne mu do zwalczania infekcji przeciwciała. Kiedy matka jest chora, do mleka przedostają się przeciwciała wytworzone przez jej organizm w walce z chorobą. Przykładowo, podczas choroby można zażywać: Ibuprofen (1200 mg/dobę), Paracetamol (3000 mg/dobę) oraz wiele innych leków i antybiotyków. Zachęcam do sprawdzania po substancjach czynnych w LLL (Laktacyjnym Leksykonie Leków).

10. Nie powinno się karmić piersią w ciąży.
Lekarze mówią, że karmienie piersią powoduje skurcze macicy, a to grozi poronieniem. Prawda jest taka, że skurcze macicy są niewielkie i nie mają wpływu na przebieg ciąży fizjologicznej, w której lekarz nie zabrania współżycia. Jeśli możesz uprawiać seks = możesz karmić piersią. Istnieją też obawy, że karmienie piersią w ciąży ogranicza odżywienie płodu. Nic bardziej mylnego, jeśli mama karmiąca piersią zachodzi w ciąże schemat dostarczania składników odżywczych jest taki, że w pierwszej kolejności jest płód, w drugiej dziecko przy piersi, a na końcu mama. A więc jedyną osobą, która może na tym stracić jest matka, dlatego oczywiście bardzo ważna jest zdrowa, odżywcza, bogata i prawidłowo zbilansowana dieta, aby wszyscy troje dostali to, co najlepsze. 🙂

 

  • Jeśli chodzi o potok pierwszy, to mlekiem zwierzęcym krwim, kozim itd być może mieszanym z wodą. A gdy nie było butelek i smoczków to używały w tym celu kawałka materiału, który dziecko ssalo. To akurat żadna tajemnica. Wśród zwierząt tez zdarza się brak pokarmu. Wtedy najczęściej samica porzuca swoje młode, albo po prostu one umierają przy niej. Jeśli to się dzieje w jakiej hodowli i opiekun zauważy, to podaje sztuczny pokarm, albo jeśli ma inną karmiącą samice, to próbuje jej podrzucić cudze maluchy.
    Niestety natura czasami nie jest łaskawa. Wiadomo to nie jest tak często, jak się słyszy, ale zdarza się, że pokarmu nie ma.
    Uważam, że jedyny wyznacznik tego, czy wszystko ok to rosnąca waga ssaka. Je to rośnie. Stoi w miejscu, albo wręcz traci, to trzeba sprawdzić, czy wszystko jest ok.

    • Każda okazja by się dokształcić jest dobra 🙂 Jednak wyjątek potwierdza regułę.

      • No dobra, ale jak się coś pisze, to raczej powinno się to robić rzetelnie. ty wymieniłaś brak pokarmu jako mit. Nawet Hafija pisze, ze to się zdarza, wiadomo rzadko, ale jednak. Pierwszy punkt nie jest prawdą. I jeszcze tekst, ze Mm nie było. To by jeden z wielu powodów wielkiej umieralności niemowląt. Nie każdy noworodek da rade żyć bez jedzenia, tak samo jak nie każdy da radę żyć na mleku krowim np.
        Teraz pomysł, że czyta to akurat taka kobieta, a bardzo chciała karmić. jak myślisz jak si czuje? Pewnie tak samo, jak kobieta karmiąca piersią linczowana za to, że robi to publicznie i tak samo jak kobieta, która urodziła dzięki cc, a słyszy, że prawdziwą matka jest ta, która rodziła dołem. Dajmy żyć wszystkim. nie dla każdego los jest łaskawy.

    • Mleko modyfikowane zostało stworzone dla sierot- to tak precyzujac. Dwa – wpis nie mówi o mleku modyfikowanym tylko o karmieniu piersią i dla kobiet karmiących piersią został skierowany. Jeśli jakaś mama jest tym ewenementem i wystąpił u niej brak pokarmu nie z powodu choroby lub wymienionych przeze mnie przyczyn, to myślę, że prawdopodobieństwo, że trafiła na tego bloga i zrobiło jej się przykro jest raczej znikome. I proszę nie zaczynać znowu z pseudo-laktoterroryzmemem, cc i „gorszymi matkami” bo wpis nie o tym traktuje.

      • ale właśnie rozmawiamy o karmieniu piersią. W tytule masz „10 mitów…”
        a punkt pierwszy brzmi tak „1. Można w ogóle nie mieć pokarmu. Niektóre kobiety mają, niektóre nie.” napisałaś, że to mit, a to nie jest prawda.

  • MamaKarmiąca

    Może jesteś jedną z tych szcześciar, które miały pokarm od samego początku, które to nie bolało przynajmniej na początku, która może jeść wszystko bez wpływu na dziecko! Ale są matki które miały zbyt ciężki poród aby rozpoczęła się u nich laktacja, są matki które na początku walczyły z popękanymi brodawkami co wiąże się z bólem, są matki które długi czas musiały się wyrzekać wielu dań gdyż w przeciwnym razie ich dzieci cierpiały na kolki i inne dolegliwości. I wcale nie jest tak że zawsze wszystkie matki mają pokarm i jest on pełnowartościowy gdyż są matki które zaprzestały karmienia bo ich mleko przeczyszczało maleństwo co przekładało się na spadek masy ciała. Owszem są matki które nie karmią bo nie chcą, bo boją się tego jak później będzie wyglądać ich biust ale są też takie które zwyczajnie z różnych przyczyn nie mogą karmić choć bardzo by chciały. Jestem matką karmiącą piersią i tak bolało na początku(czasem boli nawet teraz gdy zgryzie brodawke a ma już 8 ząbków więc boli bardzo) i tak musiało być dokarmiane mm ze względu na duży spadek masy ciała i mimo bardzo czestego przystawiania do piersi pokarmu było niewiele pojawił się w domu i nie mogłam początkowo jeść wszystkiego więc powyższa wypowiedz może idealnie pasuje do Ciebie ale są matki które poczatki nie miały tak kolorowe.

    • Droga Mamo Karmiąca, nie czytamy wybiórczo! Nie miałam pokarmu od początku (pojawił się u mnie w 3 dobie), bolało mnie cholernie (sutki, nawał, zastoje…), po drodze spotkała nas żółtaczka i duży spadek masy ciała. Wszystko opisałam w poprzednim wpisie „Czym jest dla mnie karmienie piesią” – zapraszam więc do lektury.

      • MamaKarmiąca

        Pisząc o tych mitach to tak jakbyś się z nimi identyfikowała! Nie ma pod nimi słów komentarza i Twojej refleksji na ten temat!

    • A jakiej releksji oczekujesz? Żebym zaprzeczyła faktom? 🙂 Myślę, że z każdego punktu każda mama chcąca karmić piersią wyciągnie odpowiednie dla siebie informacje i wnioski, nie mnie cokolwiek narzucać.

      • MamaKarmiąca

        Tak więc zaprzeczasz sama sobie doświadczenia inne a piszesz też co innego. To że kobieta ma zawsze pokarm jeśli tego chce bzdura, że dieta nie ma wplywu na pokarm też bzdura, również z innymi punktami nie można się do końca zgodzić!

    • Chyba nie zrozumialas albo wciąż nie przeczytalas poprzedniego wpisu. Po cieciu pokarm zwykle pojawia się z opoznieniem. W moim przypadku pojawił się w 3 dobie, ale dzięki czestemu przystawianiu dziecka do piersi. Może inna mama nie wiedząc o tej zależności stwierdzilaby, że nie ma pokarmu wcale i pozwoliłaby dziecko dokarmiac? Fakty przedstawione we wpisie łączą sie ściśle z doświadczeniem i wiedzą naukowa, zapraszam na hafija.pl, mleczne wsparcie, grupę karmienia piersią… Co masz na myśli pisząc o diecie? Do mleka przenikają tylko alergeny, pokarm tworzy się z krwi, nawet w literaturze fachowej jest nazywany „białą krwią”. Jakie jeszcze nieścisłości sugerujesz?

  • Mama 2 córek

    90% prawdy.
    Pierwszy punkcik niestety sie nie zgadzam. Ja stracilam prze drugim dziecku pokarm i naprawdę go stracilam mimo czestego przystawiania do piersi, nie podawalam „zastepcy” dziecku probowalam lecz niestety nawet wizyta doradcy zakonczyla sie kleska. Wplywa na to wiele czynnikow ktore sie w moim zyciu w tamtym okresie pojawily.
    Zaznacze ze 1 dziecko karmilam 8 miesiecy i problemu nie bylo.

    • Mama 2 córek

      zapomialam dodac ze przy 1 dziecku bol brodawek ogromy ze wzgledu na popekane, podraznione brodawki oraz na duzzzzzze ssanie dziecka ale dalam rade i szkoda ze przy 2 sie nie udalo :/

  • Ewa

    Czytam tego bloga, ten wpis.. i staje mi przed oczyma kobieta która uważa się za najpiękniejszą na świecie, za najwspanialszą i najmądrzejszą. Moja koleżanka straciła pokarm w wyniku ogromnego stresu związanego z krytycznym stanem dziecka, które przez pewien okres po porodzie leżało w szpitalu. Naprawdę nie rozumiem dlaczego w wielu kwestiach uważasz się za mądrzejszą od niektórych specjalistów.

    • Nie znam sytuacji Twojej koleżanki. Punkt 1 dotyczy normalnych, zdrowych, fizjologicznych ciąż i kobiet, które są zdrowe, mogą i chcą karmić.
      Wpis jest bardzo obiektywny i nie mówi ani o mnie ani o mojej sytuacji, więc nie wiem skąd taka opinia, ale proszę bardzo, każdy może mieć swoją 🙂

  • Ramoneska

    …ile w tych komentarzach złości, zawiści i zazdrości kierujecie do autorki bloga, skąd się biorą takie negatywne postawy? Autorka nikogo nie obraża a zostaje potraktowana, mówiąc delikatnie…niesympatycznie. Jestem jedną z tych kobiet, której w trakcie karmienia piersią przytrafiło się większość trudności i komplikacji o jakich słyszałam. Śledzę wpisy autorki…i nawet przez chwilę nie poczułam się obrażona ani nie zrobiło mi się przykro. Moja pani położna, która jest certyfikowanym doradcą laktacyjnym oraz jest zaangażowana i współtworzy akcję „rodzić po ludzku” mówiła mi o laktacji dokładnie to co tutaj przeczytałam.
    Pani Mirko, jest Pani piękną, młodą mamą z pozytywnym nastawieniem i pasją…macierzyństwem…domyślam się, że nie jest to jedyna Pani pasja 😉 Tak trzymać!
    Wszystkim na „nie” mam jeszcze tylko do powiedzenia…co dajesz to powraca, a propos tych negatywnych emocji. Ja serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 🙂

  • Pingback: Chodź, opowiem Ci dlaczego jeszcze nie musiałam ratować życia mojego dziecka. – Blond Pani Domu()